REKLAMAMLEKOVITA - Baner Główny - WIELKANOC (kwiecień 2019)
Najmniejszy model Skody – jak przystało na auto z „citi” w nazwie – najlepiej czuje się w mieście, ale i na autostradzie radzi sobie bez zastrzeżeń.
REKLAMAKongres Rynku FMCG - Belka w artykułach (kwiecień 2019)
Wnętrze to stylistyka znana z Volkswagena

Wnętrze to stylistyka znana z Volkswagena

skoda_city-go-001Maluch Skody wszedł na rynek w 2011 roku. Choć czeska marka nie miała wcześniej w ofercie miejskiego auta, Citigo została bardzo dobrze przyjęta – na początku 2013 roku model objął prowadzenie w statystykach rejestracji nowych samochodów w swoim segmencie.

Co stoi za tym sukcesem?

O rynkowym powodzeniu pojazdu na pewno zdecydowała ergonomia wnętrza – w Citigo nie czuć, że jedzie się maluchem, tylko autem o klasę wyższym. Siadając po raz pierwszy za kierownicą Skody, trudno się oswoić z wrażeniem przestronności auta, które na zewnątrz jest przecież takie małe... Choć to segment A, kierowca i siedzący obok pasażer mają dużo miejsca na nogi i sporo przestrzeni wokół siebie. Ci z tyłu też nie powinni narzekać. Wersja pięciodrzwiowa, którą mieliśmy do dyspozycji, to pełnowartościowy samochód nie tylko dla przedstawiciela handlowego czy do jazdy po mieście, ale także na weekendowe wypady. Fotele są dobrze wyprofilowane i przystosowane do pokonywania dalekich dystansów. Panel centralny, zegary, pokrętła, przełączniki to stylistyka znana z Volkswagena, reprezentuje więc – jak na auto najniższego segmentu – najwyższy poziom. Słabym punktem wszystkich modeli tej klasy jest bagażnik, który w Skodzie ma objętość 251 l (z możliwością powiększenia do do 959 l). Można w nim przewozić przedmioty o długości do 58 cm. Za to nadrabia praktycznymi dodatkami, jak haczyki czy siatki zabezpieczające bagaż, którymi można unieruchomić np. torby z zakupami.

Drobna rzecz, a martwi

Dobre pierwsze wrażenie psuje kilka detali. Na wolnych obrotach pasażerowie Citigo wyczują wibracje trzycylindrowego silnika. Nic strasznego, ale może drażnić. Są samochody, w których, żeby przekonać się, iż silnik pracuje, trzeba nacisnąć pedał gazu i spojrzeć na obrotomierz. Dla kogoś, kto jeździ takim właśnie autem, poziom wibracji Citigo byłby prawdopodobnie nie do przyjęcia. Ale w końcu samochód jest po to, żeby nim jeździć – nie stać, a w czasie jazdy wibracje znikają.
Mała Skoda sporo traci na funkcjonalności również z powodu braku regulacji prawej przedniej szyby z pozycji kierowcy. Można ją otworzyć lub zamknąć wyłącznie za pomocą dźwigni w drzwiach pasażera. Kierowca musi się więc mocno pochylić w prawo (chyba że ktoś ma ramiona długości półtora metra), co podczas jazdy z dużą prędkością jest dość niebezpieczne. Zwłaszcza że koła Citigo – jak przystało na auto miejskie – reagują nawet na najmniejszy ruch kierownicą.
Denerwować może także „goła” blacha na drzwiach na wysokości łokcia. Szkoda, że nie pokryto jej tworzywem (bardzo przyzwoitej jakości), które zaczyna się dopiero kilka centymetrów poniżej szyby.

Jazda na piątkę

Te mankamenty nie mogą jednak przesłonić najważniejszego atutu czeskiego malucha – zachowania na trasie. Z niewielkimi pojazdami bywają problemy, np. pudełkowaty kształt nadwozia nie sprzyja dynamicznemu wchodzeniu w zakręty, a niewielki silnik ma mały moment obrotowy, co przekłada się na gorsze przyspieszenie, a więc także na bezpieczeństwo. Ani jedno, ani drugie nie dotyczy Citigo. Prosta bryła Skody nie każdemu musi się podobać, ale jest opływowa i przy bocznych podmuchach wiatru oraz w zakrętach nie robi kierowcy przykrych niespodzianek. Jeśli chodzi o motor, to litrowa trzycylindrówka o mocy 75 KM (moment obrotowy 95 Nm) nie ma żadnego problemu z rozpędzaniem auta ważącego około 850 kg. Zarówno przy ruszaniu spod świateł, jak i w czasie wyprzedzania Citigo z mocniejszym silnikiem, zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami kierowcy i przede wszystkim bezpiecznie. Złego słowa nie można powiedzieć również o pracy zawieszenia, układu kierowniczego i skrzyni biegów.

Citigo, dzięki małym rozmiarom i zwrotności, w mieście zachowuje się wzorowo. To można było przewidzieć. Trudno jednak było się spodziewać, że czeski maluch równie dzielnie poradzi sobie na autostradzie. Jadąc z prędkością 120 km/h łatwo zapomnieć, że to samochód z najniższego segmentu.

Podsumowując, za około 35 000 zł dostajemy świetne prowadzenie, wygodne i estetyczne wnętrze oraz spalanie na setkę na poziomie 4,5 l. A to oznacza, że najmniejsza Skoda warta jest swej ceny.





Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 8 (137) Sierpień 2014

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony