REKLAMAAthlon Car Lease - baner główny (25.11.-13.12.2019 r.)
Producenci majonezu sprzedają przed świętami 3‑4 razy więcej w stosunku do średniej rocznej. Nie dotyczy to modnych ostatnio produktów o obniżonej zawartości tłuszczu, które też rosną, ale zaledwie o kilkadziesiąt procent.
REKLAMAIteCom -  Przepisomat (Święta) - Belka w artykułach (01-10.12.2019)

Kielecki, Kętrzyński, Ocetix, Mosso, Motyl, dzięki wiernym „wyznawcom”, na swoim terenie nie mają konkurencji. A niektóre, jak Kielecki, nie tylko na swoim. Trudno znaleźć drugą kategorię, której sprzedaż jest tak mocno zregionalizowana. Statystycznie numerem jeden są Winiary, co nie przeszkadza, by w Grudziądzu, skąd wywodzi się marka Ocetix, na jedną paletę produktu Winiar przypadały trzy Ocetiksu.
Przywiązanie do regionalnej marki nie jest pochodną – jak w przypadku wielu produktów FMCG – kampanii reklamowej, ale tradycji i receptury. Większość wytwórców od lat korzysta z tych samych jaj, wody, musztardy, co ma oczywisty wpływ na smak. Wydawać by się mogło, że majonez to po prostu majonez – produkt niemal jednorodny. Tymczasem ten jest bardziej kwaśny, ten słodszy, a tamten ostrzejszy, jeden może być idealnie biały, drugi trochę kremowy. Najmniejsze odstępstwo od tradycyjnego przepisu byłoby strzałem w kolano. Podobnie jak zmiana etykiety. – Mam kolegę, który w końcówce lat 80. przeprojektował etykietę na supernowoczesną. I zdziwił się, że sprzedaż stanęła. Nie zbankrutował, bo szybko wrócił do starych opakowań. Z majonezem często jest tak, że klient, który nie znajdzie ulubionej marki, wychodzi ze sklepu i szuka aż do skutku – mówi Jerzy Ordak, prezes zarządu Wytwórni Octu i Majonezu Ocetix.

Rozwój dzięki sieciom

Każdy wytwórca, oprócz tego że zaopatruje swój region, zerka na teren konkurenta, ten zaś robi dokładnie to samo. Efekt jest taki, że na styku regionów trwa wojna podjazdowa. Ale jak inaczej się rozwijać, skoro własne podwórko jest już w całości zagospodarowane? Odebranie części rynku konkurencji to najtrudniejsze zadanie, przed jakim stoi producent. – Droga przez mękę. Miejscowi detaliści nie są zainteresowani. Puka się i puka do różnych drzwi, a jak już ktoś otworzy, to trzeba zaproponować nie tylko dobry produkt, ale pełną strategię: cenę, opiekę handlowca, wystrój, reklamę i promocję, która zazwyczaj sprowadza się do degustacji. Ten wysiłek daje szansę, że się uda, ale nie daje pewności. Najlepiej wejść do tych największych, bo to otwiera drogę do handlu tradycyjnego, który, widząc produkt w sieciach, jest skłonny wprowadzić go do siebie – tłumaczy Jerzy Ordak. W ramach tej strategii grudziądzka firma Ocetix wyszła z macierzystego regionu, którym jest województwo kujawsko-pomorskie wraz terenami przylegającymi, i dotarła do woj. zachodnio-pomorskiego, a nawet do Małopolski.

Jeden wariant to za mało

Rynek majonezu, choć stabilny i oparty na tradycji, też ewoluuje. Powstają warianty wysoko- i niskotłuszczowe, tworzone pod gust osób, które chcą się zdrowo odżywiać. Są jeszcze producenci, którzy proponują tylko jeden SKU, ale większość wie, że urozmaicona oferta to dziś konieczność. Ocetix produkuje majonez o obniżonej zawartości tłuszczu, WSP Społem Kielce ma wariant z czosnkiem oraz większą zawartością nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-3. Majonezy: Sałatkowy, Kanapkowy, Jogo Majo (połączenie majonezu z jogurtem) to oferta Winiar. Z kolei Unilever proponuje Hellmann’s w wariantach: Oryginalny, Babuni, Lekki.
Tam, gdzie produkuje się majonez, nie trzeba wielkich inwestycji, żeby wytwarzać także sos tatarski, który, zanim trafił do przemysłu, był wyrabiany przez gospodynie domowe. Obecnie wiele firm ma go w ofercie. Oprócz tatarskiego, Polacy coraz częściej chcą używać sosów niekoniecznie związanych z rodzimą kuchnią. Popularne odmiany bazujące na majonezie to: hamburgerowy, kebabowy, chrzanowy.
Stale poszerza się wybór gramatur. Na święta, gdy wzrasta zapotrzebowanie na większe porcje, Ocetix, obok dużego słoika o poj. 620 g, będzie sprzedawać wariant z dolewką 15 proc. (715 g), który trafi tylko do najlepszych klientów.

Ćwikła i chrzan – rynek drobnych wytwórców

Produkcja chrzanu i ćwikły, podobnie jak w przypadku majonezu, jest mocno rozdrobniona. Jednak na tym rynku nie ma jednego dużego gracza na miarę Unilevera czy Nestlé – producenci to małe i średnie zakłady.
Część z nich powstawała w czasach, kiedy nie było konkurencji i problemów ze zbytem, a konsumenci nie wybrzydzali tak jak dziś. Jednym z takich zakładów jest Vitapol z podwarszawskiej Podkowy Leśnej. Przygotowania do świąt wielkanocnych w Vitapolu zaczynają się kilka miesięcy wcześniej, żeby o godzinie „zero” dla nikogo nie zabrakło zamówionego towaru. – Planując produkcję, opieramy się na wynikach poprzedniego roku, zakładając pewien wzrost. Jeśli w roku 2012 sprzedaż zwiększyła się o 7 proc., wówczas w planie na rok 2013 przyjmiemy 10 proc. Bufor jest niezbędny, żeby odbiorca nie ucierpiał przez nas z powodu braku dostawy – mówi Maciej Ciszkiewicz, współwłaściciel firmy.
Na rynku ćwikły i chrzanu zmienia się jeszcze mniej niż w majonezach. Wynika to nie tylko z przywiązania konsumentów do tradycji, lecz również z problemów na rynku opakowań. – Największym kłopotem naszej branży jest brak odpowiedniego szkła. Jeśli przemysł spirytusowy zażyczy sobie butelki do wódki, huta je zrobi, bo to kontrakt na dostawę milionów sztuk. W naszym przypadku, gdy w grę wchodzą znacznie mniejsze ilości, huty nie chcą wykonywać opakowań na życzenie, bo im się to nie opłaca – tłumaczy szef Vitapolu.
Nie zmienia się również sam produkt, choć Vitapol w ramach eksperymentu chce w tym roku wprowadzić drobną innowację. – W sklepach dostępna jest ćwikła w postaci zmielonej, a my wracamy do starej receptury, kiedy to były wiórki albo plastry. Zobaczymy, jak ta partia się przyjmie. Widzimy bowiem, że konsumenci wracają do tradycyjnych produktów. Może to się spodoba – zastanawia się Maciej Ciszkiewicz.



Hubert Wójcik


Przygotowania zaczynamy na miesiąc przed świętami


Przed Wielkanocą następuje zdecydowany wzrost zainteresowania sosami zimnymi i majonezami. Święta to bardzo dobry okres dla kategorii, ponieważ takie produkty podkreślają i urozmaicają smak sałatek i przekąsek, takich jak jajka, wędliny czy pieczone mięso. Konsumenci wybierają wtedy znane wyroby o potwierdzonej jakości, bo to gwarancja, że potrawy będą smakować całej rodzinie. Dlatego Polacy nie wyobrażają sobie Wielkanocy bez Majonezu Dekoracyjnego Winiary, który jest numerem 1 na rynku majonezów i już od 40 lat gości na polskich stołach. W tym czasie chętniej sięgają również po Sos tatarski Winiary oraz Sos czosnkowy. Wzrost sprzedaży następuje 3‑4 tygodnie przed świętami wielkanocnymi, jednak w naszej firmie przygotowania do tego okresu rozpoczynają się dużo wcześniej. Celem jest wyeliminowanie lub zminimalizowanie ryzyka wystąpienia braków w hurtowniach, co może się zdarzyć w okresie tak wzmożonej rotacji. Dlatego rekomendujemy detalistom wcześniejsze zaopatrzenie sklepów w produkty z obu kategorii i szczególnie dbamy o dostępność produktów na półkach sklepowych. Jest to bardzo ważne, ponieważ, jak wynika z naszych obserwacji, osoby kupujące majonez są bardzo lojalne wobec preferowanej marki.

Mirosława Kulczyńska,
group product manager kategorii majonezów i sosów zimnych Winiary w Nestlé Polska


Wiadomości Handlowe, Nr 2 (132) Luty 2013

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMA
do góry strony