REKLAMADOBROWOLSCY - Syty Wilk - Baner Główny (17.02 - 01.03.2020)

(Pixabay.com)

W Ameryce Łacińskiej od kilku tygodni producenci stosują wzmożone środki ochronne przed skażeniem bananowców. I informują, że już teraz koszty produkcji wzrosły o 0,15 USD na kartonie. Według części ekspertów, w tej sytuacji, a także w dłuższej perspektywie zmniejszenie podaży jest realne i może skutkować podwyżkami. Jednak importerzy uspokajają, że obecnie nie ma zagrożenia dla łańcucha dostaw. Niemniej ceny mogą pójść w górę z uwagi na wysoki sezon.

REKLAMA

Z kolei zdaniem innych obserwatorów rynku, tuż przed świętami w sklepach będzie drożej z powodu samego ryzyka rozprzestrzeniania się chorób. W zależności od tego, jak poradzą sobie plantatorzy, ten wzrost może wynieść nawet do 50%. I to będzie długofalowy problem dla całej Europy.

Grzyb Fusarium Tropical Race 4 (TR4), wykryty niedawno w Kolumbii, poważnie zagraża stabilności globalnego przemysłu bananowego, który jest silnie uzależniony od dostaw z Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Stamtąd pochodzi prawie 92% bananów sprzedawanych na całym świecie w systemie Sprawiedliwego Handlu Fairtrade. Rządzący, plantatorzy, badacze, detaliści i przedstawiciele organizacji międzynarodowych mocno zmobilizowali się do walki o utrzymanie produkcji popularnych owoców.

– Naukowcy jeszcze nie znaleźli skutecznego sposobu na powstrzymanie grzyba, który jest zabójczy dla bananów i doszczętnie niszczy nasze plantacje. Gdy tylko znajdzie się w glebie, nie można go już niczym usunąć. W okolicy występują też inne niebezpieczne choroby dla upraw. Najbardziej rozpowszechniona jest tzw. czarna sigatoka, która nie jest aż tak groźna, jak ww. grzyb. Producenci mogą pozbywać się jej za pomocą agrochemikaliów lub innych praktyk rolniczych – mówi Nicolas Leger z CLAC, sieci producentów dostarczającej na światowy rynek ponad 90% bananów z certyfikatem Fairtrade.

Jak podkreślają plantatorzy, choroba może łatwo się rozprzestrzenić, np. za pomocą cząstek gleby, skażonych narzędzi, butów, odzieży, pojazdów, zwierząt czy wody. Zarodniki grzyba pozostają żywe w ziemi przez dziesięciolecia i nie da się ich zniszczyć. Dlatego władze Kolumbii wdrożyły zaostrzone procedury bezpieczeństwa biologicznego w całym kraju. W regionie La Guajira, gdzie wykryto dwa przypadki, poddano kwarantannie zarażone gospodarstwa i zlikwidowano ponad 150 hektarów upraw. Pod ścisłym nadzorem pozostaje też sąsiednia Magdalena oraz największy obszar produkcji – Urabá.

– W dłuższej perspektywie zmniejszenie podaży bananów na rynku może skutkować podwyżkami, jednak na tym etapie nie sposób oszacować ich skali. Walka z chorobotwórczym grzybem wymaga dodatkowych nakładów finansowych i ciężkiej pracy. Producenci nie powinni być w niej osamotnieni. Nawet bez zagrożenia Fusarium zmagają się z wieloma trudnościami, zwłaszcza z powodującymi lokalne powodzie ulewnymi deszczami – zwraca uwagę Krzysztof Rączkowiak z Fairtrade Polska.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 1

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony