REKLAMAInpost - baner główny 14.08-14.09

(mat. prasowe)

Niektóre sklepy wciąż „ścigają” klientów za skanowanie lub fotografowanie produktów, choć jest to bezprawne. Jednak poziom akceptacji szybko się podnosi. Zazwyczaj klientowi grozi upomnienie lub co najwyżej wyproszenie ze sklepu. Najłatwiej robić zdjęcia w dyskontach i hipermarketach, najbardziej pilnują supermarkety.

REKLAMA

Z badania przeprowadzonego przez agentów platformy TakeTask wynika, że pracownicy sklepów częściej zezwalają na skanowanie niż na fotografowanie – 78 proc. vs 74 proc. cen, etykiet i innych elementów produktowych. Jak stwierdza Łukasz Stefański, Business Development Manager w Hiper-Com Poland, różnica wynika z tego, że robienie zdjęć pozwala na ewentualne odtwarzanie konkretnych ekspozycji w innych placówkach. Skanowanie etykiet lub metek w tym nie pomaga. I tutaj wyraźnie widać, że sprzedawcy nie chcą, żeby ich pomysły na rozkładanie produktów były powielane przez konkurencję. Traktują je jako własność intelektualną i dlatego są bardziej uprzedzeni do fotografii.

– Dla mnie zaskoczeniem jest wysoki odsetek akceptacji robienia zdjęć. Pod koniec 2017 roku 50 proc. badanych nie zgadzało się na fotografowanie i tyle samo nie zezwalało na skanowanie. Dziś więcej konsumentów korzysta ze smartfonów i mniej osób pracuje w handlu. Ganianie klientów po sklepach za uwiecznianie produktów wydaje się więc coraz mniej prawdopodobne. Pracownikom brakuje czasu na ważniejsze obowiązki – zauważa Sebastian Starzyński, prezes zarządu platformy TakeTask.

Najbardziej otwarte na fotografowanie są dyskonty – 87 proc. Za nimi są hipermarkety – 83 proc., sklepy RTV AGD – 75 proc., a także drogerie – 70 proc. Na końcu zestawienia znalazły się supermarkety – 66 proc. Łukasz Stefański tłumaczy, że liderzy rankingu dążą do oferowania najniższych cen na rynku. Nie boją się porównania ich z konkurencją. Czują się bezpiecznie, gdy klienci robią u nich zdjęcia etykiet. Z kolei hipermarkety, ze względu na skalę działania, mogą sprzedawać tańsze produkty niż mniejsze powierzchniowo supermarkety. I dlatego je wyprzedzają.

– Z badania wynika, że na skanowanie również najczęściej zezwalają dyskonty – 87 proc. I następne znów są hipermarkety – 83 proc. Jednak tym razem na 3. miejscu są supermarkety – 82 proc., a dopiero za nimi sklepy RTV AGD – 75 proc., a także drogerie – 60 proc. Dwa ostatnie formaty walczą z showroomingiem, czyli z odwiedzaniem ich sklepów w celu wyboru produktów kupowanych potem taniej w sieci. Dlatego są najbardziej uprzedzone – wyjaśnia dr Paweł Jurowczyk, Product Development Manager w Instytucie Badawczym ABR SESTA.

Porównując wyniki sprzed dwóch lat, widać, że dyskonty najbardziej zmieniły swoje podejście do ww. czynności. Poziom aprobaty zarówno dla skanowania, jaki i fotografowania podniósł się o 72 p.p. W hipermarketach nastąpił wzrost o 56 p.p. w obu przypadkach. W RTV AGD odnotowano plus 20 p.p. W supermarketach przyzwolenie na robienie zdjęć wzrosło o 28 p.p. Skanowanie zyskało 61 p.p. Tylko w drogeriach nastąpił spadek akceptacji dla tego ostatniego działania – o 7 p.p. A fotografowanie jest tam lepiej widziane niż w 2017 roku. Zdaniem prezesa Starzyńskiego, przychylność dla zachowań klientów będzie rosła we wszystkich formatach, bo ich zadowolenie najbardziej służy sieciom.

Informowanie konsumentów

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 4

  • 3
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Klient zmęczony natarczywością pracowników 1 4 miesiące temuocena: 83% 

    Wystarczy iść do drogerii na literę „r” - tam to czy wydaję na swoich zakupach 10 zł czy 100 zł odnoszę wrażenie - że ochrona widzi w każdym kliencie potencjalnego złodzieja. A przy kasie jakby było mało, non stop jęczą o aplikację, kupno produktu dnia i nie wiadomo co jeszcze. Żeby chociaż była jeszcze alternatywa, a w niektórych miejscach w tym kraju już jej nie ma.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony