REKLAMAMLEKOVITA - Święta Mascarpone/Twaróg - Baner Główny (08-13.12.2019)
Sklep sieci Biedronka w Warszawie

Sklep sieci Biedronka w Warszawie (materiały własne)

Rynek marek własnych wkracza właśnie w trzecią fazę swojego rozwoju. Powoli kończą się czasy tego, co określaliśmy do tej pory mianem "private label". Miejsce tego typu produktów zajmą "private brands", marki zdolne do jeszcze mocniejszej konkurencji z markami producenckimi - uważa Joao Ramos, dyrektor ds. strategii asortymentowej w Jeronimo Martins Polska.

REKLAMA

Przedstawiciel właściciela Biedronki wylicza trzy generacje marek własnych. Pierwszą z nich kojarzyć należy z typowymi produktami "white labels", w przypadku których jedyną rolą etykiety było wskazanie konsumentowi, z jakim towarem ma do czynienia. Na takich produktach znaleźć można było po prostu napis "cukier" czy "ryż" i niewiele więcej.

Kolejna, druga generacja marek własnych ("private label"), była w dużym stopniu uzależniona od swoich odpowiedników w markach narodowych. - Większość marek własnych drugiej generacji starała się jedynie skopiować w najlepszy sposób to, co robił lider danej kategorii - twierdzi Joao Ramos. Jak dodaje, "private label" nie posiadały własnej tożsamości i wyróżniały się na półce jedynie niższą ceną. Mało tego, konsumenci kojarzyli je z niską jakością.

Najnowsza, trzecia generacja marek własnych, ma zmienić to postrzeganie. Joan Ramos zauważa, że najlepsi detaliści przeprowadzają ewolucję swoich "private labels" w kierunku "private brands". - To prawdziwe marki, zdolne konkurować z najbardziej znanymi markami na świecie nie dlatego, że są od nich tańsze, lecz ponieważ stoi za nimi jakaś historia, są logiczne, zapewniają niezawodną jakość oraz ich strategią jest pokonanie marek (producenckich - dop. red.) - w walce o serca i umysły konsumentów - komentuje Joao Ramos.

Dyrektor ds. strategii asortymentowej w Jeronimo Martins uważa, że marki własne przyszłości nie będą już musiały kopiować liderów kategorii, lecz same będą takowymi liderami, lub przynajmniej walczyć będą łeb w łeb o palmę pierwszeństwa. W jaki sposób uda im się osiągnąć taką pozycję? Ramos wskazuje na kilka kluczowych czynników: bycie pierwszym na rynku, unikalność, tymczasowy monopol, znaczenie, odpowiednie zarządzanie brandem, wsłuchanie się w głos konsumentów oraz - ostatecznie - stawanie się dla klientów tzw. marką docelową ("destination brand").

W opinii Ramosa, sieci handlowe są dobrze przygotowane do tego, by wprowadzać produkty do sprzedaży jako pierwsze. Przedstawiciel właściciela Biedronki zauważa, że sieci handlowe każdego roku zajmują się rozwojem setek produktów, podczas gdy producenci z sektora FMCG zwykle wprowadzają tylko kilka nowości. Detaliści są w stanie dostrzegać nowe trendy rynkowe tak samo szybko jak producenci, albo i szybciej, a przez to również mogą natychmiast na nie odpowiadać.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 65

  • 48
    BARDZO PRZYDATNY
  • 9
    PRZYDATNY
  • 2
    OBOJĘTNY
  • 6
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (5)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~zwykły człowiek 5 ponad rok temuocena: 100% 

    @Producent, spójrz na to trochę inaczej. Nie wiem co produkujesz, ale widzę np. po sobie, że od kilku lat nie zaopatruję się już w tzw. kosmetyki "markowe". Doświadczyłem tego na własnej skórze, że jedna sieć handlowa z drugą oferuje mi produkt (żel pod prysznic, żel do golenia itp.), który dla mnie jest bezkonkurencyjny jeżeli chodzi o stosunek cena-jakość względem tego co oferują duzi gracze ze swoimi markami. Nie wszystko co marką własną jest do d...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~heheszki 4 ponad rok temu

    Prosty test - wyprawa do sklepu po a) sery z Lidla / Biedronki b) najtansza importowana holenderska Goude. To jest przykre jak konkurencja wplywa na pogorszenie sie jakosci. Cena, cena, cena, cena, tanio produkowac, tanio sprzedac, marza 40% bo jestem duzym sklepem. A potem "ojej za komuny to jajka mialy smak" "maslo mialo" i tym podobne gadki. Ale ma byc po 2.99 za 200 gram drozej nie kupie...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~RealnyJan 3 ponad rok temu

    Część producentów dokona prostej kalkulacji: zysk z bycia perfekcyjnym w tym czego od nas oczekuje odbiorca (+ samodzielne wprowadzanie innowacji) versus koszty utrzymania własnej marki i perspektywy jej dalszego rozwoju. Będą marki globalne, lokalne co do których posiadania detaliści będą przekonani, a część marek, które się łatwo da zastąpić, po prostu zniknie. Skoro Magna może wytwarzać samochody dla różnych marek, to jaki problem z prostszymi produktami ...?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Category captain 2 ponad rok temu

    Nawet najlepiej wysłuchani konsumenci to tylko połowa drogi do celu. Jeśli wykończymy wszystkuch producentów kto to wyprodukuje? Jeśli producenci zostaną zdegradowani do roli wykonawców kto wejdzie w rolę innowatora na rynku? Przewaga sieci jest wielka, ale nie są one w stanie zaproponować nowości, innowacji. Rozliczanie z zarobku na 1 metrze nie prowadzi do poprawy produktywności, zwiększenia wartości dla konsumenta, zmniejszenia zużycia wody na tonę produktu. Jeśli sieci handlowe chcą przewodzić rynkom muszą wziąć za odpowiedzialność za poszczegolne sektory. Inaczej będzie ciągły kryzys w rodzaju świńskiej górki. A jeśli bierze sie odpowiedzialność to co z marżowością??

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Producent 1 ponad rok temuocena: 100% 

    No cóż, Biedronka szuka sposobu na wyższe marże. Będzie chciała poprzez siłę reklamy wmówić konsumentom, że jej produkty są niby najwyższej jakości. Czyli chcą kupować produkty w jak najniższej cenie pod własną marką, rezygnując z produktów markowych, wyniszczając producentów. Musimy być czujni i nie dać się ograć Portugalczykom. Całe szczęście, że są jeszcze alternatywne sieci polskie. Musimy im pomagać, by nie znikały z polskiej przestrzeni handlowej.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMA
do góry strony