REKLAMAMLEKOVITA - Baner Główny - WIELKANOC (kwiecień 2019)

HANDEL I DYSTRYBUCJA

Slider na dłużej

 

16 kwietnia 2019, 10:45

(fot. Adobe Stock)

Wraca pomysł, by w sklepach obowiązkowo znajdowała się "polska półka", z produktami charakterystycznymi dla danego regionu, pochodzącymi od lokalnych rolników. Tym razem z taką propozycją zgłosił się do premiera Mateusza Morawieckiego poseł PiS Grzegorz Lorek.

REKLAMAKongres Rynku FMCG - Belka w artykułach (kwiecień 2019)

Jak tłumaczy w interpelacji polityk, do jego biura zgłaszają się rolnicy zainteresowani sprzedażą swoich produktów w marketach. - Powstała propozycja projektu "Polska Półka", celem którego byłoby promowanie lokalnych produktów poprzez wprowadzenie ich do asortymentu sieci wielkopowierzchniowych. Można to osiągnąć przez zobligowanie do sprzedaży danych produktów bądź przez zastosowanie innych form fiskalnych dla realizacji programu - podpowiada Lorek.

Poseł PiS podkreśla, że rolnicy chcieliby, aby "w każdym markecie można było nabyć wyprodukowaną żywność, charakterystyczną dla danego regionu, czyli >>z historią<< od danego rolnika, poprzez wytwórcę, do półki". - Chodzi o zainteresowanie konsumenta produktem, żeby widział on na metce drogę produktu od gospodarza z regionu do koszyka - wyjaśnia Lorek.

Poseł uzasadnia, że "podobne rozwiązania" obowiązują już w innych krajach Unii Europejskiej - w Portugalii, Grecji, na Węgrzech czy we Włoszech. Lorek proponuje Morawieckiemu, aby i w Polsce wdrożony został projekt półki, na której stałyby jedynie wyroby krajowe, czy regionalne.

Choć interpelacja poselska skierowana została do premiera Morawieckiego, to odpowiedzi na nią udzieliło Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Resort bezpośrednio nie odniósł się do wprowadzenia obowiązkowej "polskiej półki". Sekretarz stanu w MRiRW Szymon Giżyński zauważył natomiast, że rolnicy mogą przecież bez problemów dostarczać żywność do marketów i to w ramach wielu różnych form działalności.

- Rolnicy mogą dostarczać żywność do [zakładów prowadzących handel detaliczny] prowadząc, zatwierdzony przez właściwy organ urzędowej kontroli żywności, zakład przetwórstwa, np. mleka, mięsa, jaj, produktów rybołówstwa, warzyw, owoców itd. - napisał przedstawiciel MRiRW. Zwrócił uwagę m.in. na możliwość dostaw bezpośrednich produktów produkcji pierwotnej pochodzenia roślinnego, sprzedaży bezpośredniej produktów pochodzenia zwierzęcego, rolniczego handlu detalicznego, czy tzw. działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej. Wszystkie te rodzaje działalności są dostępne dla rolników.

Pomysł wprowadzenia w sklepach "polskiej półki", lub po prostu mocniejszego promowania w nich polskiej żywności, powraca w debacie publicznej co jakiś czas. Ostatnim głośnym pomysłem, z końca lutego br., był postulat ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, aby wprowadzić przepisy nakazujące sklepom zakup od dostawców "co najmniej 50 proc. towaru polskiego". Miałoby to doprowadzić do stopniowego obniżenia ilości zagranicznych wyrobów w ofercie sklepów. Niewykluczone, że pomysł Ardanowskiego zawarty zostanie w przygotowywanym przez rząd projekcie ustawy obniżającej udział marki własnej sieci handlowych w ofercie sklepów.

Jak szacuje Polska Federacja Producentów Żywności, aktualnie około 80 proc. żywności sprzedawanej w sklepach w Polsce to wyroby wyprodukowane w Polsce. Oczywiście statystyki wyglądać będą różnie dla poszczególnych konceptów i formatów sklepowych, a także dla różnych kategorii produktów.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 2

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (3)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~klient lidla 3 2 dni temu

    Ardanowski już się wycofał z pomysłu min. 50% produktów, bo mówił, że komisja europejska w Rumunii takie coś zablokowała jako sprzeczne ze fundamentalną zasadą "swobody przepływu towarów"

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~lon 2 3 dni temu

    Hipermarket potrzebuje fakture , a rolnik takowej nie ma prawa wystawic bo nie ma zarejestrowanej działalności gospodarczej , nie jest vatowcem itp.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~TakiJeden 1 3 dni temuocena: 100% 

    Kolejny pomysł rodem z PRL bis. Witamy w świecie gospodarki sterowanej centralnie. Sieci handlowe powinny przede wszystkim handlować tym, co przynosi im zyski, a nie tym co karze im rząd... Inna sprawa, że już teraz zdecydowana większość produktów pochodzi od polskich dostawców, więc po co kolejne regulacje, które utrudniają życie? Poza tym, czy rolnicy są przygotowani, aby dostarczać towar do sieci w odpowiedni sposób? Na paletach euro, zabezpieczone itd. W ciemno można odpowiedzieć, że nie. A Ci którzy już są w stanie, z reguły już współpracują z sieciami handlowymi.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony