REKLAMAPRIM - KABANOS - BANER GŁÓWNY - (05.07 - 03.10.2019)
Sklep Robert w Bodzentynie w Świętokrzyskiem

Sklep Robert w Bodzentynie w Świętokrzyskiem (Fot. wiadomoscihandlowe.pl)

Cztery placówki zamknęła od początku tego roku rodzinna sieć sklepów Robert działająca na terenie woj. świętokrzyskiego. Powód – zakaz handlu w niedziele i rosnące koszty działalności.

REKLAMAEDENRED - eBook - Belka w artykułach (16-24.09.2019)

Sieć Robert to lokalny biznes rozwijany od ponad 20 lat przez rodzinę Dryjów. Na koniec 2018 roku sklepów było 24, ale w tym roku właściciele podjęli decyzję o wygaszeniu działalności trzech z nich – jednego w Starachowicach i dwóch w Ostrowcu Świętokrzyskim, a czwarty zawiesił działalność. Ruszy ponownie dopiero na wiosnę 2020 roku w nowej lokalizacji – na terenie Gminy Miedziana Góra koło Kielc. Będzie miał powierzchnię sprzedaży około 400 mkw. 

Jak uzasadnia w rozmowie z portalem wiadomoscihandlowe.pl Robert Dryja, współwłaściciel sieci, bezpośredni wpływ na decyzję o definitywnym zamknięciu trzech placówek miał zakaz handlu w niedziele. Były to małe sklepy o powierzchni 80-150 mkw. (przeciętny Robert liczy 200-220 mkw. powierzchni sprzedaży). – Obroty w przypadku tych lokalizacji nie tyle spadły, ile zatrzymały się na stałym poziomie. A koszty prowadzenia działalności znacznie wzrosły. To pensje, czynsze, a przede wszystkim energia elektryczna, której ceny są coraz wyższe, a w naszym przypadku niebawem dodatkowo wzrosną o co najmniej 30% - mówi Robert Dryja.

Opowiada, że przez zakaz handlu w niedziele klienci zmienili zwyczaje zakupowe. - Wcześniej w piątki kupowali w sklepach naszej sieci produkty świeże, a na większe tygodniowe zakupy udawali się w weekend do dyskontów i hipermarketów. Teraz w związku z agresywnymi kampaniami reklamowymi takich sieci jak Biedronka i Lidl robią zakupy w piątki i soboty w jednym miejscu, zwykle dyskoncie. W efekcie w piątki sprzedaż w naszych sklepach jest niższa niż przed wprowadzeniem zakazu niedzielnego handlu – tłumaczy Dryja. 

Czy sieci uda się odbudować uszczuplony przez zakaz niedzielnego handlu biznes i uruchomić w przyszłym roku więcej niż jeden sklep, a docelowo powrócić do liczby 24 prowadzonych placówek? To mało prawdopodobne, bo przyszły rok przyniesie branży handlowej kolejne wyzwania. 

Współwłaściciel sieci Robert przyznaje, że decyzja dotycząca dalszego rozwoju biznesu zależy od tego, jak zaostrzenie zakazu handlu w niedziele, które zacznie obowiązywać od stycznia 2020 roku (poza wyjątkami, zakazem będą objęte wszystkie niedziele w miesiącu) wpłynie na wyniki finansowe firmy. – Po pierwszym kwartale będziemy w stanie ocenić skutki tego zakazu i podjąć decyzje dotyczące przyszłości sieci. W pierwszej kolejności zamierzamy skupić się na remontach istniejących placówek, a nie kolejnych otwarciach – mówi Robert Dryja. – Każdy rok przynosi nowe wyzwania, czy to zmiany prawne, czy wzrost kosztów działalności, czy coraz większą konkurencję spowodowaną ekspansją dużych graczy, głównie dyskontów. W takich warunkach trudno planować przyszłość – dodaje. 

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 1

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 1
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~4+6 1 22 dni temuocena: 100% 

    Jak ich głównym dostawcą jest specjał to nie wróżę świetlanej przyszłości. Ten dostawca hurtowy ma wysokie ceny hurtowe na większość asortymentu. Współpraca z jednym dostawcą spożywki jest wygodna ale nie gwarantuje dobrych cen zakupu.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMA
do góry strony