REKLAMAWitpak, baner główny (lipiec-sierpień 2019)

((fot. Pixabay CC0))

Rynek potrafi przypominać pole minowe, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest w porządku. W teorii powinno być tak, że silne marki i przedsiębiorstwa dobrze prosperują i trwają, a upadają tylko „czarne charaktery”. W praktyce jednak za maską dobrego brandingu mogą kryć się poważne problemy finansowe, a firmy, które robią doskonałe pierwsze wrażenie, mogą lada chwila pójść na dno.

W konsekwencji powyżej opisanych problemów bankrutująca firma może pociągnąć za sobą swoich kontrahentów albo wpędzić ich w poważne kłopoty finansowe. Można się przed tym chronić, o ile odpowiednio zarządza się ryzykiem związanym z kontrahentami.

Proza życia każdej firmy handlowej to przede wszystkim sprzedaż. Długie negocjacje, przedstawianie towaru czy usługi i ich zalet. Poznając nowych, potencjalnych kontrahentów zainteresowanych naszym produktem często zapomina się o tym, czy klient w ogóle będzie w stanie za towar zapłacić. Handlowiec goni za targetami, dyrektor sprzedaży stara się domknąć miesiąc, a wypłacalność klienta schodzi na dalszy plan. W takich chwilach wszyscy starają się nie widzieć ewentualnych sygnałów ostrzegawczych. Z chwilą, gdy zbliża się termin płatności faktury, a towar został już przekazany do klienta, zaczyna się nerwowe oczekiwanie, czy należne środki znajdą się na koncie. Klient nie płaci, przestaje odbierać telefon. W wyszukiwarkach pojawiają się hasła typu “jak odzyskać pieniądze”, “niezapłacona faktura”, “skuteczna windykacja”.

Rozbieżne interesy, wspólny kłopot

Problem płatności często rodzi się przede wszystkim z niewiedzy. W większości firm liczy się wystawiona faktura i “zrobiony” obrót, a terminy płatności, czy w ogóle wypłacalność klienta schodzą na dalszy plan. Nie ma znaczenia, że w zeszłym miesiącu kontrahent przyjął dużą dostawę, musimy pod koniec miesiąca dopinać plany, więc przekonujemy go do dalszych zakupów.

Wirtualne pieniądze się mnożą, a przecież ewentualny termin płatności to nie problem sprzedawcy, a co najwyżej działu windykacji. Kłopot staje się realny wtedy, gdy pieniądze po upływie terminu nie pojawiają się na koncie. Większe firmy w takiej sytuacji mogą pozwolić sobie na kosztowną windykację czy nawet postępowanie sądowe, gdy windykacja zawiedzie. W trudniejszej sytuacji znajdują się mniejsze podmioty handlowe. Ponoszą koszty, a niezapłacona faktura o większej wartości może szybko wykoleić przedsiębiorstwo i spowodować jego upadłość.

O tym, że jest wiele firm z problemami finansowymi, mówią dane udostępniane przez Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK. Pokazują skale zadłużenia kredytowego i pozakredytowego przedsiębiorców z różnych branż. Łączna wartość zadłużenia polskich przedsiębiorstw na koniec I kwartału 2019 roku wyniosła 30,41 mld PLN. Spośród wszystkich sektorów gospodarki to właśnie handel posiada największe zaległości względem banków i kontrahentów. Również handel jest źródłem przyrostów zadłużenia w pierwszym kwartale. Obecnie łączna wartość przeterminowanych płatności i długów w polskim handlu to aż 7 mld PLN.

Poleć innym

Komentarze (2)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Leon 2 dzisiaj 14:16

    Rynek przypomina pole minowe, niestety, tak jest.. Zawsze sprawdzam drugą stronę w biurze informacji gospodarczej, najczęściej w erifie

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Danuta 1 15 dni temuocena: 0% 

    Wydaje mi się, że jak najbardziej. Ja sama bardzo borykam się z dłużnikami, mam tego naprawdę powoli dość, na szczęście z pomocą działa ze mną firma mk-finanse i jakoś częściowo już sobie poradziłam z niektórymi zaległościami...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
do góry strony