REKLAMAROS-SWEET - MORESO - Baner Główny (14-18 listopad 2018)

Złożenie wniosku o ogłoszenie postępowania sanacyjnego to krok w kierunku do przetrwania Piotra i Pawła. Firma prowadzi szereg działań, które mają doprowadzić do szczęśliwego końca. O aktualnych działaniach zarządu, szansie na uratowanie firmy i o potencjale do pozyskania inwestora rozmawiamy z Markiem Miętką, prezesem Piotra i Pawła.

  Marek Miętka od 1 czerwca będzie prezesem Piotra i Pawła (fot. Piotr i Paweł)

Marek Miętka od 1 czerwca będzie prezesem Piotra i Pawła (fot. Piotr i Paweł)

Wiemy już, że Piotr i Paweł przygotował plan naprawczy. Na czym on polega? Co robicie, żeby zapełnić półki w sklepach?

Od czerwca, czyli od momentu objęcia przeze mnie funkcji prezesa Piotra i Pawła, dokonaliśmy przeglądu planu wdrożonego na wiosnę. Dostosowaliśmy go do aktualnych warunków rynkowych. W wielkim skrócie jest on oparty na trzech głównych obszarach: organizacyjnym, handlowym i nieruchomościowym. Obecnie konsekwentnie go realizujemy, żeby wyprowadzić spółkę na prostą. Jest to istotne, bo mamy bardzo mocną markę na rynku. Przykładowo, średnia wartość koszyka zakupowego to 35 złotych. Przeciętny dyskont ma około 20 zł, a sklepy podobnej wielkości do naszych – 15 zł. 50 proc. sprzedaży Piotra i Pawła to produkty świeże, co jest ewenementem w Polsce. To pokazuje, że nasze produkty są naprawdę dobre jakościowo. Mimo turbulencji zachowaliśmy nasze atuty.

Co dokładnie wchodzi w skład tego planu?

Jeśli chodzi o aspekt organizacyjny – zaczęliśmy od „góry”. W każdej z naszych trzech spółek od lipca ograniczyliśmy zarząd do trzech osób. Nie widać tego jeszcze w KRS, ale wynika to z długiego czasu aktualizacji rejestru. Zmieniamy także sposób zarządzania firmą. Do tej pory były trzy zarządy, w którym każdy patrzył się na swój interes, a nie interes całej grupy. Dlatego od 1 stycznia 2019 roku wprowadzimy finalną strukturę zarządczą, opartą na systemie motywacyjnym, którego do tej pory nie było. Wypłatę premii uzależnimy od spełnienia celów stawianych wszystkim firmom w grupie. To zmotywuje do współpracy i wywoła efekt symbiozy, który w konsekwencji przyniesie realne wyniki finansowe.

Druga rzecz to plan redukcji kosztów. Wprowadziliśmy tylko jedną zasadę: żadna oszczędność nie może wpłynąć na sprzedaż. Poza tym zmieniamy sposób organizacji sprzedaży w sklepach własnych i franczyzowych. Chcemy zacieśnić relacje z franczyzobiorcami, bo do tej pory brakowało komunikacji. Poprawiamy sposób rozliczeń należności i wierzytelności czy dostawy towarów z magazynu centralnego.

Jakie są efekty tych oszczędności?

Sam plan redukcji kosztów przyniósł nam do końca sierpnia oszczędności na poziomie 5 mln złotych. Nie wpłynęły one na sprzedaż. Przykładowo, zrewidowaliśmy koszty ochrony czy sprzątania w sklepach.

Czego dotyczą dwa kolejne elementy planu – nieruchomościowy i handlowy?

Jeśli chodzi o nieruchomości, renegocjujemy stawki czynszów. To nie było robione przez lata, a podpisywane umowy czasem wiązały nas nawet na 15 lat. W normalnym biznesie dostosowanie czynszów do warunków rynkowych odbywa się co roku, bo np. pojawienie się konkurencji w jednym miejscu prowadzi do spadku obrotów, a w drugich pojawiają się problemy z dostępnością do sklepu. To sprawia, że mamy wielką szansę na lepsze warunki wynajmu. Druga sprawa to komercjalizacja powierzchni, którą posiadamy. Przykładowo, nasza siedziba na Druskiennickiej 12 to piękny budynek, ale wolałbym go dzierżawić niż mieć na własność. Wygospodarowaliśmy już jedno piętro, które chcemy wynająć innej firmie. To przyniesie nam dodatkowe środki finansowe, bo biurowiec to aktywo, które ciąży, a nie generuje przychodów. Nie mam problemu z tym, by na budynku było logo innej firmy, a gotówkę będziemy mogli przełożyć na realny obrót w sklepach.
Inny przykład – w Poznaniu posiadamy małe centrum handlowe. Obecnie jest ono skomercjalizowane w 30 proc. Nasz dział nieruchomości musi teraz znaleźć najemców. To też dodatkowy zastrzyk pieniędzy. Trzeci aspekt to nasza sieć sklepów. Od zeszłego roku zamknęliśmy 25 sklepów. Planujemy kolejne – powyżej 20.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 49

  • 28
    BARDZO PRZYDATNY
  • 6
    PRZYDATNY
  • 6
    OBOJĘTNY
  • 9
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (24)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Dariusz Brodaty 24 miesiąc temu

    Mietki ty sie zabieraj bo caly majatek oddasz , chlopie to nie na twoje zwoje - nie masz pojecia jaki bat sobie krecisz !

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Pracownik 23 2 miesiące temu

    Ludziom z agencji zatrudnienia nie placa, Ukraincom nie placa, pracownikow nie szanuja, nie informuja, mydla oczy. Takie podziekowanie dla ludziom, ktorzy na Was pracowali. Prezesi tak rzadzili a ludziom cierpis.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Monika 22 2 miesiące temu

    No i Lubin zamknęli szkoda taki fajny sklep ludzie z dnia na dzień się dowiedzieli

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~PP 21 2 miesiące temuocena: 100% 

    Zalecam szanownej „górze” więcej POKORY, PRAWDOMÓWNOŚCI, SZCZEROŚCI WOBEC LUDZI, TRAFNYCH I PRZEMYŚLANYCH DECYZJI, ODPOWIEDZIALNOŚCI I OCZYWIŚCIE MOC ZAANGARZOWANIA. Tego samego co wymagacie od ludzi wymagajcie od siebie a wtedy być może się uda. Ps. Tekst „Jak się coś nie podoba można się zwolnić” jest słaby i zawsze można go zamienić na „jak sobie nie radzicie powinniście się zwolnić”

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~gość 20 2 miesiące temuocena: 100% 

    Czas dla PiP jest bardzo trudny, nikt temu nie zaprzecza, ale czy to jest powód, żeby pluć na polską firmę i cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia. Pamiętajmy że to wszystko co się dzieje dotyka nie tych na „górze”, którzy przez lata źle zarządzali firmą, podejmowali decyzje niezrozumiałe, żeby nie napisać głupie, ale przede wszystkim dotyka ludzi, którzy na tą firmę pracowali przez lata. Jeżeli firma przestanie istnieć „góra” zadba o siebie to więcej niż pewne, ale może powinniśmy kibicować firmie, żeby przetrwała bo uratuje to tysiące osób, którzy oddali tej firmie kawałek życia. Może „góra” wreszcie się opamięta i weźmie porządnie do pracy, będzie podejmowała odpowiednie decyzje i będzie brała za nie odpowiedzialność, w końcu TAKIE PENSJE do czegoś zobowiązują. Co do Pana Miętki może trzeba rozmawiać z ludźmi bo oni wiedzą najlepiej jakie błędy popełniła „góra” przez te lata. Pracownicy wciąż mają nadzieję, że firma się podniesie, są wierni do końca, a jak to wygląda z „górą”????

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~gość 19 2 miesiące temuocena: 100% 

    Czas dla PiP jest bardzo trudny, nikt temu nie zaprzecza, ale czy to jest powód, żeby pluć na polską firmę i cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia. Pamiętajmy że to wszystko co się dzieje dotyka nie tych na „górze”, którzy przez lata źle zarządzali firmą, podejmowali decyzje niezrozumiałe, żeby nie napisać głupie, ale przede wszystkim dotyka ludzi, którzy na tą firmę pracowali przez lata. Jeżeli firma przestanie istnieć „góra” zadba o siebie to więcej niż pewne, ale może powinniśmy kibicować firmie, żeby przetrwała bo uratuje to tysiące osób, którzy oddali tej firmie kawałek życia. Może „góra” wreszcie się opamięta i weźmie porządnie do pracy, będzie podejmowała odpowiednie decyzje i będzie brała za nie odpowiedzialność, w końcu TAKIE PENSJE do czegoś zobowiązują. Co do Pana Miętki może trzeba rozmawiać z ludźmi bo oni wiedzą najlepiej jakie błędy popełniła „góra” przez te lata. Pracownicy wciąż mają nadzieję, że firma się podniesie, są wierni do końca, a jak to wygląda z „górą”????

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~gość 18 2 miesiące temu

    Czas dla PiP jest bardzo trudny, nikt temu nie zaprzecza, ale czy to jest powód, żeby pluć na polską firmę i cieszyć się z czyjegoś nieszczęścia. Pamiętajmy że to wszystko co się dzieje dotyka nie tych na „górze”, którzy przez lata źle zarządzali firmą, podejmowali decyzje niezrozumiałe, żeby nie napisać głupie, ale przede wszystkim dotyka ludzi, którzy na tą firmę pracowali przez lata. Jeżeli firma przestanie istnieć „góra” zadba o siebie to więcej niż pewne, ale może powinniśmy kibicować firmie, żeby przetrwała bo uratuje to tysiące osób, którzy oddali tej firmie kawałek życia. Może „góra” wreszcie się opamięta i weźmie porządnie do pracy, będzie podejmowała odpowiednie decyzje i będzie brała za nie odpowiedzialność, w końcu TAKIE PENSJE do czegoś zobowiązują. Co do Pana Miętki może trzeba rozmawiać z ludźmi bo oni wiedzą najlepiej jakie błędy popełniła „góra” przez te lata. Pracownicy wciąż mają nadzieję, że firma się podniesie, są wierni do końca, a jak to wygląda z „górą”????

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Pracownik 17 2 miesiące temuocena: 14% 

    I już wiadomo pip przejmuje biedronka a resztę zamykaja

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Pracownik 16 2 miesiące temuocena: 60% 

    Bajki piszą a my pracownicy dostajemy wypowiedzenia bujaj się pan z tym swoim optymiznem tyle lat pracy oddania poświęcenia żeby teraz nie mieć pracy

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Gwp 15 2 miesiące temuocena: 50% 

    Ciekawe jakie firmy się zgodziły żeby jeszcze dawać towar do magazynu centralnego skoro nie płacą starych faktur. Coś ten prezesik kreci.

    oceń komentarz
  • ~ListonoszPawel 14 2 miesiące temuocena: 83% 

    Od dzisiaj w centrali sekretarki maja zakaz odbierania przesyłek. Boja się ze dostaną wypowiedzenia nieruchomości. Tak wiec Panowie to się nie uda.

    oceń komentarz
  • ~Paweł 13 2 miesiące temuocena: 88% 

    Pana Mareczek w wielu odpowiedziach mija się znacząco z prawdą!Proponuje portalowi porozmawiać z druga strona : dostawcami , franczyzobiorcami , pracownikami. Dobiero wtedy szambo sie wyleje

    oceń komentarz
  • ~zuza 12 2 miesiące temuocena: 67% 

    Jakie są przyczyny problemów tego sklepu? Przecież przez wiele lat prosperował co najmniej bardzo dobrze. Co się zatem wydarzyło w ostatnich dwóch latach?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Pracownik 11 2 miesiące temuocena: 100% 

    Janek co do pracowników to pani dyrektor pionu administracyjnego ma podejście że lepiej inwestować w nowych młodych pracowników niż doświadczonych, zapomina przy tym że obecnie rynek pracy jest taki że młodzi są bardzo wymagający to nie czasy PRL-u gdzie pracownik był wdzięczny za pracę. A firmę reklamują jako rodzinna gdzie można się rozwijać. Ale nie tylko na ten temat nasza pani dyrektor ma podejście z czasów PRL-u i że klient kupi tylko to co mamy na półce a nie się zdenerwuje i pójdzie do konkurencji.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Bakbar 10 2 miesiące temuocena: 50% 

    Smutne jest to, ze za chwile ostatnia sieć z segmentu superów premium (no moze poza intermarche) wypadnie z rynku i Polska będzie jedbym z kilku albo jedynym z krajów w UE albo nawet szerzej jedynym z krajow rozwinietych bez formatu delikatesów. Smutne.

    oceń komentarz
  • ~Amman 9 2 miesiące temuocena: 100% 

    Oj Marek Marek...jak zawsze optymista, nawet świadomie tańcząc na tonącym Titanicu ;) Dobra mina do złej gry w Tesco pozwolila uszczknąć trochę tortu, ciekawe czy w PiP będzie podobnie?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Paździoch 8 2 miesiące temuocena: 100% 

    Już firmy zewnętrzne przez które zatrudnieni są pracownicy wypowiedzieli umowy i oznajmili pracownikom, że mają nie przychodzić do Piotra i Pawła, bo zalegają im za obsługę od kwietnia i firmy zewnętrzne nie będą więcej płacić tym pracownikom. W niektórych sklepach pracownicy zleceniowi przez agencję stanowią połowę lub większość obsady sklepów. Za parę dni nie otworzy się trochę sklepów ze względu na brak ludzi do pracy. To jest fakt. Przecież tej firmy już się nie da uratować. Pracownicy też już mają dosyć braku szacunku. Nawet jednym zdaniem Miętka nie wspomniał o tych, którzy stoją na straconych już barykadach. Z dobrych źródeł wiem, że towar nie wjeżdża i nie wjedzie do większości sklepów. Jak głupi musiałby być dostawca, który zaufa PiP. To faktycznie gra na czas, żeby tylko wyprowadzić jak najwięcej pieniędzy. Co grozi takim prezesom? Nic. Nie odpowiadają swoi majątkiem, więc się nachapią i powiedzą...zrobiliśmy co w naszej mocy. Już można światło zgasić. Szkoda. Wielka szkoda.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Arti 7 2 miesiące temuocena: 100% 

    450 zl powiadasz Pan. To bylo oddac a nie pajacowac w wywiadzie. Wisicie po kilkaset tysięcy dostawcom. I teraz najlepszy numer. Dostawcy aby otrzymac nalezne im pieniądze muszą dalej sie zarzynac czyli dostarczac towar firmie w postepowaniu sanacyjnym bez zadnej ochrony prawnej. Postepowanie sanacyjne czyli dupochron dla zarzadu przd bankructwem i odpowiedzialnoscią.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Trw 6 2 miesiące temuocena: 100% 

    Tesco jakoś nie uratował! A swoją drogą 25 sklepów zamknęli kolejnych 20 do zamknięcia połowa to franszczyzna to co im zostanie i z czego chcą spłacić te długi i stale dług rośnie!

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Xxc 5 2 miesiące temuocena: 67% 

    Teraz to nawet świeżych na magazynie nie ma€☺

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Janek 4 2 miesiące temuocena: 85% 

    W planie naprawczym brakuje jeszce jednego - pracownikow. Jako wieloletni pracownik radze serio poteaktowac sprawe zatrudnianych osob. Dbac o doswiadczonych, znajacych swoj sklep, asortyment pracownikow, czesto od lat zwiazanych ze sklepem i dajacychz siebie wiecej niz wymaga umowa o prace. Oszctednosci na ludziach sa pozorne.

    oceń komentarz
  • ~Made in poland 3 2 miesiące temuocena: 73% 

    O jakiej sprzedaży mówicie? O jakich oszczędnościach? Ciężko co kolwiek znaleźć na półkach, a jak juz coś jest to cena zabija.produkty świeże? Chyba kpicie. Porażka.!!!! Bajki, bajki, bajki..... Kończę Wasc wstydu oszczędź. Wyniku nie robi się zwalniają ludzi i zamykając sklepy....

    oceń komentarz
  • ~Nikt wazny 2 2 miesiące temuocena: 100% 

    Ten szczęśliwy koniec to wyprowadzenie jak największej kasy że spółki, panie Mietki? Przecież wiadomo kto stoi w kolejce po P&P.....

    oceń komentarz
  • ~Jakub 1 2 miesiące temuocena: 92% 

    "Oczywiście, każda złotówka się liczy, ale nasze roczne obroty to mocno ponad 2 miliardy złotych." - "Mamy dwucyfrowy spadek, ale trzeba wziąć pod uwagę, że zamknęliśmy 25 sklepów." Panie Prezesie proszę zapoznać się z sprawozdaniami finansowymi GK PiP za rok 2017 i potem się wypowiadać. Zobaczyć jaka była sprzedaż skonsolidowana, jaką stratę wygenerowaliście a nie ściemniać. Nie dodawajcie do swojego obrotu sprzedaży franczyzowej gdzie macie udziału kapitałowego. Zresztą nawet z nim nie ma żadnych 2 mld obrotu - bajki - Nie płacicie dostawcom - zalegacie na setki milionów złotych i naprawdę wierzycie, że któryś z nich dostarczy cokolwiek Wam na kredyt? Naprawdę? Opowiadaliście przez rok, że inwestorzy będą się zabijać o Was i to rozwiąże wszystkie problemy - i co? i nic z tego nie wyszło. Pora zgasić światło i odejść z honorem - oraz oddać pieniądze dostawcom

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony