REKLAMAMARKET ROKU 2019 - Baner Główny (styczeń 2019)

(fot. Pixabay CC0)

W opublikowanym wczoraj raporcie NIK alarmuje, że brakuje właściwego nadzoru nad stosowaniem dodatków do żywności, oznaczonych różnego rodzaju „E” – konserwantów, przeciwutleniaczy, emulgatorów czy wzmacniaczy smaku. W odpowiedzi Główny Inspektorat Sanitarny opublikował informację o nadzorze nad substancjami dodatkowymi w żywności, w której zdecydowanie polemizuje z tezami zawartymi w raporcie Najwyższej Izby Kontroli.

REKLAMAKongres Mięsny 2019 - belka w artykułach (styczeń 2019)

GIS zwraca na wstępie uwagę, że stosowanie substancji dodatkowych do żywności, jak również znakowanie produktów spożywczych, jest uregulowane na poziomie Unii Europejskiej. Przepisy szczegółowo regulują zakres używania substancji dodatkowych w przemyśle spożywczym, w tym również wyznaczają maksymalne poziomy w żywności dla większości z nich.

Inspektorat przypomina też, że przepisy regulujące stosowanie dodatków do żywności są adresowane przede wszystkim do producentów żywności. Podmioty produkujące żywność są odpowiedzialne za bezpieczeństwo wprowadzanych na rynek środków spożywczych i za zgodność z obowiązującymi przepisami.

„Kontrole urzędowe prowadzone przez Państwową Inspekcję Sanitarną mają na celu weryfikację, czy przedsiębiorca postępuje zgodnie z przepisami. Należy nadmienić, że kontrola produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego jest nadzorowana przez organy Inspekcji Weterynaryjnej. PIS nadzoruje tę żywność na etapie obrotu. Poprawność etykiety i informowania konsumentów o składzie produktu, receptury, prawidłowe stosowanie substancji  są kontrolowane przede wszystkim  na etapie produkcji żywności” – czytamy w informacji.

Plany urzędowych kontroli

Według Głównego Inspektoratu Sanitarnego porównanie wyników badań NIK i wyników badania żywności przez PIS bez ich pogłębionej analizy może prowadzić do błędnych wniosków, ponieważ niezgodności stwierdzone w ramach kontroli PIS dotyczą stosowania substancji niedozwolonych w danym produkcie lub przekroczenia maksymalnego dopuszczalnego poziomu. Badania NIK natomiast dotyczyły nieprawidłowości w znakowaniu – braku informacji na etykiecie o zastosowaniu danej substancji dozwolonej lub umieszczeniu informacji o substancji, która nie była zastosowana w produkcie.

„Raport NIK podkreśla brak kontroli w zakresie synergistycznego działania substancji dodatkowych i ich interakcji, pomimo iż brak jest takich wymagań dla urzędowej kontroli żywności. Tego typu dane są analizowane przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności na etapie dopuszczania substancji dodatkowych do stosowania w żywności. Substancje dodatkowe, które w opinii Urzędu mogą być szkodliwe dla zdrowia konsumenta, nie są dopuszczone do żywności na terenie UE. Należy też zwrócić uwagę, że ww. plany nakierowane są zgodnie z oceną ryzyka w sposób właściwy na substancje o największym potencjalnym  ryzyku – co znajduje odzwierciedlenie w cytowanej w raporcie NIK analizie (substancje konserwujące, barwniki i sztuczne środki słodzące).” – argumentuje GIS.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 1

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~uważny konsument 1 19 dni temuocena: 100% 

    Niech ktos sie przyjrzy temu, w ilu produktach dodaje sie syrop glukozowo-fruktozowy i olej palmowy!!! Obie rzeczy sa watpliwe zdrowotnie!!!

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony