REKLAMAHELIO - Baner Główny - Masy (15-21.10.2018)
Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu

Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu (fot. materiały własne)

- Sygnały docierające do Polskiej Izby Handlu wskazują wyraźnie, że w najmniejszych sklepach, które mogą być prowadzone przez samego właściciela obroty w niedziele niehandlowe co prawda rosną, ale przez agresywne kampanie zagranicznych dyskontów reklamujących się przed weekendem obroty w tych sklepach w piątki i soboty spadają tak bardzo, że niedzielny wzrost nie jest w skompensować strat z poprzednich dni - komentuje Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny PIH.

REKLAMAKongres Słodycze i Przekąski 2018 - belka w artykułach

Jak zauważa Ptaszyński, od wejścia w życie ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele minęło niecałe pół roku.  W związku z tym wciąż trudno o jednoznaczną ocenę, jaki wpływ miała ustawa na handel. Dyrektor generalny PIH podkreśla, że ocena skutków ustawy zaburzona jest przez konstukcję ograniczenia handlu w tym roku, ponieważ dopóki zakaz nie obejmuje wszystich niedziel, ciężko jesst ocenić jego konsekwencje. O rzetelne wnioski trudniej również ze względu na bardzo gorące tegoroczne lato i liczne długie weekendy.

Ptaszyński zauważa, że wśród wielu różnego rodzaju badań, również i tych, które prowadzi PIH wraz z CMR, pojawiają się informacje o wzrostach sprzedaży w małych sklepach. Jednak dyrektor generalny PIH zastanawia się, czy aby na pewno należy te wzrosty wiązać z ograniczeniem handlu w niedziele.

- Patrząc na publikowane wyniki wzrostu sprzedaży dok do rooku za miesiące wakacyjne, na pierwszy rzut oka widzimy wzrost w czerwcu na poziomie 5,4 proc., w lipcu 7 proc., w sierpniu 5 proc. (na podstawie badań CMR dla sklepów do 300 mkw. powierzchni). Faktycznie są to wzrosty, ale po pierwsze nie odbiegają one drastycznie od wzrostów z poprzednich lat (np. w sierpniu 2017 r. wzrost rdr wyniósł 8,8 proc.), a po drugie nie biorą one pod uwagę dwóch czynników: rynek spożywczy cały cas rozwija się na poziomie ok. 3 proc. rocznie, oraz inflacja, która dla produktów żywnościowych wyniosła 2-3 proc. - tłumaczy Ptaszyński.

Jak podkreśla, po odjęciu inflacji i wzrostu rynku, zmiana sprzedaży netto w czerwcu i sierpniu br. wynosi 0 proc., a w lipcu wzrost sprzedaży netto nie przekracza 1,8 proc. - W tym kontekście mówienie o stymulującej roli ograniczenia zakazu handlu w niedziele, w szczególności dla małych sklepów, wydaje się nieuprawnione. Zgodnie z deklaracjami twórców tego przepisu, ograniczenie handlu w niedziele miało przyczynić się do rozwoju segmentu handlu tradycyjnego, co obecnie bardzo trudno potwierdzić. Dynamika tego wzrostu raczej maleje w bieżącym roku - twierdzi Ptaszyński.

Z sygnałów docierających do Polskiej Izby Handlu ma wynikać, że w najmniejszych sklepach, które mogą być prowadzone przez samego właściciela obroty w niedziele niehandlowe co prawda rosną, ale przez agresywne kampanie zagranicznych dyskontów reklamujących się przed weekendem obroty w tych sklepach w piątki i soboty spadają tak bardzo, że niedzielny wzrost nie jest w skompensować strat z poprzednich dni.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 5

  • 5
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (3)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Grajud 3 19 dni temuocena: 100% 

    Mieszkam w dużym mieście i nie kupuję w małych sklepach gdzie ceny są o 20% wyzsze niż w sklepach dużych a wybór jest ograniczony i nie kupię w jednym małym sklepie wszystkiego co potrzebuję. Duża sieć zawsze będzie tańsza od małego sklepu bo ma inną skalę działania i dzięki temu kupuje od producentów znacznie taniej a koszty operacyjne rozkładają się na większy obrót. Tak jest na całym świecie. pis tylko mąci w handlu - jak było z podatkiem handlowym ? - jak strasznie zamieszali - a teraz z tym całym zakazem w niedzielę to znacznie więcej jest kosztów i strat niż zysków. Pis przywraca komunę - kłamstwa, zastraszanie, tępa propaganda, mącenie, przywileje dla aparatczyków partyjnych z pisu.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~nikinikt 2 22 dni temuocena: 0% 

    Sprawa dotyczy budowania świadomości klienta .Kupując w dyskoncie tańsze produkty klient traci na ich jakości. Przecież wiadomo ,żeby wyprodukować trzeba ponieść koszty a z nich nie jest tak łatwo uciec.Tak więc sieci dyskontów kupują tańsze produkty wyprodukowane specjalnie dla nich ale wyprodukowane inaczej czyli taniej.A jak taniej to wiadomo ,że nie są to produkty tak dobrej jakości jak kupowane w handlu tradycyjnym.Wiadomo przecież ,że produkcja dla dyskontów jest inna , specjalne ustawienia linii produkcyjne dla dyskontów są powszechne znane .Niektórzy pracownicy , którzy są odpowiedzialni za to mają obowiązek milczeć na ten temat.Ludzie nadal jednak widzą tylko reklamy i ich kłamstwo.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~bp 1 22 dni temuocena: 100% 

    No to co. Zakaz handlu w niedziele i dodać zakaz reklamy środa czwartek piątek sobota, tak na początek

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony