REKLAMAPRIM - KABANOS - BANER GŁÓWNY - (05.07 - 31.08.2019)
Paneliści debaty

Paneliści debaty "Od pola do stołu" (fot. archiwum)

Strona 3 z 4
REKLAMAKAiN - belka w artykułach (sierpień-wrzesień 2019)

W ocenie dyrektora PIH do sieci dyskontowych trafiają produkty w cenach zbliżonych do kosztów wytworzenia. – Tam się robi wolumen. Natomiast marże robi się w segmencie sklepów niezależnych. Ten układ może się wydawać korzystny z punktu widzenia producentów, choć nie z punktu widzenia handlu niezależnego. Warto jednak zadać pytanie, czy polityka producentów nie jest w pewnym sensie podcinaniem gałęzi, na której sami siedzą. Być może nie mówimy w tym kontekście o perspektywie krótkoterminowej, ale w dłuższym okresie wojna cenowa zacznie powodować upadki małych sklepów. W ciągu kilku lat sieci dyskontowe mogą zająć pozycję quasi-monopolistyczną, a wtedy w jeszcze większym stopniu będą one dyktować warunki swoim dostawcom. Wtedy producenci będą zmuszeni sprzedawać coraz więcej produktów do dyskontów oraz ograniczyć szerokie portfolio produktowe do tych wyrobów, które najlepiej rotują w sklepach dyskontowych. W tym momencie dla producentów zaczną się problemy – prognozował Ptaszyński.

Relacje dużych i małych

Anna Olewnik-Mikołajewska wskazała, że jeśli chodzi o sprzedaż produktów przetworzonych do sieci handlowych, to tutaj rynek już się zmienił, zwłaszcza w kanale nowoczesnym, ale w sensie pozytywnym. – Dziś już raczej nie ma odwrotu przed sprzedawaniem swoich produktów do sieci. Jednak myślę, że pewne zastrzeżenia, które branża mięsna miała do zasad współpracy z handlem, to już przeszłość – oceniła prezes ZM Olewnik. – Nasze relacje z sieciami mogę określić jako partnerskie. Zapewne jako branża nauczyliśmy się tego, jak należy sprzedawać nasze wyroby do kanału nowoczesnego. Staramy się, żeby ta oferta była dobrze dobrana. Obecnie nie wystarczy zawieźć produkt do sklepu, trzeba jeszcze zadbać o to, poprzez różnego rodzaju aktywności, żeby ten produkt się odsprzedał – dodała, nadmieniając jednocześnie, że współpraca z siecią stwarza dla firm mięsnych bardzo wiele różnych możliwości.

Mimo to, w opinii Bartosza Urbaniaka, szefa Agro BNP Paribas na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę, relacji w łańcuchu żywnościowym absolutnie nie można nazwać partnerskimi. – Moi przedmówcy wspominali o sile negocjacyjnej poszczególnych segmentów rynku – jedni mają mniejszą, drudzy większą, więc nie mówimy tu o rynku partnerskim, tylko o rynku siłowym. Oznacza to, że ten, kto akurat znajduje się na lepszej pozycji, wymusza na innych stosowne dla siebie rozwiązania. Kiedy sytuacja się na chwilę odwraca, wtedy druga strona odzyskuje swoje „parę groszy”. Do partnerstwa jest jeszcze bardzo daleko – zauważył Bartek Urbaniak. – My, jako duży Bank, jesteśmy w stanie się w takiej sytuacji dobrze odnaleźć, bo finansujemy praktycznie wszystkich zainteresowanych, natomiast z punktu widzenia łatwości robienia interesów w branży rolno-spożywczej i handlowej lepiej byłoby, gdyby stosunki pomiędzy poszczególnymi ogniwami łańcucha dostaw były nieco bardziej partnerskie – zaznaczył.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 3

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 2
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony