REKLAMADOBROWOLSCY - Syty Wilk - Baner Główny (17.02 - 01.03.2020)
Na zdj. sklep sieci Żabka

Na zdj. sklep sieci Żabka (fot. materiały prasowe, Żabka Polska)

Na półkach sklepów sieci Żabka próżno szukać produktów Nestle. Jak ustalił nieoficjalnie portal wiadomoscihandlowe.pl, jest to konsekwencja przeciągnięcia się rozmów sieci convenience z gigantem spożyczym odnośnie warunków współpracy handlowej w 2020 r.

REKLAMAMAGO - Euroshop - Belka w artykułąch (04-18.03.2020)

Z Żabek zniknęły m.in. batony KitKat i Princessa, dotychczas obecne przy strefie kas. Ponadto w kilku sklepach sieci, które odwiedziliśmy, kończyły się zapasy wody Nałęczowianka. W pełni dostępna była natomiast oferta karmy dla zwierząt Purina, która także wchodzi w skład portfolio Nestle.

Żabka nie odpowiedziała na żadne z pytań, jakie zadaliśmy w tej sprawie w ubiegłym tygodniu. Biuro prasowe sieci zapewniło nas natomiast, że produkty Nestle lada moment powrócą do sprzedaży. - Współpraca z dostawcą produktów Nestle do naszej sieci została już wznowiona i w najbliższym czasie będą one ponownie dostępne w sklepach sieci Żabka - przekazało nam biuro prasowe sieci.

Podobny komunikat przesłało nam w poniedziałek Nestle. - Współpraca z siecią została wznowiona. W większości placówek w najbliższym czasie będzie można kupić bez problemów produkty Nestle - napisało biuro prasowe spożywczego koncernu.

I dodało: - Sieć sklepów Żabka jest dla nas ważną częścią kanału dystrybucji. To partner, z którym z sukcesem współpracujemy od początku jego działalności w Polsce. Sieć ma obecnie ponad 6000 sklepów, więc ważne jest dla nas, by nasze produkty znalazły się na ich półkach.

Dziennikarze redakcji wiadomoscihandlowe.pl odwiedzili dziś kilka warszawskich Żabek, jednak w żadnej z nich nie znaleźli ani batonów KitKat, ani Princessa.

Tak Żabka, jak i Nestle nie odpowiedziały na pytanie, jak długo artykuły producenta były niedostępne w sklepach sieci, oraz ilu dokładnie wyrobów i pod jakimi markami dotyczyły tymczasowe "cięcia" w asortymencie.

Przedłużające się negocjacje warunków handlowych między Żabką a Nestle spowodowały tylko krótkotrwałe problemy z dostępnością niektórych flagowych wyrobów tego producenta w sklepach sieci. W branży znane są jednak przypadki znacznie ostrzejszych sporów między detalistami i przetwórcami żywności. Tylko w ostatnich latach mocno iskrzyło m.in. na linii Coca-Cola - Kaufland, Unilever - Kaufland, a także Unilever - Tesco.

W 2016 r. do porozumienia w zakresie warunków handlowych nie potrafiły dojść Tesco i Unilever. Poskutkowało to wycofaniem produktów niektórych marek, takich Ben & Jerry's, Surf, Hellmann's, Marmite czy Pot Noodles, z półek sklepów Tesco w Wielkiej Brytanii. Konflikt ten był o tyle ciekawy, że Dave Lewis, prezes Tesco, przed rozpoczęciem pracy w brytyjskiej sieci związany był przez niemal trzy dekady właśnie z Unileverem - pod koniec pracy dla tej firmy sprawował stanowisko szefa działu produktów higieny osobistej. Ostatecznie po kilku miesiącach Tesco zdołało porozumieć się z Unileverem i współpracę wznowiono.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 8

  • 6
    BARDZO PRZYDATNY
  • 2
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (2)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~mimi 2 5 dni temuocena: 100% 

    Głupi komentarz. Sieci powinny Twoim zdaniem łykać wszystko co koncerny takie jak Unilever czy Nestle im rozkażą. Widać nie masz pojęcia o kupowaniu. Omijam produkty tych producentów szerokim łukiem wiem jak wyglądają negocjacje z nimi. Gonić dziadów z Nestle i Unilevera!

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~h2o 1 5 dni temuocena: 33% 

    kolejny po "tesco-cocacola", "kaufland-unilever" i wielu innych mniej spektakularnych, ale równie debilnych przykładów na to jak w ramach "negocjacji handlowych" wylać dziecko z kąpielą. zarządy obu firm powinny ponieść finansową odpowiedzialność za utracone po obu stronach zyski, a klienci omijać sklepy pieniacza, który "dla dobra klienta" tak ostro negocjował że pozbawił go możliwości zakupu, a siebie jakiegokolwiek(!) zysku

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony