REKLAMANaturio - baner główny - lipiec 2019
Robert Siemiński (z lewej) oraz Sylwester Maćkowiak

Robert Siemiński (z lewej) oraz Sylwester Maćkowiak (fot. Marol)

Strona 9 z 10
REKLAMAKAiN - Belka w artykułach (lipiec PROMO)

Obserwując falę upadłości i sanacji w polskich firmach handlowych, zadaje Pan sobie czasem pytanie, gdzie został popełniony błąd, że struktura handlu spożywczego w 2019 roku jest taka, a nie inna, tzn. polskiego kapitału pozostało niewiele? Co zostało zrobione nie tak w zakresie legislacji, czy też zarządzania biznesami przez polskich przedsiębiorców?

RS: To jest temat na dobrą publikację. Któryś z naszych kolegów z branży powinien pokusić się na spisanie wspomnień, bowiem takie retrospekcje byłyby ważną przestrogą. Jak można było jedną z kluczowych gałęzi gospodarki, determinującą zachowania konsumenckie i kulturowe, przekazać de facto w ręce kapitału zagranicznego? Trudno mi to zrozumieć.

Myślę, że po pierwsze Polska legislacyjnie nie była przygotowana na tę ofensywę zagranicznych firm. Nikt nie odrobił lekcji z rynków Europy Zachodniej, które potrafiły się bronić przed konkurentami. We Francji około 90 proc. handlu znajduje się w ojczystych rękach. Również np. w krajach Beneluksu udało się obronić narodowy rynek przed inwazją graczy zagranicznych.

W Polsce w pewnym momencie w latach 90. mieliśmy aż 27 wielkich międzynarodowych operatorów z całej Europy. Tym samym już na starcie szanse Polaków były niewielkie. Zasoby gotówki w zagranicznych przedsiębiorstwach, wchodzących do Polski jako firmy dojrzałe, były niemal nieograniczone. Nam z kolei brakowało i pieniędzy, i wiedzy na temat prowadzenia firm.

A czy Polacy mogli szybciej się konsolidować i tworzyć konkurencję dla takich firm, jakimi dzisiaj są Jeronimo Martins, Lidl, czy Kaufland? Pewnie mogli i na różne sposoby próbowali, jednak im się to nie udało – z różnych przyczyn. Sądzę, że najistotniejszą rzeczą było przekonanie krajowych przedsiębiorców, że jako pierwsze pokolenie każdy może spróbować robić biznes sam.

Czyli zadecydowały ambicje?

RS: Ambicje, niestety. Ja nie sądzę, że ambicja to co do zasady zła cecha Polaków, ale jednak w wypadku pierwszego pokolenia Polaków budującego firmy w gospodarce wolnorynkowej ambicje okazały się zgubne.

Gdyby miał Pan wskazać krytyczny moment, to kiedy Pana zdaniem te szanse zostały utracone?

RS: Odpowiadając na gorąco, wydaje mi się, że był to moment przystąpienia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Od tamtej pory polski rząd, niezależnie od tego kto by go tworzył, nie byłby już w stanie przeprowadzić żadnych wewnętrznych zmian w prawie ograniczających inwestycje zagraniczne. Dopóki nie byliśmy w UE, mogliśmy wprowadzać restrykcje. Dziś w zasadzie nie ma już takiej możliwości, co widzieliśmy na przykładzie podatku obrotowego*. Wszelkie próby ingerencji w rozwój kapitału zagranicznego zostaną skutecznie zablokowane przez instytucje unijne.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 12

  • 12
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Jakub 1 13 dni temuocena: 100% 

    Hmm. Im dłuższy wywiad tym większe problemy - tak często bywa. Bywały już duże wywiady z Piotrem i Pwełm, Almą czy MarcPolem - wszyscy skończyli tak samo.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony