REKLAMAPRIM - KABANOS - BANER GŁÓWNY - (05.07 - 31.08.2019)

HoReCa - rynek gastronomiczny

 

2 sierpnia 2019, 10:44

(Pixabay.com)

Według wskazań Izby Handlu każdy przedsiębiorca prowadząc jakąkolwiek placówkę gastronomiczną powinieneś pamiętać o szeregu obowiązków, takich jak podawanie składu potraw, dokładnych nazw i informowaniu klientów, co tak naprawdę jedzą. Jednak większość restauratorów ma z tym problem. Inspekcja Handlowa może nałożyć na nich kary.

REKLAMA

W każdym lokalu gastronomicznym w miejscu bezpośrednio dostępnym dla konsumentów (nie tylko dopiero „na życzenie” klienta) powinien znajdować się pełen skład serwowanych potraw. Wykaz taki ma wyglądać podobnie jak skład produktów kupowanych w sklepie -  składniki powinny być wymienione w kolejności malejącej. Wyszczególnione powinny być także składniki złożone (np. z czego składa się musztarda dodana do sosu) i wskazane alergeny. W przypadku zmian w składzie potraw, powinno się uaktualnić listę składników.

Wszystkie oferowane dania muszą mieć swoje nazwy. Powinny być zrozumiałe dla klienta i jasno określać, co się na dane danie składa. Nie powinno się więc serwować potraw „zupa dnia” albo „zestaw lunchowy” bez wskazania, co się pod tą nazwą kryje.

Napoje, soki, wody, nektary powinny być opisane w karcie według oznaczeń producenta. Tzn. nie można sprzedawać nektaru pod nazwą sok, bo oznacza to wprowadzenie klienta w błąd.

Obowiązkiem osoby prowadzącej działalność gastronomiczną jest zwracanie uwagi na to, co dostarczają do jego lokalu dostawcy. Często zdarza się, że zamiast dorsza sprzedaje się plamiaka, roladę ustrzycką stosuje się zamiast oscypka, limanda żółtopłetwa sprzedawana jest jako sola. Obowiązkiem przedsiębiorcy jest wiedzieć, co serwuje klientom, aby nie wprowadzać ich w błąd.

Niektóre nazwy mają swoje znaczenie określone w prawie, należą do nich m.in.: „masło”, „mleko”, „śmietana”, „śmietanka”, „sok”, „ser”, „miód”, „powidło”, „wino”, „wódka”, „oscypek”, „feta”, „parmezan”, „szynka parmeńska” itp. Podobnie jest z deklaracjami, że coś jest „ekologiczne”, „ChNP” „ChOG”, „GTS” „tradycyjne”, „regionalne”, czy „domowe”. Dlatego opisując menu należy pamiętać, że stosujemy je jedynie do produktów, które faktycznie odpowiadają danej nazwie.

Sprzedawanie innego produktu np. ryby lub sera, niż opisany w menu, jest zafałszowaniem. W takim przypadku minimalna kara pieniężna wynosi 1.000 zł, a maksymalna – 10 proc. przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary. Przedsiębiorca, który przekazał swoim klientom nieprawdziwe informacje – ponosi pełną odpowiedzialność za wprowadzenie w błąd konsumentów a Inspekcja Handlowa może nałożyć na niego karę.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 2

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~niedzielny konsument 1 17 dni temuocena: 100% 

    Według mojej opinii nie wystarczy uświadamiać klientów w tej kwestii, ale także restauratorów (chociaż sporą część lokali gastronomicznych trudno nazwać restauracją), że takie jest prawo i za jego nie przestrzeganie prędzej czy później czekają ich konsekwencje (nieuchronność kary), a kontrola z Sanepidu czy IH może się zdarzyć nieoczekiwanie i bez konkretnego powodu. Może dobry byłby taki szybki przegląd lokalu a'la Magda Gessler - oczywiście bez zbędnych formalności i papierologii - co by nie "przeszkadzać" zbytnio właścicielom.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony