REKLAMAJACOBS - PRIMA - Baner Główny (październik 2019)
Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu

Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu (fot. PIH)

Rozmowa z Maciejem Ptaszyńskim, dyrektorem generalnym Polskiej Izby Handlu.

REKLAMAROS-SWEET - HURTUM.pl - Belka w artykułach (21-31.10.2019)

Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele miała wesprzeć właścicieli małych sklepów. Czy tak się stało?

Według nas ta ustawa niewiele pomogła małym sklepom. Większość z nich to placówki wyposażone w dwie kasy oraz część samoobsługową. Prowadzenie ich w niedziele przez jedną osobę – właściciela, co dopuszcza prawo, jest niemożliwe. Jedna osoba nie jest w stanie obsługiwać dwóch kas, doglądać sali sprzedaży, uzupełniać towarów na półkach i wykonywać wielu innych czynności. Dlatego małe sklepy muszą być w niedziele zamknięte. One też tracą najwięcej przez zmianę prawa. W 2018 roku przy dwóch niedzielach niehandlowych odrabiały w tygodniu zaledwie połowę obrotu utraconego w niedziele. Czyli przepadał obrót z jednej niedzieli.

Od stycznia br. zakazem handlu są objęte trzy niedziele w miesiącu. Co to oznacza dla drobnego handlu?

Sytuacja się zaostrzy. W najmniejszych sklepach, w których może obsługiwać właściciel, obroty w niedziele niehandlowe były nieco większe, choć nie wszędzie było to regułą. Natomiast przez potężne kampanie marketingowe dyskontów te placówki notują tak duże spadki sprzedaży w piątki i soboty, że niedzielne wzrosty w żaden sposób nie rekompensują tych strat. Detaliści mówią nam, że już od piątkowego popołudnia wydają dużo mniej paragonów…

W 2018 roku dyskonty przeznaczyły blisko 900 mln zł na zmianę nawyków konsumentów, aby ci właśnie u nich robili weekendowe zakupy. Ta strategia zaczyna właśnie procentować, tyle że kosztem małych sklepów.

Zwiększanie liczby wolnych niedziel tylko pogłębia ten problem – ofensywa reklamowa dyskontów nie słabnie, pozyskują one nowych klientów. A im więcej niedziel niehandlowych, tym niższa sprzedaż produktów kupowanych pod wpływem impulsu. Słodycze, napoje, alkohole to nie są produkty, po które klient wróci w poniedziałek, bo w niedzielę sklep był zamknięty.

Czy mimo wszystko Wielkanoc da zarobić małym sklepom?

Dynamika wzrostu sprzedaży w tym formacie wyhamowuje – grudzień 2018 roku był trzecim miesiącem z kolei z dynamiką sprzedaży słabszą niż w tym samym okresie rok wcześniej. Potwierdzają to dane, które przygotowujemy razem z Centrum Monitorowania Rynku. Oczywiście przed każdymi świętami sprzedaż zawsze znacznie rośnie. Pytanie, czy małe placówki zanotują w tym okresie większe obroty niż przed Wielkanocą rok temu. Przypomnę, że ubiegłoroczny listopad i grudzień były gorsze niż w 2017 roku. Zamknięty sklep nie generuje obrotów i z tym nie da się polemizować. Tym trudniej rywalizować z dyskontami, które regularnie łożą miliony na kampanie reklamowe i które często kupują towar od producentów na preferencyjnych warunkach. Ci sami producenci odbijają sobie te obniżki kosztem mniejszych uczestników rynku.

W jaki sposób małe sklepy mogą przeciwstawić się dużym sieciom?

Kluczowa jest integracja, wspólne zakupy i marketing. Drobni detaliści mogą konkurować z dyskontami tylko w ramach systemów franczyzowych czy grup zakupowych.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 6

  • 4
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 2
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMA
do góry strony