REKLAMANaturio_banner główny_styczeń 2020
Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash

Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash (fot. Eurocash)

Siłą małoformatowych sklepów spożywczych jest to, że konsumenci mają do nich najbliżej i czują się w nich jak w domu. Niestety rzadko traktują taki sklep jako miejsce do uzupełniania domowych zapasów. Chcemy to zmienić, przekonując producentów do równego traktowania wszystkich kanałów sprzedaży – mówi Pedro Martinho, członek zarządu Grupy Eurocash.

REKLAMA

Według danych Nielsena, prawie połowa Polaków, którzy robią zakupy w sklepach małoformatowych, bywa w nich częściej niż w dyskontach lub supermarketach. Jednak te same osoby więcej wydają właśnie w tych drugich. W nich najczęściej kupują np. ryż, makaron, soki, czy wodę i napoje gazowane. Dlaczego dogodną lokalizację sklepów małoformatowych wykorzystują tylko na małe zakupy, a duże zwykle robią gdzie indziej?

Badanie Nielsen Shopper Trends pokazuje, że nadal głównym problemem są ceny, które – oprócz lokalizacji sklepu – najbardziej motywują Polaków do zakupów. Tymczasem analizy ekspertów Grupy Eurocash prowadzone w ramach tegorocznej edycji rankingu Równi w Biznesie wykazały, że najpopularniejsze produkty kulinarne mogą w sklepach małoformatowych kosztować nawet 30 proc. więcej niż w dyskontach i 15 proc. więcej niż w supermarketach. Największe dysproporcje cenowe dotyczą wspomnianego wcześniej ryżu (do 32 proc.) i makaronów (do 26 proc.). Jednak różnice przekraczające 20 proc. stosuje również wielu liczących się producentów majonezów i dressingów, musztard, soków i napojów niegazowanych, warzyw konserwowych, konserw rybnych i konserw mięsnych.

W rankingu „Równi w Biznesie” analizie poddano 12 popularnych kategorii kulinariów i napojów, a w nich niemal 80 największych producentów, odpowiadających za 90 proc. rynku w każdej z tych kategorii. Najwyższe miejsca zajęli producenci, którzy mają najlepszą ofertę cenową i produktową do wszystkich rodzajów sklepów: Muszynianka – woda, Coca-Cola – napoje gazowane, Marwit – soki i napoje niegazowane, Colian – przyprawy, Ocetix – majonezy i dressingi, Pegaz – musztardy, Develey – ketchupy, Arc-Pol – makarony, Społem Zakopane – ryż, Dominik – warzywa konserwowe, Konshurt – konserwy rybne i Smak Górno – konserwy mięsne.

Najbardziej uciążliwa dla klientów sklepów niezależnych jest gorsza niż w innych rodzajach sklepów oferta największych producentów popularnych artykułów szybko zbywalnych. Z rankingu wynika, że do takich koncernów należą np. Nestlé (woda, przyprawy, majonezy i dressingi), HJ Heinz (ketchupy), McCormick (przyprawy, musztardy), czy Develey (musztardy, majonezy i dressingi). Na skutek tego sklepy niezależne, mimo że nadal należy do nich ponad 40 proc. rynku detalicznego, sprzedają proporcjonalnie mniej niż mogłyby m.in. suszonych owoców, ketchupów i majonezu.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 2

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Gosc 1 miesiąc temu

    Dziwne podejście sieci Eurocash. Czemu mały sklepik ma mieć takie same ceny zakupu jak duży sklep. Sklep dużo powierzchniowy gdzie np w małym sklepie danego produktu zejda 2 op. a w dużym zejda 3 palety. Tu są brane pod uwagę między innymi koszta transportu. Sami maja hurtownie w posiadaniu między innymi hurtownie gdzie ceny powinny być niższe nisz w chandlu detalicznym a często jest na odwrót. Inne sieci handlowe nie podlegające eurocash jak Kaufland itp maja tańsze ceny i w dodatku produkty są lepszej jakości. Sklepy typu Delikatesy centrum to w dużej mierze małe sklepy gdzie rodzinne zakupy jak to bywa w polskiej tradycji są ciężkie. Ja osobiście nie lubię małych sklepów gdzie jak się idzie rodzina to niema jak się prosząc po tym sklepie tylko trzeba wszystkich przepraszać żeby z wózkiem przejść. Lepiej jest jechać do dużego sklepu i wydać 500 zł i zrobić konkretne zakupy. A takie pseldo sklepy jak Delikatesy centrum traktować jak zło konieczne hak zabraknie masła itp.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMA
do góry strony