REKLAMAMLEKOVITA - Baner Główny (marzec 2019)
Jeden z polskich sklepów firmy Kelmes w Londynie

Jeden z polskich sklepów firmy Kelmes w Londynie

Tomaszowska firma Kelmes zarządza własną mikrosiecią sklepów spożywczych, jest regionalnym dystrybutorem mięsa i wędlin, prowadzi także hurtownię zaopatrującą placówki handlowe w Wielkiej Brytanii. A to wcale nie wszystko…
REKLAMATargi w Krakowie - Belka w artykułach (marzec)

Polski-sklep-Londyn-2Niełatwo jest umówić się na spotkanie z właścicielką firmy Kelmes Elżbietą Szymańską. W sobotę, 6 września, organizowała targi dla klientów swojej hurtowni mięsno­‑wędliniarskiej. 15 wystawców, ponad 600 właścicieli sklepów, zabudowa stoisk, catering, festyn z muzyką i tańcami – mnóstwo spraw do załatwienia. Tuż po pracowitym weekendzie wybrała się do Kołobrzegu, gdzie ze wspólniczką prowadzi dwa domy sanatoryjne. Na co dzień zajmuje się jeszcze hurtownią zaopatrującą w polskie towary około 350 sklepów w Wielkiej Brytanii, nadzoruje własną spożywczą sieć detaliczną oraz lokal gastronomiczny w Tomaszowie Mazowieckim. – Staram się dywersyfikować działalność, ciągle szukam nowych pomysłów na biznes. Po części wynika to z mojej niespokojnej natury, a częściowo z faktu, że wąska specjalizacja nie gwarantuje bezpieczeństwa. Biznes nie może stać na jednej nodze, bo przy zmianie koniunktury łatwo może się przewrócić – mówi pani Elżbieta.

Staropolskie Wędliny walczą o rynek

Podstawowa działalność firmy Kelmes to dystrybucja wędlin, drobiu, mięsa i serów. Firma działa od 1991 roku. Obecnie z oddziałów w Tomaszowie Maz. i Opocznie zaopatruje około 750 stałych klientów z woj. łódzkiego oraz części Mazowsza i Śląska. To dla nich hurtownia zorganizowała specjalistyczne targi, podczas których producenci wyrobów mięsno­‑wędliniarskich oferowali towar w licznych promocjach i prezentowali nowości. – Staramy się na różne sposoby wspierać naszych klientów, którzy są systematycznie wypierani z rynku przez wielkie sieci. Nie zawsze w uczciwy sposób. Jeśli w markecie można kupić np. łopatkę wieprzową po 9,90 zł/kg, gdy ja nie jestem w stanie uzyskać takiej ceny u producentów, to co to jest, jak nie dumping? – irytuje się właścicielka.

Dla utrzymania konkurencyjności Kelmes przystąpił do grupy handlowej Staropolskie Wędliny, z siedzibą w Inowrocławiu, zrzeszającej kilkunastu regionalnych dystrybutorów. Wspólnie negocjują ceny zakupu z dużymi producentami, a ponadto wprowadzili na rynek markę własną Staropolskie Wędliny, obejmującą około 40 pozycji. Co charakterystyczne, są to głównie produkty premium. – Dla tradycyjnych sklepów korzystna jest zmiana świadomości konsumentów, jaką od kilku lat obserwujemy w tej branży. Rośnie popyt na wyroby w dobrym gatunku, bez konserwantów, fosforanów i innej chemii, tzw. produkty „bez E”. Coraz lepiej schodzą wędliny drobiowe premium. Klienci chętnie kupują produkty z lokalnych wędzarni, często wyrabiane z wykorzystaniem oryginalnych czy tradycyjnych receptur. Dużym powodzeniem cieszą się też wyroby marki Masarnia u Józefa, produkowane przez zakłady JBB w Łysych. Gdy konsumenci przekonają się do jakiegoś brandu, są mu wierni – zapewnia nasza rozmówczyni.

Urszula od Krokodylka

Po hurtowni przyszła kolej na własny detal. Siedem niewielkich (50­‑100 mkw.) sklepów spożywczych Urszula zrzeszonych jest w lokalnej sieci kupieckiej Krokodylek. Własne placówki są dla hurtowni pewnym odbiorcą towaru i oczywiście dobrym płatnikiem. Z równoległym prowadzeniem hurtu i detalu wiąże się jednak spore ryzyko. Z punktu widzenia hurtownika istnieje pokusa, by swoje sklepy „bublować” towarem, np. wykorzystując je do realizacji targetów zakupowych. Z kolei z punktu widzenia detalisty własna hurtownia to szansa na kupowanie towarów w niższych cenach i wypracowywanie wyższej marży. Jednak wszelkie tego rodzaju manipulacje zaciemniają prawdziwy obraz sytuacji rynkowej poszczególnych podmiotów, co może prowadzić do kłopotów.

Właścicielka Kelmesu jest świadoma tych zagrożeń: – Od początku traktujemy sklepy jako odrębny biznes, który musi sam wypracować rentowność i zarabiać. Dlatego nasze placówki detaliczne nie mogą liczyć na lepsze warunki handlowe niż inni klienci o podobnej skali zakupów. Traktujemy je „rynkowo” i dzięki temu mamy wiarygodny przegląd kondycji biznesowej każdej z nich.

Z Tomaszowa do Londynu

O działalności eksportowej i hurcie w Wielkiej Brytanii nasza rozmówczyni opowiada, jak o biznesowej przygodzie. – Zaczęło się od tego, że pojawiali się u nas na zakupach detaliści z tamtego rynku. A więc jest popyt! W 2007 roku zrobiliśmy rekonesans w Londynie, znaleźliśmy odpowiednie miejsce na magazyn i spróbowaliśmy swoich sił. To nie jest łatwy biznes. Bardzo wysokie były koszty jego organizacji, znaczące są też koszty bieżące: czynsze, pensje, specjalistyczny transport. Brytyjski rynek ma swoją specyfikę, bez osób mieszkających tam od dawna i znających lokalne uwarunkowania nie dalibyśmy rady. Ale udało się – cieszy się pani Urszula.

Jak się okazało, opinie o łatwości prowadzenia biznesu na Zachodzie przynajmniej częściowo są mitem. Istotnie, otworzyć firmę jest łatwiej, formalności są ograniczone do minimum, ale już np. uzyskiwanie zezwolenia na handel alkoholem może trwać nawet pół roku i wcale nie musi zakończyć się sukcesem. Umowę najmu lokalu w Polsce da się często podpisać od ręki, w Anglii prawnicy zainteresowanych stron miesiącami cyzelują jurydyczne detale. Działalności nie ułatwiają też służby celne, a słynna londyńska policja najskuteczniejsza jest w wystawianiu mandatów za złe parkowanie. W tej metropolii praktycznie nie da się zaopatrywać niektórych sklepów, nie łamiąc przepisów, mandaty są więc istotnym czynnikiem kosztotwórczym.

Jak opowiada pani Elżbieta, polskich sklepów działa na Wyspach mnóstwo i wciąż powstają kolejne. Rynek jest chłonny, ale firm dystrybucyjnych nie brakuje i konkurencja okazuje się mordercza. Polska żywność jest coraz częściej dostępna również w sklepach tureckich czy indyjskich, a także w Tesco i w miejscowych dyskontach Asda. – Dzisiaj wejść na ten rynek byłoby o wiele trudniej – przyznaje nasza rozmówczyni.







Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 10 (139), Październik 2014

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 5

  • 3
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 1
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (2)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~olek 2 ponad rok temu

    najgorsza hurtownia w Londynie , sprzedają wędliny po terminie i zmieniają naklejki , ceny straszne a na dodatek otwierają sklepy i oczywiście maja ceny hurtowe w sklepach , beznadzieja , nikomu nie polecam tych bandziorow

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Maciej Kultys 1 ponad rok temu

    Ogórki kwaszone 6-11cm w woreczku 400g w cenie 2.4zł za woreczek kapusta kwaszona z marchewką w woreczku 1kg w cenie 1,5zł za woreczek( na żczenie moge zrobić 0.5 kg wtedy cena spada o 35%) pakujemy rówież wiaderka od 3do14kg w cenie 3.4zł /kg (cena z opakowaniem bez zwrotnym) przecier ogórkowy woreczek 500g 1.8zł bądz wiadro 1.4zł kg Przy wiekszych ilościach i dłuższej współpracy oferujemy duże rabaty ceny do negocjacij oczywiscie, podane sa z transportem na miejsce do UK . do każdego wiaderka dodajemy woreczki stunowe 2szt/kg aby sprzedawca detaliczny miał gotowe szczelne opakowanie co znacznie obiża koszty i ułatwia prace. Ofercie równierz buraczki pakowane w woreczki zgrzewane. Długie terminy przydatnosci do spozycia odbiór przeterminowanych paczek. Pozdrawiam Maciej Kultys. na poczatek próbki gratis jesli jest pan zainteresowany

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony