REKLAMAROS-SWEET - Pestki dyni w czekoladzie - Baner Główny (21.08-01.09.2019)

(mat. prasowe)

43 proc. Polaków deklaruje, że nie je w ogóle lub stara się ograniczać jedzenie mięsa – wynika z raportu przygotowanego przez agencję IQS. Rośnie moda na fleksitarianizm, czyli „elastyczne” podejście do diety, polegające na stopniowym ograniczaniu spożycia mięsa.

REKLAMA

W grupie osób ograniczających spożycie mięsa dominują kobiety oraz osoby starsze; głównie z wyższym wykształceniem. Według wszelkich prognoz trend ten będzie się umacniał. Nie bez znaczenia jest fakt, że najwyższy odsetek osób na diecie bezmięsnej jest w najmłodszej badanej grupie w wieku 16-24 lat (7 proc.).

Na szczycie „piramidy złych rzeczy” mięso zdeklasowało już cukier, a żywieniowcy alarmują, aby ograniczać spożywanie tłuszczów odzwierzęcych i zastępować je olejami roślinnymi.

– Fleksitarianizm to zjawisko stosunkowo młode, ale powoli, także w Polsce, wkraczające do mainstreamu. To trend związany ze stylem życia, wyższą świadomością, ale niebywale aspiracyjny, przez co siła jego rażenia staje się jeszcze większa. Konsekwencje biznesowe mogą przynieść przetasowania na rynku, dlatego warto fleksitarianizm wziąć pod przysłowiową lupę – przekonuje Grzegorz Giza, Chief Growth Officer w IQS.

Obawa przed chemią w składzie mięsa to główny argument na rzecz jego ograniczania w diecie. Twierdzą tak zarówno ci, którzy nie limitują spożycia mięsa, jak również osoby, które mięsa nie jedzą lub starają się jego spożycie ograniczać.

Mniej przejmujemy się wysoką zawartością tłuszczu w mięsie i jego kalorycznością (21 proc. ograniczających lub niejedzących mięsa w ogóle i 12 proc. nieograniczających spożycia mięsa), a jeszcze mniej podwyższonym ryzykiem raka i innych chorób (odpowiednio 18 i 9 proc.).

Coraz powszechniejsze staje się niejedzenie mięsa ze względów etycznych. Cierpienie zwierząt, niehumanitarny ubój to drugi, po antybiotykach, argument dla osób ograniczających mięso w diecie lub będących na diecie bezmięsnej (39 proc.). Dla co piątej osoby nielimitującej spożycia mięsa jego produkcja oznacza zabijanie i cierpienie zwierząt.

Dla wielu badanych komunikat, że ograniczanie spożycia mięsa przyczynia się do ochrony przyrody, nadal jest dużym zaskoczeniem. Nie dziwi fakt, że w obu grupach argument ten nie znalazł się na liście najważniejszych powodów przemawiających za ograniczeniem ilości spożywanego mięsa. Skutecznym argumentem, szczególnie dla osób będących w drugiej grupie, wydaje się być fakt, że produkcja mięsa, szczególnie wołowiny, powoduje znaczne zużycie wody.

W obu grupach bardzo wyraźnie zarysowany jest pogląd o pogarszającej się jakości i smaku mięsa. Badani twierdzą, że „nie smakuje już tak jak kiedyś”. Twierdzi tak co czwarty badany, będący w grupie osób niejedzących lub ograniczających spożycie mięsa. W drugiej grupie tych wskazań jest znacznie więcej (32 proc.)

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 4

  • 4
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMA
do góry strony