REKLAMAROS-SWEET - Pestki dyni w czekoladzie - Baner Główny (21.08-01.09.2019)
Paneliści debaty

Paneliści debaty "Od pola do stołu" (fot. archiwum)

Strona 4 z 4
REKLAMA

Złożony problem

Jak łatwo się domyślić, znaczenie przejrzystych zasad w relacjach pomiędzy uczestnikami rynku mięsnego jest przedmiotem dialogu nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach europejskich. René Maillard, dyrektor Belgian Meat Office, przyznał, że to złożony, wielowątkowy problem. – Z moich obserwacji wynika, że znaleźliśmy się obecnie w momencie, w którym problemem zaczyna być kwestia obfitości produktów w Europie. Szerokiego asortymentu produktów mięsnych jest po prostu za dużo. Kiedy byłem chłopcem, zdarzyło mi się odwiedzić kraje wschodniej Europy. Pamiętam, że wtedy ludzie byli zadowoleni, kiedy udało im się znaleźć w sklepie jakiekolwiek mięso, ponieważ przez większość czasu lady były zupełnie puste. Teraz sytuacja jest odwrotna, również w sektorze produkcji. W Europie jest za dużo wieprzowiny, a owa nadwyżka sprzedawana jest na rynku globalnym po cenach obowiązujących na rynku światowym. To przekłada się na niską rentowność tego sektora. Konkurencyjność polskich producentów dodatkowo obniża niski poziom konsolidacji rynku. Dla porównania przytoczę przykład Belgii. Kiedy zaczynałem pracę w branży, mieliśmy w Belgii 25 000 producentów żywca wieprzowego, teraz zostało tylko 5000, ale wielkość produkcji całego sektora pozostała na niezmienionym poziomie – wskazał Maillard.

Odniósł się on również do sektora handlu. – 50 lat temu mięso było sprzedawane konsumentom przez rzeźnika w sklepie mięsnym. Teraz w tym kanale sprzedawane jest jedynie około 10% mięsa – powiedział dyrektor Belgian Meat Office. Zasugerował, że im dłuższy łańcuch od pola do stołu, z tym większymi kosztami się wiąże, bo każde z ogniw chce zarobić, choć akurat w jego kraju te koszty nie są przerzucane na finalnego odbiorcę, czyli konsumenta. – Detaliczne ceny mięsa, w liczbach bezwzględnych, w Belgii nie zmieniły się od 30 lat. Uwzględniając inflację, oznacza to spadek cen o połowę. Oczywiście wydajność produkcji znacznie wzrosła, ale cena detaliczna mięsa pozostaje niska – podsumował ekspert.

Kwestia relacji pomiędzy poszczególnymi ogniwami łańcucha żywnościowego nie jest też bez znaczenia dla konsumentów. Zdaniem Marty Marczak, dyrektora ds. strategii marek PwC, Polacy zwracają na to coraz większą uwagę, tym bardziej że dominujący dyskurs w kategorii to dyskurs utraty zaufania wobec marek i producentów. – Możemy określić bieżącą sytuację jako kryzys. Jednak każdy kryzys stwarza możliwość nowego rozdania, zrobienia czegoś od początku. Wydaje mi się, że to, co teraz obserwujemy w branży mięsnej, może być dla producentów, właścicieli marek, otwarciem nowej ery, która będzie się rządziła nowymi prawami – mówiła Marczak, dodając, że chodzi przede wszystkim o rzetelne informowanie konsumentów o produktach, stanie na straży jakości i dumę z tego, co robi się dobrze. – Należy odzyskać utracone zaufanie. Producenci powinni złożyć obietnicę związaną z etyką, która ma być niejako „polisą ubezpieczeniową”, że to, co nam się zdarzyło, nie ma prawa się powtórzyć – doprecyzowała. Podkreśliła także, że relacje pomiędzy uczestnikami rynku powinny być dobre nie tylko w sferze deklaracji, tym bardziej że te są obecnie bardzo łatwe do zweryfikowania, a w sferze działań. Akcentowała, że firmy powinny postępować zgodnie z tym, co deklarują.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 3

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 2
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony