REKLAMAATLANTA POLAND (BAKAL SOFT) - Baner Główny - 31.01 - 29.02.2020
Stoisko warzywno-owocowe

Stoisko warzywno-owocowe


Prof. Jerzy Hausner, prof. Marek Belka, Janusz Jankowiak z Polskiej Rady Biznesu czy Andrzej Faliński z Forum Dialogu Gospodarczego - przybywa ekspertów obawiających się krążącego nad Polską widma stagflacji, czyli nienaturalnego stanu gospodarki, w którym szybko rosnącym cenom towarzyszy niewielki wzrost PKB. Taki czarny scenariusz byłby dla naszego kraju niezwykle niebezpieczny. Uspokajające głosy płyną za to ze strony obecnego szefa Narodowego Banku Polskiego prof. Adama Glapińskiego - pisze businessinsider.com.pl. 

REKLAMAPREMIUM ROSA - Belka w artykułach - 19.02. - 04.03

Stagflacja to słowo, które rzadko gości na łamach polskich mediów biznesowych. W Polsce po 1989 r. takiego zjawiska jeszcze nie odnotowaliśmy, ale na przełomie 2019/2020 r. zaczęło pojawiać się coraz więcej głosów przestrzegających rząd przed tym negatywnym scenariuszem. Nasiliły się one po eksplozji cen w grudniu zeszłego roku. Inflacja sięgnęła wtedy 3,4 proc., szokując ekonomistów, którzy spodziewali się wyniku na poziomie 2,9 proc. 

Teraz słowo "stagflacja" pada coraz częściej z ust powiększającej się liczby ekonomistów. O co chodzi? - zastanawia się businessinsider.com.pl. Stagflacja to nienaturalny stan gospodarki, w którym za szybko rosnącą inflacją nie podąża wzrost PKB. Innymi słowy, ceny galopują przy jednoczesnej stagnacji gospodarczej. Jeden z najlepiej udokumentowanych okresów stagflacji miał miejsce w USA w latach 70. i był związany z kryzysem na rynku ropy naftowej. Dynamika inflacji dotarła wtedy do zawrotnego poziomu 12 proc. rdr, podczas gdy wzrost PKB dołował, a USA raz po raz wpadały w recesję.

W Polsce aż takich wielkości inflacji nie należy się spodziewać. Według różnych zespołów ekonomistów wzrost cen może sięgnąć powyżej 4 proc. już w tym, bądź w najbliższych miesiącach. Nikt jednak nie da gwarancji, że nie będzie jeszcze wyższy. Mimo to krajowa gospodarka wciąż będzie odznaczała się przyzwoitym tempem wzrostu w okolicach 3-4 proc., by dopiero w kolejnych kwartałach zejść ewentualnie poniżej 3 proc. (najniższe prognozy w tym zakresie przedstawia Polska Rada Biznesu - 2,5 proc. w całym 2020 r., czy mBank 2,8 proc.).

Do klasycznego scenariusza stagflacyjnego będzie nam brakowało również jednego bardzo ważnego puzzla - wzrostu bezrobocia. W Stanach Zjednoczonych lat 70. wzrosło ono z 3,5 proc. w 1969 r. do ponad 8 proc. sześć lat później, by w 1982 i 1983 r. zbliżyć się już do 10 proc.

Jak będzie u nas? Nikt na razie nie zakłada skokowego załamania się rynku pracy. Wszak przy spadającej z miesiąca na miesiąc podaży pracy (chodzi o osoby mogące podjąć jakieś zatrudnienie) związanej z obniżeniem wieku emerytalnego oraz procesami demograficznymi gwałtowny wzrost stopy bezrobocia byłby niezwykle trudny i musiałby go wywołać jakiś szok. 

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (2)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Bakbar 2 26 dni temu

    A dlaczego wzrost cen miałby spowolnić skoro zaplecze wygląda tak, że rosną koszty pracy rosną koszty mediów rolnictwo boryka się z kolejnymi latami z suszą na to afrykański pomor świń i ptasia grypa i inne bardzo kosztotworcze regulacje UE i Państwa, energia z węgla oraz ropa z roku na rok wyżej i wyżej itp itd warunki do prowadzenia biznesu są bardzo trudne co przekłada się na topniejace marze a te na cenniki proste

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Idonotbelieve 1 miesiąc temu

    My to już mamy super stagflację. Gospodarka ostro hamuje a ceny szaleją., kto wierzy we wzrost cen o 3,4%. Pewnie jest znacznie większy, GUS to przecież instytucja kontrolowana w 100% przez pis a ta organizacja specjalizuje się w manipulacjach faktami i danymi.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMABCC - Half Page
do góry strony