REKLAMANaturio_banner główny_styczeń 2020
Paneliści debaty „Przemysł mięsny – czas nowych wyzwań”

Paneliści debaty „Przemysł mięsny – czas nowych wyzwań” (fot. archiwum)

Mimo czynników ryzyka, takich jak ptasia grypa i afrykański pomór świń, branża mięsna z optymizmem weszła w 2017 rok. Firmy nie rezygnują z wdrażania innowacji, chcą inwestować i kreować nowe trendy konsumenckie – to główne wnioski płynące z debaty „Przemysł mięsny – czas nowych wyzwań”, która odbyła się podczas Kongresu Mięsnego 2017.

REKLAMA

Jak zauważył Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole Bank Polska, temat konsolidacji w polskiej branży mięsnej przewija się od lat i czasami można odnieść wrażenie, że część osób traktuje ją jako jedyną receptę na sukces sektora mięsnego. – Oczywiście wiele przemawia za konsolidacją, wiąże się z nią szereg korzyści, wśród których na szczególną uwagę zasługuje osiągany dzięki niej efekt dużej skali, który z założenia powinien przekładać się na wzrost efektywności kosztowej, a co za tym idzie – wzrost konkurencyjności cenowej przedsiębiorstwa. Poza tym większe podmioty mają silniejszą pozycję negocjacyjną, co jest szczególnie ważne w sytuacji, w której mamy do czynienia z wysoką koncentracją podmiotów na poziomie handlu detalicznego – podkreślił Jakub Olipra. – Niemniej jednak wydaje mi się, że mamy zbyt duże oczekiwania co do tempa konsolidacji branży mięsnej. Oczywiście wiem, że Polska ma olbrzymi potencjał w tym segmencie, co potwierdzają dane dotyczące rozwoju eksportu, w tym zwłaszcza drobiu i wołowiny, ale patrząc na doświadczenia międzynarodowe, myślę, że powinniśmy trochę zmniejszyć nasze oczekiwania w zakresie dynamiki procesów konsolidacyjnych – przekonywał. Ekonomista Credit Agricole Bank Polska zwrócił uwagę na to, że w globalnej czołówce firm mięsnych znajdują się producenci z długą historią – tacy jak brazylijskie JBS, które powstało w 1953 roku; Tyson Foods ze Stanów Zjednoczonych założone w 1931 roku; czy np. duńskie przedsiębiorstwo Danish Crown, którego korzenie sięgają 1887 roku. – Te firmy przez lata gromadziły kapitał, dzięki czemu teraz są dużymi podmiotami. Uważam, że 28 lat gospodarki rynkowej w Polsce to jeszcze za mało, żebyśmy mogli myśleć o działaniu w podobnej skali – ocenił Jakub Olipra. – Trzeba uzbroić się w cierpliwość, pamiętając o tym, że najpierw jest zawsze wzrost organiczny, mozolne gromadzenie kapitału, a dopiero później nadchodzi czas na przejęcia. Potwierdzeniem tej tezy są dane na temat polskiej branży mięsnej, w której mamy aż 1300 przedsiębiorstw zajmujących się produkcją i przetwórstwem. Tylko cztery firmy mają przychody przekraczające 2 mld zł, a przychody 20 firm przekraczają 400 mln zł. To pokazuje, jak wiele jest w branży mięsnej do zrobienia – dodał.

Drogi surowiec

Największy wpływ na kondycję branży mięsnej mają ceny surowca. Jeśli chodzi o wieprzowinę, to pod koniec ubiegłego roku jej ceny zdecydowanie wzrosły. – Ten trend nadal się utrzymuje i raczej szybko się nie zmieni. Największe wyzwanie dla branży leży jednak gdzie indziej – podkreślił Radosław Chmurak, wiceprezes i dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w firmie Tarczyński. – Jeżeli ceny surowca są wysokie, to należy liczyć się z tym, że rentowność firm mięsnych będzie spadać. Firmy nie mogą jednak uzależniać swojej strategii długoterminowej wyłącznie od cen surowca. Branża mięsna musi nauczyć się przede wszystkim myśleć i działać w taki sposób, aby jak najlepiej zaspokajać potrzeby konsumentów, musi także nauczyć się tego, jak kształtować nowe trendy konsumenckie – dodał. Zmiany oczekiwań konsumentów muszą przekładać się na modyfikację oferty firm mięsnych. – W naszej firmie żyjemy innowacją. Szukamy ich w każdym obszarze działalności biznesowej – zaznaczył wiceprezes firmy Tarczyński. – U nas innowacje nie ograniczają się tylko do kwestii związanych z produktem, marketingiem czy z komunikacją z rynkiem, lecz sięgają znacznie głębiej, obejmując dosłownie wszystkie procesy w firmie – akcentował. Zdaniem Radosława Chmuraka nie wszyscy w branży mięsnej dobrze rozumieją, czym właściwie jest produkt innowacyjny. – Niektórym mylą się pojęcia. Dla części producentów dodanie do kiełbasy czarnuszki czy innych ziół będzie już procesem innowacyjnym. Tymczasem nie o to chodzi. Jeśli mamy mówić o prawdziwej innowacji, to najpierw trzeba umieć znaleźć określoną potrzebę konsumencką, stworzyć nową okazję spożycia i opracować nową formę podania produktu – wyjaśnił ekspert. Krzysztof Woźnica, prezes Zakładów Mięsnych Silesia, zwrócił uwagę, że wdrażanie innowacji może wiązać się z ryzykiem, jeśli niewłaściwie skalkuluje się inwestycję. – Dobrym przykładem na to, do czego prowadzi nieprawidłowy rachunek ekonomiczny, jest sytuacja na polskim rynku mięsa zaraz po akcesji naszego kraju do Unii Europejskiej. Wtedy inwestowali wszyscy, zarówno duże, średnie, jak i małe zakłady. Teraz branża zmaga się z ogromną nadprodukcją, co wiąże się m.in. z niemożnością uzyskania zakładanej wcześniej stopy zwrotu z inwestycji – zauważył Krzysztof Woźnica. – Świetny przykład innowacji technologicznej, która okazała się nietrafiona ekonomicznie, mamy w naszym zakładzie w Sosnowcu, który przejęliśmy od poprzedniego właściciela. Jest to najprawdopodobniej jedyna w Polsce linia do wytapiania białka z kości. Notabene jest to doskonałej jakości białko. Ta innowacyjna linia kosztowała niecałe 20 mln zł. Kiedy, analizując z dzisiejszej perspektywy, sprawdziliśmy, jaka jest stopa zwrotu z tej inwestycji, wyszło nam 120 lat – przyznał szef zakładów mięsnych z Sosnowca.

Convenience się rozpędza

Edyta Łuczyńska, prezes firmy Indykpol Brand, wskazała na rosnące tempo rynku produktów convenience. – Wynika ono przede wszystkim z tego, że tempo życia jest szybkie, ale również ze zmian demograficznych oraz rewizji naszych priorytetów dotyczących spędzania wolnego czasu – oceniła ekspertka. Trend związany z rosnącym znaczeniem wygody stał się motorem rozwoju całego przemysłu spożywczego. – Rynek dań gotowych coraz bardziej się rozszerza. Pojawiają się na nim już bardzo skomplikowane produkty, często zapakowane w taki sposób, że konieczność zaangażowania konsumenta w proces przygotowania posiłku została zredukowana do absolutnego minimum – powiedziała Edyta Łuczyńska. – Polacy chcą się odżywiać zdrowo, ale niekoniecznie lubią poświęcać dużo czasu i wysiłku na gotowanie – dodała. Aspekt zdrowotny wyrobów mięsnych jest komunikowany przez producentów na różne sposoby. – Jedni odwołują się do tradycji, w myśl zasady, że „zdrowe jest to, co gotowała mama”; inni podkreślają skład produktów i ich miejsce w zbilansowanej diecie – zaznaczyła prezes przedsiębiorstwa Indykpol Brand. Przyznała również, że jej firma dość głęboko analizowała rynek dań gotowych. – Z naszych badań wynika, że „stali użytkownicy” tego typu produktów szybko się nudzą. Dla nas, jako producentów, oznacza to, że powinniśmy przez cały czas dostarczać na rynek nowe typy wyrobów, które zaspokoją potrzebę urozmaicania posiłków. Dania gotowe są także sposobem na poznanie kuchni z różnych stron świata, spróbowanie potraw, których być może konsument sam nie umiałby przyrządzić – tłumaczyła. W ocenie Edyty Łuczyńskiej półka z daniami gotowymi w dalszym ciągu będzie dynamicznie się rozwijać. – Boomu na tym rynku oczekujemy już od lat. Teraz jednak osiągnęliśmy moment, w którym kategorii dań gotowych sprzyja szczególnie dużo czynników – zauważyła prezes spółki Indykpol Brand. Adam Zdanowski, dyrektor ds. eksportu w Zakładzie Mięsnym Wierzejki, zwrócił uwagę, że, aby skutecznie sprzedawać, trzeba mieć silną markę. – Budowa świadomości naszej marki u odbiorców ewoluowała w sposób naturalny, co wynika głównie z tego, że od początku postawiliśmy na handel tradycyjny. Mimo negatywnych prognoz, według których ten kanał sprzedaży miał być skazany na porażkę, nam wciąż udaje się w nim rozwijać. Cały czas wprowadzamy na rynek nowe produkty i koncepty – powiedział ekspert. – Budowa zaufania do ZM Wierzejki trwała przez wiele lat, ważnych było wiele czynników, w tym przede wszystkim: utrzymywanie wysokiej jakości produktów, odpowiednie kompetencje pracowników oraz dbanie o ich zaangażowanie w pracę. To ostatnie jest obecnie szczególnie dużym wyzwaniem, ze względu na większą niż kiedyś skalę działalności oraz trudną sytuację na rynku pracy. Nie ma w tym nic odkrywczego, ale markę firmy zawsze budują te same czynniki: uczciwość, klarowność i transparentność produkcji. Tego należy się trzymać – dodał. Jako trend sprzyjający polskiej branży mięsnej Adam Zdanowski wskazał wzrost patriotyzmu konsumenckiego. – Klienci obdarzają polskie produkty dużym kredytem zaufania, ale nie zapominajmy, że na to zaufanie trzeba cały czas pracować. Konsumenta nie wolno zawieść, tym bardziej że dziś nie jest już tak jak wtedy, kiedy mówiło się, że „jeden niezadowolony klient powie dziesięciu”. Teraz niezadowolony konsument jednym wpisem na Facebooku potrafi podważyć reputację ogromnej, cieszącej się renomą firmy. Nawet doświadczeni specjaliści od marketingu często nie są w stanie sobie z tym poradzić, zaś ich działania nierzadko powodują skutek odwrotny od zamierzonego – zaznaczył.

Nowe regulacje

W lipcu tego roku w życie wejdzie Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi, co może mieć duże znaczenie dla dalszej współpracy dostawców mięsa i wędlin z sieciami handlowymi. Zdaniem Piotra Skurzyńskiego, radcy prawnego z kancelarii Wierzbowski Eversheds Sutherland, problem jest w tym przypadku znacznie bardziej złożony niż przy wielu innych rozwiązaniach prawnych, takich jak chociażby program „Rodzina 500+”. – Mówimy tu o regulacji stref, w których występują często sprzeczne interesy różnych podmiotów z branży spożywczej. Dlatego nie są to łatwe sprawy. W tej chwili oczekujemy na wejście w życie ustawy, która umożliwi prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów podejmowanie silnych, a moim zdaniem wręcz dość drastycznych, działań związanych z przeciwdziałaniem nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej pomiędzy handlem a dostawcami żywności – komentował Piotr Skurzyński. – Sankcje wprowadzone na mocy tej ustawy są wysokie, a prezes UOKiK zyskuje szerokie kompetencje. Nałożone przez niego kary mogą sięgać aż 3 proc. przychodów przedsiębiorcy, który ma przewagę kontraktową i wykorzystuje ją w sposób nieuczciwy. Co więcej, UOKiK będzie mógł przeprowadzać kontrole i przeszukania w siedzibie podejrzanej firmy czy w innych należących do niej nieruchomościach – tłumaczył ekspert. Jego zdaniem nowy akt prawny z pewnością narusza dotychczasowy układ sił i, w pewnym sensie, zmienia „zasady gry”. – Myślę, że konsekwencje tej ustawy rynek odczuje już za moment. Jednocześnie część jej efektów stanie się widoczna dopiero po dłuższym czasie. Być może nawet przyczyni się ona do przyspieszenia konsolidacji branży mięsnej – prognozował radca prawny z kancelarii Wierzbowski Eversheds Sutherland. Na razie jednak nowa ustawa zawiera jeszcze wiele zwrotów niedookreślonych. Sama definicja „przewagi kontraktowej” i tego, na czym polega jej nieuczciwe wykorzystywanie, to kwestie nie do końca jasne. – Warto też zwrócić uwagę, że akt prawny ma regulować nie tylko relacje sieci handlowych i ich dostawców, ale też np. przetwórców względem producentów surowca, jeśli posiadają oni nad nimi przewagę kontraktową – zauważył Piotr Skurzyński.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 2

  • 2
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMA
do góry strony