REKLAMAWitpak, baner główny (lipiec-sierpień 2019)

(materiały prasowe)

Komentowanie zapowiedzi premiera Morawieckiego o ustawie obniżającej możliwości sprzedaży produktów pod markami własnymi przez sieci sklepów wielkopowierzchniowych na tym etapie jest dość trudne. Temat jest polityczny, a szczegóły wciąż mgliste – zauważa Magdalena Szot analityk PMR.

REKLAMAKongres Alkohole i Napoje - Belka w artykułach (lipiec 2019)

Rynek handlu detalicznego artykułami spożywczymi od lat zmienia się, a trend jest jasny – postępuje spadek liczby sklepów ogólnospożywczych i rośnie usieciowienie. Konsolidacja rynku sprawia, że bardzo szybko topnieje liczba graczy, którzy mają w całości polski kapitał.

– W ostatnim czasie z rynku zniknęły lub zostały przejęte przez przynajmniej częściowo zagraniczne podmioty takie firmy, jak: Eko Holding, Mila (przejęcie przez Eurocash), Alma, MarcPol (bankructwa), Emperia (przejęta przez litewską Maxima Grupe). Ważą się losy sieci Piotr i Paweł (poszukuje inwestora, a najprawdopodobniej będzie to sieć zagraniczna). W zasadzie wyjątkiem są supermarkety Dino, które w ciągu kilku lat awansowały do pierwszej dziesiątki. W rezultacie, udział handlu wielkopowierzchniowego, w znakomitej większości handlu sieci zagranicznych lub z zagranicznym kapitałem większościowym (hipermarketów, supermarketów oraz dyskontów) w rynku spożywczym w Polsce wynosił, według wstępnych szacunków, blisko 55 proc. w 2018 r., a w handlu markami własnymi przez sieci spożywcze ok. 90 proc. – wylicza Magdalena Szot analityk PMR.

Ekspertka zwraca uwagę, że najwięksi gracze posiadają ogromną siłę zakupową i są w stanie narzucić presję marżową producentom, z którymi współpracują. Podkreśla jednak, że presja marżowa wywierana na producentów jest silna, niezależnie czy produkują pod marką własną sieci handlowej czy marką producencką. Dla obu grup bycie na półkach liderów rynku jest kluczowe i zapewnia duże wolumeny sprzedaży.

– Wprowadzenie dodatkowych opłat czy podatków w związku ze sprzedażą marek własnych – o ile zakładamy, że taką drogą ta sprzedaż miałaby zostać ograniczona – być może podniesie konkurencyjność towarów pod markami producenckimi, ponieważ cena pozostaje ważnym kryterium sięgania przez konsumentów po marki własne – rozważa Magdalena Szot.

Analityk PMR podkreśla, że ostatnie lata przyniosły poprawę percepcji marek własnych, co nastąpiło wraz z ich ewolucją od tańszych imitacji produktów markowych po rozwój marki własnej jako osobnego, często innowacyjnego produktu.

– Sieci handlowe zaczęły kłaść coraz większy nacisk na unikalną ofertę marek własnych, a my obserwowaliśmy premiumizację marek własnych zarówno w kategoriach spożywczych (sieci wprowadzają żywność ekologiczną, delikatesową, kawy fair trade) jak i niespożywczych (ubrania z bawełny organicznej, kosmetyki wegańskie). Jednak ich ceny pozostają w opinii respondentów konkurencyjne i to one częściowo przyczyniają się do demokratyzacji tych kategorii – zauważa Magdalena Szot z PMR i podsumowuje:

– Założenie, że ograniczenie sprzedaży marek własnych przełoży się przede wszystkim na cenę finalną produktów i uderzy w kieszeń konsumenta, nie wydaje się przesadą. Osobno warto rozważyć, czy ustawa nie wpłynie, przynajmniej w krótko i średniookresowej perspektywie, na ograniczenia eksportowe polskich producentów marek własnych.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
do góry strony