REKLAMA
Ford
Ubiegły rok rynek piwa zakończył na dwuprocentowym minusie. Przyczyny to późne i zbyt gorące lato oraz znaczny spadek optymizmu konsumenckiego i związane z nim mniejsze wydatki. W tym roku może być podobnie. Zwłaszcza że kategorii rośnie nowy konkurent – cydr.
REKLAMAITCOM - Belka w artykułach

Mimo ujemnych wyników branży, niektórym producentom udało się zakończyć ubiegły rok na plusie. Carlsberg osiągnął 5-proc. wzrost sprzedaży pod względem ilościowym i ponad 6 proc. wartościowo.
Co trzeba robić, żeby rosło, a nie spadało? – Za dobrymi wynikami stoją innowacyjne nowości, które ożywiły kategorię i stanowiły odpowiedź na trendy konsumenckie – odpowiada Tomasz Bławat, prezes Carlsberg Polska. Obecną sytuację prezes Carlsberga nazywa dążeniem do różnorodności. – Po latach, kiedy większość konsumentów nie znała nic innego poza piwami typu lager, przyszedł czas na odreagowanie. Przy czym pod pojęciem różnorodności nie kryją się wyłącznie piwa specjalne, ale i międzynarodowe marki, a także te mniej znane, powstające w lokalnych browarach. Te piwa obecnie podtrzymują sprzedaż – wyjaśnia prezes.
Potwierdzeniem tego trendu jest fakt, że w portfolio Carlsberga kategoria tzw. beer­‑miksów (mieszanka piwa i np. lemoniady) zanotowała w zeszłym roku 70-proc. wzrost w ujęciu ilościowym.

Wszystko w rękach piwowarów
Co do potencjału segmentu piw smakowych, nikt nie ma wątpliwości, że jest obiecujący. Ale też nikt nie potrafi pokusić się o dokładną prognozę. – Trudno precyzyjnie określić potencjał tego segmentu, jednak jest bezwzględnie rosnący i poziom tego wzrostu będzie wprost proporcjonalny do poziomu innowacji. Im więcej ciekawych piw smakowych pojawi się na rynku, tym większe będzie zainteresowanie konsumentów. A że innowacyjność naszych piwowarów jest w sumie nieograniczona, to wzrost jest jakby zaprogramowany – uważa Andrzej Olkowski, prezes zarządu Browaru Kormoran.
O niebagatelnej roli piwowarów w kreowaniu trendów mówi także przedstawiciel największego producenta, Kompanii Piwowarskiej. To o tyle ciekawe, że jeszcze kilka lat temu – gdy w świadomości Polaków królował tylko jeden typ piwa, lager – więcej do powiedzenia w kwestii kształtowania zachowań konsumenckich mieli marketingowcy. – Na innowacje wciąż jest miejsce. Pomysłów na eksperymentowanie ze smakiem piwa jest wiele, a motywację stanowi fakt, że choć nadal najpopularniejsze są lagery, to jednak Polacy polubili również mniej typowe produkty, w tym mieszanki piwa i lemoniady, czyli shandy i radlery. Do rozwoju segmentu piw smakowych i beer­‑miksów przyczynia się również większe zainteresowanie lżejszymi napojami. Dlatego w ubiegłym roku dynamika sprzedaży w tym segmencie wyniosła aż 180 proc. – mówi Wojciech Mrugalski, kierownik ds. komunikacji w Kompanii Piwowarskiej.

Coraz więcej miejsca na półce dla lżejszych piw
Wraz ze wzrostem popularności lżejszych piw tracą te cięższe, o zawartości od 7 proc. wzwyż. Tak tłumaczą to zjawisko przedstawiciele branży: – Na wielu rynkach zyskują na popularności piwa o mniejszej zawartości alkoholu, ekstraktu i goryczki. W Stanach Zjednoczonych ta moda trwa od dziesięcioleci i doprowadziła do dominacji piwa o lekkim profilu, tzw. piwa łatwo pijalnego. Podobnie jest w innych krajach, dlatego te trendy najpewniej przyjdą i do Polski. Uważamy, że na rynku będzie coraz więcej miejsca dla piw lżejszych. Tendencja do rezygnacji z produktów ciężkich dotyczy nie tylko piwa. W całym sektorze spożywczym obserwujemy zwiększone zainteresowanie produktami typu light. I nie chodzi jedynie o obniżoną kaloryczność, ale o szeroko pojętą delikatność – tłumaczy Wojciech Mrugalski.
W Polsce rekordowy udział mocnych piw (około 25 proc.) miał miejsce w latach 90. XX wieku. Dziś ten segment kurczy się na rzecz pozbawionych goryczki radlerów i piw smakowych.
Osobne zdanie na ten temat ma prezes Browaru Kormoran: – Nie słabnie zainteresowanie piwami mocnymi, tylko produktami „piwopodobnymi” o podwyższonej zawartości alkoholu. Piwa mocne mają się doskonale pod warunkiem, że dobrze smakują. Wystarczy podać przykład porterów, czyli piw bardzo mocnych o zawartości alkoholu przekraczającej nawet 9%. Ta półka do niedawna składała się z zaledwie kilku wariantów, a dziś jest ich kilkadziesiąt. To samo dotyczy piw, których do niedawna można było bezskutecznie szukać po sklepach, a dzisiaj są szeroko dostępne – takich jak koźlaki, podwójne koźlaki, piwa marcowe, czy ciemne piwa mocne – wyjaśnia Andrzej Olkowski. Jego zdaniem podobnie jest w segmencie słabszych piw, gdzie jasne produkty, ale marnej jakości, nie mają wielkich szans, za to smakowite piwa pszeniczne, radlery czy słabe (np. 4­‑procentowe), lecz pełne ekstraktu, lagery mają przed sobą przyszłość.

Oby nie było gorzej
Jeśli chodzi o prognozy dla rynku piwa, przedstawiciele branży raczej nie przewidują dużego odbicia, licząc po cichu, że dopomoże im brazylijski mundial. – Dobrym wynikiem byłoby utrzymanie wyników z 2013 roku, ale w tym może pomóc tylko dobry sezon letni – mówi prezes Carlsberga. A przedstawiciel Kompanii Piwowarskiej dodaje: – Część strat zapewne da się odrobić, w związku z czym spodziewamy się na koniec roku wzrostu rzędu 1­‑2 proc. Nie ukrywam, że liczymy na większy optymizm konsumentów. Być może do polepszenia nastrojów przyczyni się tegoroczne święto kibiców piłki nożnej, czyli Mundial w Brazylii. Jeśli do tego dopisze pogoda, wzrost jest możliwy – dodaje Wojciech Mrugalski.

Inny alkohol
Choć browary głośno o tym nie mówią, piwnej kategorii rośnie konkurencja w postaci cydrów. Na razie jest słaba, bo startuje od zera, ale kilkudziesięcioprocentowe tempo rozwoju zapowiada, że w najbliższych latach piwo będzie musiało oddawać jabłkowemu konkurentowi coraz większą część rynku.
Już dziś można powiedzieć, że cydr przestał być ciekawostką i stał się „pełnoprawnym” produktem. Kategoria jest dostępna w co czwartej placówce (piwo w każdym, a wino w ośmiu na dziesięć sklepów). – Polscy producenci cydrów są coraz bardziej aktywni. Na półkę trafiają nowości, ciekawe smaki, różnorodne pojemności. W sklepach prowadzone są akcje edukacyjne wśród sprzedawców, widoczne są ekspozycje, co pozwala identyfikować cydr jako alkohol inny niż piwo czy wino. Myślę, że ambicją producentów cydrów jest rozpowszechnienie kultury tego napoju – mówi Monika Kania, kierownik marketingu firmy Jantoń, która w listopadzie 2013 roku wprowadziła na rynek Cydr Dobroński. Obecnie producent pracuje nad nowymi wariantami. – Jesteśmy w trakcie badań sensorycznych, aby wyłonić oryginalne smaki, które zostaną przebadane pod kątem preferencji i oczekiwań konsumentów. Nowości planujemy wprowadzić już na wiosnę – dodaje Monika Kania.

Producenci zwiększają moce
Wśród producentów cydru – w przeciwieństwie do browarów – słychać wyłącznie optymistyczne głosy. – Prognozujemy, że dotychczasowe zainteresowanie cydrem to dopiero początek silnego trendu, będącego efektem zmieniających się potrzeb konsumentów, poszukujących naturalnych, lekkich i smacznych napojów niskoalkoholowych. Nadchodzące lato, w połączeniu ze wzrostem świadomości i wiedzy na temat kategorii, na pewno uczyni z cydru obowiązkowy artykuł na półce każdego sklepu – mówi Michał Rozalicz, dyrektor marketingu Ambry, producenta Cydru Lubelskiego. Podstawą do takiego optymizmu są wyniki. – Tempo odsprzedaży i zainteresowanie konsumentów odpowiadają naszym oczekiwaniom, formułowanym z zamiarem osiągnięcia pozycji lidera tego rynku. Po kilku miesiącach od wprowadzenia produktu na półki, możemy stwierdzić, że ten cel został osiągnięty. Cydr Lubelski jest obecnie najlepiej rozpoznawalną marką cydru w Polsce z udziałami wynoszącymi 50 proc., które cały czas rosną. Dlatego jesteśmy przygotowani na znaczne zwiększenie produkcji w zakładzie w Woli Dużej na Lubelszczyźnie – zapowiada dyrektor.

Produkt idealny?
Najlepszym rozwiązaniem na ekspozycję cydru jest półka z piwami. Tu klienci będą go szukać w pierwszej kolejności. Warto również tworzyć własne aranżacje, ustawiając cydr w otoczeniu jabłek, wykorzystując w tym celu drewniane skrzynki na owoce.
Badania Ambry pokazują, że cydr piją zarówno miłośnicy wina, jak i piwa. Wiadomo też, że napój ma najwyższy poziom akceptacji wśród osób niepijących. Według marketingowców Ambry oznacza to, że obecność takiego produktu w ofercie rozszerza potencjał sprzedaży sklepu i rekrutuje nowych konsumentów.
Nastroje chłodzi nieco prezes Carlsberga: – Obserwujemy rozwój tej kategorii i na razie nie mamy planów z nią związanych. Za wcześnie mówić, że w Polsce jest duży potencjał, ale i za wcześnie wyrokować, że go nie ma. Potrzeba lat, by konsumenci przekonali się do nowinki, dotyczy to nie tylko cydrów. Nadzieja w tym, że Polacy otwierają się na smaki międzynarodowe, a cydr jest popularny za granicą. Pytanie, czy ta popularność przyjdzie i do nas – dodaje Tomasz Bławat.

Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 4 (134) Kwiecień 2014

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony