REKLAMADziugas_banner główny_12.05. - 10.06.

(materiały prasowe)

Aż 25 proc. firm w Polsce boryka się z zatorami płatniczymi, których konsekwencją są problemy z płynnością, spadek konkurencyjności, a w ostateczności upadłość. Epidemia koronawirusa i paraliż gospodarczy, w którym się znaleźliśmy, jeszcze pogłębi ten stan. Zdaniem ekspertów DNB Bank Polska najbardziej na zatory płatnicze narażone są obecnie branże detaliczna oraz motoryzacyjna.

REKLAMANutrend - MAGNESLIFE LIQUID - belka w artykułach (03-08.06.2020)

Przyczyn narastających zatorów płatniczych jest wiele. Wśród nich należy wymienić brak bieżących środków przedsiębiorstwa związanych np. z niedoszacowaniem nakładów na inwestycje bądź też celowe i nieetyczne zachowanie. – Są też przyczyny niezależne od przedsiębiorstwa, związane z sytuacją makroekonomiczną, tak jak obecnie występująca epidemia SARS-CoV-2, mająca ogromny wpływ na działanie niemalże każdego sektora – mówi Michał Wosik, menedżer w Departamencie Bankowości Transakcyjnej DNB Bank Polska.  

Zdaniem ekspertów DNB Bank Polska obecnie największym ryzykiem zatorów płatniczych obarczona jest branża detaliczna. Na przykład firmy odzieżowe, które swoje produkty sprzedają w 75 proc. poprzez sklepy w centrach handlowych, zostały zmuszone do całkowitego przeniesienia swojej działalności do e-commerce. Niestety w dalszym ciągu ponoszą one koszty stałe związane z wynagrodzeniami pracowników czy też zapłatą za wynajmowaną powierzchnię.

– Obecne stany magazynowe przepełnione są kolekcjami wiosna-lato, a firmy zamiast kampanii reklamowych zmuszone są do koncentracji na działaniach związanych z efektywnym zarządzeniem przedsiębiorstwem, tak aby jak najszybciej sprzedać zamówiony od kontrahentów towar i być w stanie wywiązać się w określonym terminie z zobowiązań finansowych – mówi Michał Wosik.

Analogiczna sytuacja występuje coraz widoczniej w branży motoryzacyjnej, w której fabryki ograniczają produkcję towarów i tym samym, poprzez obniżenie wydajności produkcji, nie są w stanie dostarczyć danego produktu do swojego kontrahenta w czasie określonym w umowach handlowych.

- Biorąc pod uwagę skutki ekonomiczne wywołane wirusem, takie jak obniżenie stóp procentowych, a także rosnącą inflację, wiele podmiotów działających na rynku wycofuje swoje depozyty i stara się pozyskać dodatkowe finansowanie – zauważa Michał Wosik. – W celu utrzymania łańcucha powiązań produkcji – dystrybucji – sprzedaży towarów, zaobserwować można różnego rodzaju kredyty kupieckie oferowane wzajemnie poprzez firmy uczestniczące w tym procesie w celu podtrzymania relacji biznesowych - dodaje.

Niestety pogłębiająca się sytuacja epidemiologiczna będzie nakręcała „spiralę” zadłużeń przedsiębiorstw obniżając ich zdolność do terminowego rozliczenia transakcji, co w dłuższej perspektywie może przyczynić się do problemów finansowych firm i ograniczenia zdolności części z nich do konkurencyjnego funkcjonowania na rynku, a nawet upadłości.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 1

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Handlowiec 1 miesiąc temu

    Z artykuły wynika jasno, że chodzi o branżę detaliczną ale poza handlem żywnością - czyli odzież, obuwie itp. Ale jakiś mądry dziennikarz wstawił zdjęcie sklepu spożywczego, jawnie wprowadzając w błąd. Redakcjo, zmień zdjęcie - już widok z Waszego okna będzie bardziej odpowiedni. Pozdrawiam grafika.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMA
do góry strony