REKLAMARetail FMCG Congress - Banner Główny - lipiec 2020
E­‑handel rozkwita. Także jedzenie klienci coraz chętniej kupują w internecie. Na razie skala zjawiska jest skromna, ale kto wie, może za kilka lat do sklepu będziemy chodzić tylko wtedy, gdy czegoś zapomnimy zamówić on­‑line?
REKLAMAWH Market NETTO_belka w artykulach_lipiec-sierpień 2020

Duże osiedle mieszkaniowe Retkinia­‑Północ w Łodzi. Setka bloków, ponad 20 000 mieszkańców. Funkcjonują tu trzy Żabki i kilka „monopolek”, sześć piekarnio­‑cukierni, jest parę trafik, świetnie prosperują warzywniaki. Osiedlowych sklepików ogólnospożywczych brak – w miejscu po jednym z nich dziś jest solarium, w innym gabinet stomatologiczny, w kolejnym pizzeria. Trzyma się tylko pan Zbyszek, handlujący głównie produktami od podłódzkich rolników.

Małe Tesco zostało przekształcone w punkt odbioru paczek. W pawilonie po Biedronce działa klub fitness i siłownia. W jedynym byłym supersamie Sam­‑Scan funkcjonuje klub dla młodzieży, w drugim – centrum pobytu dziennego dla seniorów. W dawnym hipermarkecie Carrefour jest teraz tor gokartowy. Zbudowany 10 lat temu pawilon Intermarché zaadaptowano w br. na kino. Na parkingu przed każdym blokiem mieszkalnym są co najmniej dwa wydzielone miejsca, oznaczone tabliczką „Tylko dla kurierów”...

Czy taki obrazek to tylko senny koszmar skacowanego detalisty, czy wizja nieuchronnej i nieodległej przyszłości? Dziś pytanie to wydaje się absurdalne, ale czy 10 lat temu ktoś przewidział, że kupowane będą on­‑line nie tylko towary AGD i RTV, ale również buty, odzież i kosmetyki?

Sieci wchodzą do sieci

Do niedawna internetowa sprzedaż artykułów spożywczych stanowiła nawet nie margines, a raczej ciekawostkę. Sklepy internetowe prowadziły niektóre delikatesy, chociażby Alma24 czy Piotr i Paweł, a także kilka hipermarketów, np. Tesco, E.Leclerc czy Auchan, jednak skala handlu była znikoma. Teraz zaczyna się to zmieniać i wiele wskazuje na to, że jesteśmy bliscy przekroczenia masy krytycznej. Według różnych źródeł szacuje się, że e­‑sprzedaż żywności osiąga obecnie wartość od kilkuset milionów do nawet ponad pół miliarda złotych rocznie. Eksperci nie mają wątpliwości, że to nie koniec, choć jedni mówią, że rynek będzie się zwiększał o 15 proc., inni, że będzie to 20 czy nawet 25 proc. rocznie. Bez względu na trafność ich prognoz, jedno jest pewne – firmy handlowe zwietrzyły w e­‑sprzedaży dobry interes.

Do boju wkroczył Eurocash, przejmując platformę zakupową frisco.pl, z potężną ofertą ponad 15 000 produktów. Serwis zapewnia klientom wiele udogodnień, np. możliwość ustalenia z dokładnością do godziny terminu dostawy czy sprawdzenia on­‑line terminu przydatności do spożycia zamawianych towarów.

Niedawno wystartował też e­‑sklep Selgros24.pl, który oferuje około 1700 artykułów spożywczych. Teoretycznie serwis jest przeznaczony dla firm, z regulaminu jednak wynika, że operator nie ma nic przeciwko temu, by użytkownicy kupowali towary na potrzeby własne, „niezwiązane z działalnością gospodarczą czy zawodową”.

Pod koniec ub.r. w mediach pojawiły się pogłoski, że również Biedronka przekonała się do internetu. Firma JM szybko je zdementowała, ale przyznała, że przygląda się rozwojowi sytuacji.

Z internetem flirtuje także Małpka Express, flirt to jednak delikatny – w swoich placówkach organizuje punkty odbioru przesyłek z serwisu Merlin.pl.

Frykasy z paczkomatu

Firma bdsklep.pl funkcjonuje już od 9 lat i jak zapewnia jej dyrektor generalny Paweł Paszkowski, była pierwszym w Polsce supermarketem internetowym. Dziś zatrudnia ponad 70 osób. Siedzibę ma w Warszawie, ale całą logistykę realizuje w Białymstoku. Produkty spożywcze to ponad połowa całej oferty marketu on­‑line, czyli ponad 10 000 indeksów. Jest to żywność paczkowana, niewymagająca specjalnych warunków przechowywania i transportu. Do sprzedażowych hitów należą kawa, mleko dla dzieci, zdrowa żywność i wszelkiego rodzaju suplementy diety. Bdsklep.pl ma już pół miliona klientów z Polski i Europy i liczy na szybkie polepszenie sprzedaży. – Z naszych obserwacji wynika, że produkty spożywcze będą najbardziej dynamicznie rosnącym segmentem w handlu internetowym. Potwierdzają to również wszystkie badania rynkowe. Już nie tylko książki czy płyty, ale również produkty codziennej potrzeby znajdują się w koszyku sklepu internetowego. Największe wyzwanie, jakie się z tym wiąże, to rozwój logistyki – przekonuje nasz rozmówca.

Prawdziwym przełomem może się okazać inicjatywa Grupy Integer.pl, operatora paczkomatów InPost, który postanowił wziąć szturmem rynek żywności. Według wstępnych planów jeszcze w tym roku będzie dostarczał artykuły spożywcze. Firma chce wprowadzić specjalne moduły chłodzące, które zapewnią utrzymanie odpowiedniej temperatury przechowywania przesyłek z żywnością. Jak przyznaje prezes Rafał Brzoska, już negocjuje z potencjalnymi partnerami z branży spożywczej. – Zamierzamy kooperować z każdym, kto jest obecny na rynku spożywczym i właśnie w sektorze e­‑commerce widzi swoją szansę na rozwój w najbliższych 10 latach. Oczywiście serwis Allegro wydaje się być naturalnym partnerem przy tego typu aliansie, zwłaszcza biorąc pod uwagę naszą efektywną współpracę w ramach dostaw dla sektora e­‑handlu. Mówić o rewolucji będzie można, gdy okaże się, że dosłownie każdy będzie mógł handlować żywnością, w tym nabiałem czy wędlinami, także za pośrednictwem serwisów aukcyjnych. Nie tylko sieci detaliczne – zainteresowani będą też np. rolnicy sprzedający wyroby z przydomowej produkcji oraz mniejsi i więksi producenci profesjonalni. Szczególnie ci, którzy ze swoją ofertą „odbijają się” od wielkich sieci handlowych ze względu na zbyt małą skalę produkcji.

U progu rewolucji

Nakreślona na wstępie wizja handlowej pustyni raczej się nie spełni, bo zakupy to przecież także codzienne kontakty społeczne, nie tylko samo kupowanie. Można jednak przewidywać wiele radykalnych zmian na rynku. Z pewnością mniej dominować będą wielkie sieci handlowe, bo wytwórcy otrzymają alternatywny dostęp do masowego odbiorcy. Inne łatwe do przewidzenia trendy to z jednej strony ogromny wzrost popularności produktów lokalnych i regionalnych, a z drugiej „umiędzynarodowienie” handlu żywnością, przynajmniej w skali europejskiej. Być może za kilka lat Anglicy czy Hiszpanie będą się masowo zajadać oscypkami, a polscy koneserzy będą sobie sprowadzać szynki dojrzewające prosto od włoskich farmerów. Na razie e­‑handel żywnością wciąż jeszcze musi pokonać wiele barier, aby uzyskać skalę porównywalną ze stacjonarnym. Najważniejsza to koszty dostawy, obecnie relatywnie wysokie. Jednak wydaje się, że będą coraz niższe w miarę wzrostu popularności zakupów on­‑line: dzięki efektowi skali koszty dostaw będą się zbliżać do kosztów utrzymania placówek handlowych.
Inną ważną kwestią jest standaryzacja towaru z niektórych kategorii, takich jak warzywa i owoce czy mięso. Nawet porcjowane kotlety czy jabłka na tackach różnią się od siebie i klienci przebierają w opakowaniach, zanim się na któreś zdecydują. Dlatego niektóre grupy towarowe raczej szybko się do sieci nie przeniosą.

I wreszcie jest problem terminów przydatności do spożycia – kto kupował już żywność z dostawą do domu, dobrze wie, że dostawca ma pokusę, aby pozbywać się towarów z tzw. krótką datą. Tę kwestię udało się już jednak rozwiązać np. Eurocashowi, który w swoim serwisie on­‑line podaje terminy przydatności asortymentu. I zapewnia, że ich przestrzega.
Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 6 - 7  (145), Czerwiec - Lipiec 2015

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony