REKLAMADziugas_banner główny_12.05. - 12.06.

(fot. wiadomoscihandlowe.pl)

39 proc. Polaków przyznało, że w obliczu rozprzestrzeniania się koronawirusa zwiększyło zakupy żywności. Co piąty Polak częściej niż dotychczas decydował się na zakup żywności wyprodukowanej w Polsce – wynika z badania ARC Rynek i Opinia oraz Instytutu Nauk o Żywieniu Człowieka warszawskiej SGGW.

REKLAMAFPP/CALPE_belka w artykulach_28.05-04.06.

Gdy koronawirus pojawił się w naszym kraju, Polacy ruszyli do sklepów. Przede wszystkim po to, by kupić w większych ilościach produkty, które mają dłuższy czas przydatności do spożycia i z których można przygotowywać różne potrawy, czyli ryż, kasze, makarony, cukier czy mąka. 39 proc. badanych twierdzi, że zwiększyło zakupy w tym czasie, ale też zauważyli, że inni klienci częściej kupowali duże ilości jednego produktu (58 proc.) czy też robili większe zakupy niż zazwyczaj (38 proc.).

Dwie główne przyczyny robienia wyższych zakupów to obawa, że żywność zdrożeje (45 proc.) oraz że będzie mniej dostępna (45 proc.). Na wzrost zakupowy wpłynęły również: rozmowy z rodziną i znajomymi (31 proc.), informacje w mediach dotyczące problemów z dostępem do żywności (25 proc.) oraz doświadczenia z przeszłości, kiedy żywności brakowało (22 proc.).

Polacy pytani o to, których produktów obecnie najbardziej brakuje w sklepach wskazywali na produkty sypkie, które wcześniej były masowo wykupywane. Dodatkowo na liście brakujących produktów znalazł się papier toaletowy i ręczniki papierowe.

- W zachowaniu konsumentów związanym z zakupami żywności w dobie koronawirusa można wyróżnić trzy etapy - komentuje dr nauk ekonomicznych Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia. - Pierwszy nastąpił od razu po informacji o zamknięciu szkół. Wówczas społeczeństwo rozpoczęło gwałtowne zakupy produktów spożywczych, zwłaszcza suchych, gdyż nikt nie wiedział, czego może się w kolejnych dniach spodziewać. Efekt pierwszych dni osłabł w momencie, gdy konsumenci spostrzegli, że produkty jednak są dostępne i nie ma obaw co do tego, że wszystkich produktów w sklepach zabraknie. Wówczas wiele osób uświadomiło sobie, że lada moment zaczną się zwolnienia w firmach, co będzie oznaczało konieczność innego zarządzania budżetem domowym i wprowadzenia oszczędnego gospodarowania pieniędzmi - podkreśla Czarnecki.

Jak zaznacza ekspert, druga faza nastąpiła w momencie, kiedy zaostrzone zostały przepisy dotyczące poruszania się. - Wiele osób, z troski o swoje i swoich bliskich zdrowie, ograniczyło istotnie wyjścia do sklepu. W związku z tym, konsumenci przyjmują zasadę kupowania pewnych produktów na zapas, ale już nie w takim stopniu, by mieć zapasy na kilka tygodni, lecz na tydzień lub dwa. Ponadto, konsumenci musieli się przyzwyczaić się do tego, że sklepy są czynne w ograniczonych godzinach, co oznacza, że zakupy trzeba odpowiednio zaplanować - tłumaczy Adam Czarnecki.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 2

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 1
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony