REKLAMAROS-SWEET - Moreso Świąteczne Wypieki_Baner Główny(18-24.11.2019)
Krzysztof Badowski, Partner, Lider Zespołu Dóbr Konsumenckich i Handlu Detalicznego w CEE / CIS w PwC Polska

Krzysztof Badowski, Partner, Lider Zespołu Dóbr Konsumenckich i Handlu Detalicznego w CEE / CIS w PwC Polska (PwC)

Strona 13 z 15
REKLAMAPurella - SuperHerbs - Belka w artykułach (15-30.11.2019)

Widzimy więc gwałtowny rozwój półek z polskimi produktami tradycyjnymi i regionalnymi, a z drugiej równie dynamiczny rozwój oferty etnicznej, z produktami kuchni świata, gdzie można znaleźć żywność koszerną, hinduską, włoską, hiszpańską, czy produkty z różnych krajów Azji.

Nagle okazało się, że marki mainstreamowe, nie mają odpowiedzi na te trendy, brakuje im oferty lub nie potrafią być w tej przestrzeni wiarygodne. Dlatego patrząc na to z punktu widzenia konsumenta, może nastąpić pewne odejście od najbardziej mainstreamowych marek, nawet tych świetnie rozpoznawalnych i przejście do marek bardziej niszowych. Takim przykładem jest marka Bracia Sadownicy, która oferuje świeże jabłka wysokiej jakości i ich przetwory, np. soki, napoje, smoothies. Przykład tej marki pokazuje, że nawet nowy i nikomu nie znany brand, nie mający za sobą żadnego kapitału, żadnej potężnej machiny marketingowej, potrafi podbić półki praktycznie wszystkich sieci handlowych, bo jest już w Żabce, Carrefourze, Biedronce czy na Orlenie.

To pokazuje, że konsument poszukuje czegoś innego, świeżego, zaskakującego. Paradoksalnie w przypadku A-brandów, którym się wieszczyło najlepszą przyszłość, wcale nie musi być ona tak świetlana, jak się wydawało.

Czyli kolejnym krokiem będzie wejście sieci handlowych w marki własne nawiązujące do produktów tradycyjnych. Wydaje się, że z tym trendem mamy już do czynienia w Biedronce.

To bardzo złożona kwestia, na którą nakładają się regionalizmy i problemy ze skalą. Nie jestem przekonany czy lokalni producenci będą w stanie produkować swoje oryginalne wyroby na masową skalę wymaganą np. dla Biedronki. Po drugie barierą dla rozwoju marki własnej w obszarze tradycji mogą być lokalne upodobania konsumentów, co ograniczy zasięg takiego produktu, a o opłacalności takiego projektu bardzo często decyduje właśnie jego skala.

Z mojego punktu widzenia lepszym kierunkiem byłyby marki sieciowe, które będą imitowały marki lokalne, tradycyjne, bo tutaj zawsze się znajdzie producent, który zapewni skalę. To ważne, gdy popatrzy się na marże EBITDA, które w przypadku większości sieci są na poziomie 2-3 proc. a czasami nawet niższym. Oczywiście pomijam Biedronkę czy Lidla, które pracują na znacznie wyższych marżach EBITDA, rzędu 5-6 proc., a nawet wyższych.

W przypadku większości sieci próba rezygnacji z największych globalnych marek, przejście na ofertę bazującą na produktach tradycyjnych i lokalnych doprowadzi do wzrostu kosztów operacji, a to oznaczałoby, że obecne – niskie już – marże mogłyby wyparować. Pomijając wszystkie inne czynniki, od regulacji prawnych, natężenia konkurencji, po zmienność cen surowców, skomplikowanie operacji mogłoby spowodować, że rentowność sklepu zniknie lub przynajmniej zostanie istotnie ograniczona.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 3

  • 3
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMA
do góry strony