REKLAMAHELIO - Baner Główny - MASY (11-17.11.2019)

(fot. materiały prasowe, JMP)

Jak dowiedział się portal wiadomoscihandlowe.pl, UOKiK zamierza się skontaktować z Henrykiem Kanią, aby pozyskać od niego informacje o praktykach handlowych sieci Biedronka względem dostawców. To pokłosie wywiadu z Kanią opublikowanego we wtorek przez "Business Insider Polska".

REKLAMA

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że tezy jakie padły w wywiadzie zainteresowały urzędników UOKiK odpowiedzialnych za sprawy związane z ustawą o przewadze kontraktowej. Przypomnijmy, że pod koniec września urząd wszczął postępowanie, w ramach którego sprawdza, czy właściciel Biedronki, firma Jeronimo Martins Polska, stosuje nieuczciwe praktyki wobec dostawców produktów spożywczych. JMP grozi kara w wysokości nawet do 3 proc. rocznych obrotów (około 1,5 mld zł).

Urzędnicy UOKiK chcą pozyskać od Henryka Kani dodatkowe informacje na temat praktyk stosowanych przez Biedronkę. Chodzi tu o kwestię tzw. opłat półkowych i rabatów, ale też - w szerszym ujęciu - sposób postępowania sieci z dostawcami. Chcą także dowiedzieć się, jakich lat dotyczą zjawiska, o których opowiedział Kania. Nowe materiały, jakie być może uda się zdobyć w ten sposób urzędnikom, mają zostać włączone do postępowania dotyczącego wykorzystywania przewagi kontraktowej.

Kania w rozmowie z "BIP" zarzucił Biedronce m.in. przerzucanie na jego firmę "kosztów reklamy, kosztów swoich akcji promocyjnych oraz innych programów budujących dobry wizerunek [sieci]". Jak stwierdził, "to nie był element umowy, ale powszechna praktyka wymuszania takich płatności".

- Biedronka stosowała groźbę, że jeżeli nie zapłacimy, to będą ograniczać nam asortyment, czyli będą kupowali mniej naszego towaru - twierdzi Kania. Według jego relacji, od 2017 r. żądania takich opłat pojawiały się coraz częściej, a kwoty były coraz wyższe. - Jednostkowo, sieć handlowa potrafiła zażądać nawet 10 mln zł - powiedział Kania "Business Insiderowi".

- Do tego dochodziły próby wymuszeń obniżek cen. Bo konkurencja ma niższą cenę na dany produkt, to oni też chcą mieć niższą cenę. I znów, gdybyśmy nie obniżyli cen, to Biedronka straszyła, że oni wówczas nawiążą współpracę z tańszą konkurencją - stwierdził biznesmen.

Henryk Kania uważa, że zbyt duże uzależnienie od Biedronki było jedną z przyczyn, jakie złożyły się na kłopoty jego firmy. Aż 70 proc. produkcji ZMHK trafiało właśnie do tej sieci dyskontów. Kania w wywiadzie dla "BIP" stwierdził, że jego wiara w to, że "jak zbuduje ogromną firmę mięsną i wejdzie z jej produktami do największych sieci sprzedaży, to Zakłady osiągną sukces, również finansowy", okazała się zbyt przesadna. - To myślenie okazało się wielką pułapką - ocenia biznesmen.

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 39

  • 31
    BARDZO PRZYDATNY
  • 4
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 4
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (13)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Kupiec 13 8 dni temuocena: 0% 

    Przepraszam najmocniej ale, najpierw Pan Henryk uzależnił swoją firmę od 1 odbiorcy (70% sprzedaży), potem nie był w stanie powiedzieć że w tej cenie nie sprzeda (choć cena nie pokrywała jego kosztów). Gdzie tu wina Biedronki? Rolą kupca jest szukanie najlepszej ceny za najlepszy produkt. Jeżeli dostawca zgodzi się na obniżenie ceny to super. Jeżeli nie to szukam innego producenta. Jak znajdę to super. Jak nie to...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Bakbar 12 13 dni temuocena: 100% 

    to nie UOKiK tylko rząd w niedalekiej przeszłości przyjmując absurdalny przepis 1:1 z rynków zachodnich gdzie sieci mają więcej niż 3/4 rynku. Przy udziale tradycji na poziomie 60% przyjęto w Polsce przepis, że predatory pricing czyli nadużywanie pozycji dominującej jest badane i blokowane po przekroczeniu przez dany podmiot 40% udziału w rynku! jeszcze raz: 40% jeden podmiot przy 60% udziale rynku tradycyjnego i rozdrobnieniu sieci. Czyli przyjmując 0:1 zapis z rynków zachodnich dano niejako zgodę na zarżnięcie tradycji. Ot cała prawda.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~bronsky69@hotmail.com 11 13 dni temuocena: 100% 

    do pracownik UOKIK - wszystko pięknie nareszcie tyle że Urząd pozwolił na taką konsolidacje rynku od 20 lato to obserwuje i tu jest problem. Dużych sieci jest 4-5 reszta to mali gracze. Może ktoś napisze czy w ogóle dal się coś sprzedać do Lidla , bo nawet nie wiadomo do kogo złożyć ofertę . W Biedronce zdarza się że odpiszą że nie są zainteresowani. Generalnie te 2 sieci są poza zasięgiem dla małych firm. Tak to widzę ze swojej 17 letniej praktyki jako dostawca do sieci. Jeżeli chodzi o umowy wszyscy wiedzą jakie są kary większe niż zyski z marży gdzie to sens podpisywać takie dokumenty no ale skoro ktoś szuka dużego rynku zbytu na kiełbasę to taką umowę podpisuje. "Kania bankrutuje ale byli tacy co odebrali sobie życie i to jest tragedia o tym się nie mówi.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~pracownik UOKiK 10 13 dni temuocena: 89% 

    Proszę pamiętać, że każdy urząd działa w granicach prawa i nikt z Państwa nie chciałby żeby było inaczej. Możliwość sprawdzania sieci pod kątem nadużyć tego typu pojawiła się dopiero na przełomie 2018 i 2019 roku, były w tym roku kontrole w Biedronce i na tej podstawie postawiono zarzut. Nikt nikogo do tablicy nie wywoływał (jak twierdzą tu Jan i dostawca). A jeśli macie Państwo dowody na podobne sytuacje w innych sieciach to proszę pisać/dzwonić do nas. Wiele spraw, w tym ta dot. Biedronki, wzięły się z pojedynczych, ale konkretnych sygnałów. Prawo gwarantuje anonimowość zawiadamiającego.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~info@retailpoland.pl 9 13 dni temuocena: 0% 

    Nie każda sieć handlowa zmusza producentów do dodatkowych opłat. Taka propozycja pojawia się wtedy gdy towar się słabo sprzedaje. Nazywamy wsparciem selloutu a nie ukrytą opłatą. Jeśli towar się przestał sprzedawać to problem ma zarówno producent jak i reatiler. Jestem przeciwnikiem sprzedawania na niskiej marży, albo na granicy opłacalności. To nie bizes ale spekulacja...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Nicko 8 13 dni temu

    jak ognia sieci boją się sprzedaży internetowej i własnych marek producenta - ale to nieuchronne IoT to wymusi !

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~? 7 13 dni temu

    Moim zdaniem Eurocash też stosuje podobna polityke. Otwiera własne sklepy oraz zrzesza do sieci franczyzowych. Potem wykorzystują takie argumenty w rozmowach i negocjacjach. Wystarczy spojrzeć z kim handlowali, a z kim już przestali ( producent nie dał się i postawił na swoje).

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~dostawca 6 13 dni temu

    Każda siec w Polsce wymusza dodatkowe opłaty za możliwość sprzedaży, sieci handlowe nie negocjują tylko żądają dodatkowych opłat, ze strony sieci handlowych nie ma merytorycznych argumentów w negocjacjach jest tylko i wyłącznie straszenie, ze zablokują produkty do zamówień. Już dawno UOKIK powinien z tym zrobić porządek

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Jan 5 13 dni temuocena: 67% 

    Producenci o takich praktykach sieci mówią od wielu lat, nie dotyczy to tylko Biedronki. UOKiK teraz przejrzał na oczy, a do tej pory był ślepy i głuchy. Żenujący mechanizm wykonywania swojej pracy, działają dopiero wtedy gdy zostali wywołani do tablicy i wyszło, że nic w tym temacie nie robią. Byłem na spotkaniu w którym uczestniczył szef UOKiK i o tym była mowa.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Malydetalista 4 14 dni temuocena: 50% 

    I bardzo dobrze!Niech się Uokik im porządnie przyjrzy i przetrzepie papiery.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Abb 3 14 dni temuocena: 100% 

    I to jest prawda w 100% tak działa biedronka a miejsce za półkę stosuje większość sieci lub ujmując jeszcze inaczej opłata tzw wejśćiowa.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~detalista 2 14 dni temuocena: 100% 

    Może przy tym zamieszaniu inni producenci przejrzą na oczy zanim wejdą w taki etap uzależnienia. Przy tak dużym biznesie musi być dywersyfikacja sprzedaży - coś tu nie gra, że 70% produkcji szło do jednego odbiorcy, który wymuszał płatności na poziomie 90 dni plus inne haracze. Wielu już popłynęło przez ślepą wiarę - specjalne linie produkcyjne pod biedronkę, wysokie kredyty, a po 2 latach "sielanki" nagle zmiana warunków lub wy******....

    oceń komentarz
  • ~D. 1 14 dni temuocena: 75% 

    Biedronka chyba będzie miała klopoty... To u nich standardowa praktyka, sa numerem jeden i z tego korzystaja

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
REKLAMA
do góry strony