REKLAMAROS-SWEET - Baner Główny (23.04. - 05.05.2019)

Na tym etapie (projekt „fresh” – red.) jest to inwestycja mogąca zapewnić naszym klientom istotną przewagę konkurencyjną. Mało który hurtownik jest w stanie prowadzić projekt, który będzie nierentowny przez pierwsze cztery lata. Pokazuje to, jak poważnie myślimy o naszych partnerach handlowych i o branży FMCG w ogóle. Wierzymy, iż warto inwestować w biznes spożywczy właśnie w ten sposób, systematycznie budując swoją pozycję nowymi przedsięwzięciami – mówi portalowi wiadomoscihandlowe.pl Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash.

REKLAMAKongres Rynku FMCG - Belka w artykułach (kwiecień 2019)
Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash

Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash (Eurocash)

Eurocash rozwija, asortyment produktów świeżych? To kluczowa obecnie dla handlu i konsumenta kategoria, ale niezwykle wymagająca jeśli chodzi o organizację łańcucha dostaw.

Dzisiaj jesteśmy już jednym z największych dystrybutorów produktów świeżych, sądzę, że drugim albo trzecim w Polsce. Pojedyncze sklepy mają również możliwość odbierania tego typu towaru bezpośrednio z naszych hurtowni Cash&Carry, gdyż organizacja codziennego łańcucha dostaw artykułów krótkoterminowych jest po prostu zbyt kosztowna.

W Delikatesach Centrum pracujemy nad projektem „fresh”, jednak brakuje nam odpowiednio dużego wolumenu i cała kategoria nie jest jeszcze rentowna. Jeśli zamówimy zbyt wiele kawy lub Coca-Coli, nie ma problemu, ona poczeka w magazynie. Natomiast niesprzedane produkty świeże szybko trafią do kosza.

Cała kategoria wymaga doszlifowania i pewnej stałej liczby zamówień ze strony naszych klientów. Nie możemy trzymać na stanie sushi, sałatek lub kanapek z wędliną dojrzewającą z nadzieją, że ktoś je akurat zamówi.

Kiedy dystrybucja produktów świeżych może stać się dla grupy Eurocash rentowna?

Szacujemy, iż stanie się to w przeciągu dwóch lat. Na tym etapie jest to inwestycja mogąca zapewnić naszym klientom istotną przewagę konkurencyjną. Mało który hurtownik jest w stanie prowiadzić projekt, który będzie nierentowny przez pierwsze cztery lata. Pokazuje to, jak poważnie myślimy o naszych partnerach handlowych i o branży FMCG w ogóle. Wierzymy, iż warto inwestować w biznes spożywczy właśnie w ten sposób, systematycznie budując swoją pozycję nowymi przedsięwzięciami.

Nie przeprowadzamy skoku na kategorię produktów świeżych, lecz stopniowo budujemy własną sieć dystrybucji w tym zakresie. Obecnie dostarczamy towar do blisko sześciuset sklepów, ale bardziej niż na ilości placówek zależy nam na zagęszczeniu siatki dostaw. Jeżeli będziemy mieli pod sobą 1000 marketów w każdym zakątku Polski, tak naprawdę niewiele nam to da. Pracujemy nad tym projektem magazyn po magazynie.

Jednak potencjał tej kategorii widzą również inni gracze na rynku. Nie boi się pan konkurencji? W ciągu 2 lat wiele może się wydarzyć.

Produkty świeże w obszarze dystrybucji są przede wszystkim niedoinwestowane i my podejmujemy to wyzwanie jako pierwsi. Wydaje się, że teraz panuje moda na tego typu artykuły, ale odkąd działam w detalu mogę powiedzieć to, iż w skali obrotu praktycznie nic się nie zmieniło. Ludzie zawsze kupowali warzywa i owoce, tylko częściej robili to na bazarze, a rzadziej w sklepie. Niestety, jakość asortymentu w latach 90-tych pozostawiała wiele do życzenia.

Teraz panuje na tym polu większa kontrola. Chociaż suche, szczelnie zapakowane artykuły spożywcze może Pan przywieźć do sklepu najtańszym, ledwie amortyzowanym autem, by dostarczyć w letni dzień zamówienie na surowe mięso, taki samochód już nie wystarczy. Analogiczny problem dotyczy sposobu przechowywania. Sushi nie kupi Pan na targowisku, jedynie w sklepie lub w japońskiej restauracji, bo tylko tam można ustawić odpowiednio zaawansowany sprzęt chłodniczy.

(...)

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 7

  • 5
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (6)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Marcin1 6 ponad rok temuocena: 100% 

    EUROCASH IDZIE NA DNO. A wiecie dlaczego- bo nie można każdego na około okradać tak jak oni to robili i robią dalej. Poza tym to banda idiotów, którzy niczego się nie uczą i nie analizują. Żyją w świecie wielkiego i nieomylnego Wielkiego Eurocashu. Zupełnie jak z Wielkim Bratem

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Gruzin 5 ponad rok temuocena: 33% 

    2 lata to lada moment. Do tego czasu Ec zapewni sobie rentowność przejmując majątki swoich partnerów handlowych. W końcu po coś ma się te wekale

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~iom 4 ponad rok temuocena: 0% 

    Wszystko jasne. Nie idzie im projekt bo sklepy "niedoszlifowały zamówień". Zawsze winny jest kto inny.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~mokjiij 3 ponad rok temuocena: 0% 

    Z mojego doświadczenia faktycznie wynika, że o swoich Partnerach myślą bardzo poważnie. E myśli poważnie o ich majątku, który aktualnie stara się przejąć przy pomocy windykacji komorniczej. E nie mógł znieść tego, że nie zablokował możliwości swoim FB swobodnego dokonywania zakup[ów owoców i warzyw poza siecią. Pamiętać należy, że w sieci E sklepy nie mogą wprowadzać FV zakupowych a E jest to jedyna sieć która otwiera konkurencję do sklepów franczyzowych. Takie działania są skandalicznie nieuczciwe i niszczą podmioty handlowe. Sklepy działają gorzej a "mózgowcy z E" zastanawiają się gdzie jest przyczyna i dlaczego sklepy zamawiają mniej. Otóż Panowie mózgowcy z E - nie dlatego, że sklepy biorą bokiem a dlatego, że niszczycie im biznes otwieraniem konkurencji. Na zebraniu i w gazecie E mówi, że mocno działa na rzecz swoich podmiotów. Przyznanie się do tego, że samodzielnie niszczyło się komuś sklep jest pomijane.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Dojni 2 ponad rok temuocena: 0% 

    Podobne dane szacunkowe EC przygotowywał dla swoich partnerów z programu AP. Wszyscy mieli perspektywy miodem i mlekiem płynące jednak życie pokazało, że tylko na papierze. Młodzi ludzie nabrali się na "analizy i biznesplany" i podpisali na siebie wyrok poprzez umowę. Niestety również dla nich EC w swoim stylu podtrzymywał spiralę zadłużenia w tych sklepach a następnie wykorzystywał weksle in blanco i nasłał komorników. Cały projekt zakończył się spektakularnym wynikiem 60 milionów - oczywiście zadłużenia. Nie ma najmniejszych podstaw by wierzyć w jakiekolwiek rewelacje podawane przez EC, że będzie cudownie, pierwszy rok straty, później na zero a w trzecim roku tryśnie kasa. Takie bajki EC wciskał młodym ludziom by nakłonić ich do podpisania z nimi umowy. Mój BP był robiony uwaga - przez byłego magazyniera, człowieka bez wykształcenia ekonomicznego.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Były Franczyzobiorca Eurocash 1 ponad rok temuocena: 0% 

    Wydaje się Eurocashowi, że może wszystko. Otóż nie. Żeby móc robić wszystko co związane z handlem trzeba mieć o tym jakiekolwiek pojęcie. Niestety Eurocash nie wie co robi. Pomijam fakt pracowników tam zatrudnionych. Koszmar- poczynając od niskiego szczebla poprzez menadżerów-ślusarzy i dyrektorów, którzy parę lat temu byli na mięsnym i kroili pasztet od Dudy. Projekt Fresh działa już prawie od 2 lat i dopiero za dwa przyniesie zyski według Pana z Portugalii. Według mnie to kolejne pobożne życzenia Panów z EC, którzy chcieliby a nie mogą. Na gadaniu to się znają jak mało kto. Jak zwykle mówią o informacjach bez jakiegokolwiek poparcia w liczbach albo te liczby przekłamują. Cała firma stoi na kłamstwie i tylko czekać aż padnie.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony