REKLAMAPRIM - KABANOS - BANER GŁÓWNY - (05.07 - 06.08.2019)

(fot. Pixabay CC0)

W opublikowanym wczoraj raporcie NIK alarmuje, że brakuje właściwego nadzoru nad stosowaniem dodatków do żywności, oznaczonych różnego rodzaju „E” – konserwantów, przeciwutleniaczy, emulgatorów czy wzmacniaczy smaku. W odpowiedzi Główny Inspektorat Sanitarny opublikował informację o nadzorze nad substancjami dodatkowymi w żywności, w której zdecydowanie polemizuje z tezami zawartymi w raporcie Najwyższej Izby Kontroli.

REKLAMABIG InfoMonitor_belka w artykułach

GIS zwraca na wstępie uwagę, że stosowanie substancji dodatkowych do żywności, jak również znakowanie produktów spożywczych, jest uregulowane na poziomie Unii Europejskiej. Przepisy szczegółowo regulują zakres używania substancji dodatkowych w przemyśle spożywczym, w tym również wyznaczają maksymalne poziomy w żywności dla większości z nich.

Inspektorat przypomina też, że przepisy regulujące stosowanie dodatków do żywności są adresowane przede wszystkim do producentów żywności. Podmioty produkujące żywność są odpowiedzialne za bezpieczeństwo wprowadzanych na rynek środków spożywczych i za zgodność z obowiązującymi przepisami.

„Kontrole urzędowe prowadzone przez Państwową Inspekcję Sanitarną mają na celu weryfikację, czy przedsiębiorca postępuje zgodnie z przepisami. Należy nadmienić, że kontrola produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego jest nadzorowana przez organy Inspekcji Weterynaryjnej. PIS nadzoruje tę żywność na etapie obrotu. Poprawność etykiety i informowania konsumentów o składzie produktu, receptury, prawidłowe stosowanie substancji  są kontrolowane przede wszystkim  na etapie produkcji żywności” – czytamy w informacji.

Plany urzędowych kontroli

Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego porównanie wyników badań NIK i wyników badania żywności przez PIS bez ich pogłębionej analizy może prowadzić do błędnych wniosków, ponieważ niezgodności stwierdzone w ramach kontroli PIS dotyczą stosowania substancji niedozwolonych w danym produkcie lub przekroczenia maksymalnego dopuszczalnego poziomu. Badania NIK natomiast dotyczyły nieprawidłowości w znakowaniu – braku informacji na etykiecie o zastosowaniu danej substancji dozwolonej lub umieszczeniu informacji o substancji, która nie była zastosowana w produkcie.

„Raport NIK podkreśla brak kontroli w zakresie synergistycznego działania substancji dodatkowych i ich interakcji, pomimo iż brak jest takich wymagań dla urzędowej kontroli żywności. Tego typu dane są analizowane przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności na etapie dopuszczania substancji dodatkowych do stosowania w żywności. Substancje dodatkowe, które w opinii Urzędu mogą być szkodliwe dla zdrowia konsumenta, nie są dopuszczone do żywności na terenie UE. Należy też zwrócić uwagę, że ww. plany nakierowane są zgodnie z oceną ryzyka w sposób właściwy na substancje o największym potencjalnym  ryzyku – co znajduje odzwierciedlenie w cytowanej w raporcie NIK analizie (substancje konserwujące, barwniki i sztuczne środki słodzące).” – argumentuje GIS.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 1

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~uważny konsument 1 6 miesięcy temuocena: 100% 

    Niech ktos sie przyjrzy temu, w ilu produktach dodaje sie syrop glukozowo-fruktozowy i olej palmowy!!! Obie rzeczy sa watpliwe zdrowotnie!!!

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony