REKLAMAVOG Polska - Baner Główny (16-30.03.2020)

(fot. Łukasz Rawa, wiadomoscihandlowe.pl)

Skutkiem podniesienia akcyzy na napoje alkoholowe powinno być zwiększenie wpływów budżetowych. Jednak, według znawców tematu, taki scenariusz nie jest przesądzony, zwłaszcza w pierwszym roku. Ma to związek ze zgromadzonymi zapasami wyrobów. Ponadto rosnące obciążenia fiskalne zachęcają do prowadzenia domowej produkcji. A w ten sposób legalnie mogą powstawać tylko wybrane trunki. Eksperci zwracają też uwagę na ewentualne powiększenie się szarej strefy i zwiększony przemyt.

REKLAMAPPH 2020 - PROMOCJA 10% - Belka w artykułach (marzec-kwiecień 2020)

Podstawowym założeniem ostatniej podwyżki podatku akcyzowego na napoje alkoholowe jest zwiększenie wpływów do budżetu państwa o ponad 500 mln zł w 2020 roku. Przekonuje o tym Witold Włodarczyk, prezes zarządu Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. I dodaje, że tego typu działania przynosiły w przeszłości efekty zupełnie odwrotne. Ekspert powołuje się na dane Ministerstwa Finansów. Wynika z nich, że podniesienie akcyzy na wyroby spirytusowe w Polsce w 2014 roku spowodowało zmniejszenie wpływów do budżetu o przeszło 7,6 proc., tj. o ponad 0,5 mld zł.

– Z punktu widzenia budżetu wydawałoby się, że podniesienie akcyzy to pozytywne rozwiązanie, bo wpływy powinny być większe. Tak jednak nie musi być, przynajmniej w pierwszym roku, z uwagi na zapasy wyrobów, przede wszystkim spirytusowych. Dla słabszych trunków, czyli piwa i wina, nie opłaca się angażować powierzchni magazynowej. Natomiast w latach następnych wpływy mogą sukcesywnie się zwiększać – komentuje Wojciech Bronicki, partner w BBGTAX, doradca podatkowy i były dyrektor Departamentu Podatku Akcyzowego w Ministerstwie Finansów.

Jak zaznacza prezes Włodarczyk, tzw. krzywa Laffera pokazuje zależność pomiędzy stawką podatku a dochodami budżetowymi państwa. Od pewnego punktu podwyższanie akcyzy jest kontrproduktywne w stosunku do przychodów. Cała sztuka polega na znalezieniu tzw. punktu przegięcia. Według eksperta, wiele wskazuje na to, że rząd w podnoszeniu obciążeń fiskalnych związanych z alkoholem mocno „przegina”. W dłużnym okresie stracą na tym konsumenci, branża oraz sam budżet państwa. Zyska jedynie przestępczość gospodarcza.

– Rząd przekonuje, że wyższa akcyza ma ograniczyć spożycie alkoholu w społeczeństwie. Z przedstawianych szacunków wynika, że cena półlitrowej butelki wódki może wzrosnąć o ok.1,4 zł. Czy to rzeczywiście w istotny sposób zniechęci do zakupu? To jest kluczowe pytanie. Jeżeli nie będzie takiego skutku, to nałożenie wyższego podatku ma wyłącznie efekt fiskalny. Służy to zwiększeniu dochodów do budżetu – mówi ekonomista Marek Zuber.

Jak podkreśla prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, są 3 różne, częściowo konkurencyjne rynki, tj. piwa, wina i wyrobów pośrednich, a także pozostałych napojów alkoholowych. Każde podnoszenie akcyzy musi uwzględniać relacje opodatkowania między nimi oraz spodziewany efekt fiskalny i popytowy. Nie należy selektywnie wprowadzać podwyżek, a więc tylko w jednym segmencie. Trzeba brać pod uwagę również to, że część popytu przeniesie się na rynki niżej opodatkowane lub w ogóle nieopodatkowane.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMAPPH 2020 - PROMOCJA 10% - Halfpage (marzec-kwiecień 2020)
do góry strony