23.03.2020/15:47

Koronakryzys zmusza handel do szybkiej reakcji. Sieci muszą jednak zastanowić się nad przyszłością

Zdaniem Adama Malarskiego, starszego menedżera w Dziale Doradztwa Biznesowego, Zespołu Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich EY wybuch epidemii COVID-19 ma i będzie miał fundamentalny wpływ na sektor dóbr konsumenckich. - Uzależnienie od Chin spowodowało przerwanie dostaw produktów i kluczowych komponentów, które zasilają łańcuch dostaw, zakłócając logistykę, montaż i dostawę produktów. To załamanie pogarsza globalne rozprzestrzenianie się wirusa i nierównomierne skutki, jakie ma na popyt. Na dotkniętych rynkach gromadzenie zapasów i panika powodują wzrost popytu na niezbędne towary i istotne przedmioty, takie jak maski na twarz czy żele odkażające – tłumaczy Adam Malarski.

- Ponieważ jednak zakupy uznaniowe są odkładane na później towary luksusowe, moda czy napoje alkoholowe stają w obliczu spadku popytu. Restauracje, centra handlowe i inne publiczne miejsca sprzedaży detalicznej globalnie odnotują gwałtowny spadek liczby odwiedzin i następuje wyraźny zwrot w kierunku zakupów i dostaw online, w tym dostaw posiłków. O czym więc powinny myśleć firmy, aby przygotować się na czasy kiedy ustanie pandemia, która wywraca obecny model biznesowy i jak wdrożyć skuteczne środki ochrony na przyszłość? – zastanawia się ekspert.

Przedstawiciel EY wskazuje, że firmy muszą uwzględnić w obecnej sytuacji przesunięcie w handlu detalicznym i gastronomii z kanału tradycyjnego na e-commerce. -  Nawet po tym, jak COVID-19 ograniczy swoje oddziaływanie, konsumenci będą unikać kontaktów społecznych, w których ryzyko infekcji jest wysokie - czy to przez ich własny wybór, dekret rządowy czy politykę pracodawców. Wydatki na restauracje i rozrywkę publiczną zdecydowanie spadną. Inne uznaniowe zakupy również zostaną ograniczone. Spadek ten natomiast zostanie częściowo złagodzony przez zwiększoną penetrację kanału online.

Dodaje, że dodatkowo, dzięki restrykcjom na tradycyjny handel i konsumpcję w lokalach gastronomicznych wielu konsumentów przyzwyczai się do korzystania z kanałów nowoczesnych.

Ekspert podkreśla, że firmy powinny inwestować w infrastrukturę cyfrową i fizyczną, aby wspierać większe wolumeny w e-commerce. - Różne badania pokazują, że detaliści z USA odnotowują ponad 50 proc. wzrost tygodniowych przychodów z e-commerce w porównaniu do Q1 2019 r. COVID-19 zapewni krótkoterminowy wzrost sprzedaży internetowej, co może rozpocząć okres jeszcze wyższych wzrostów e-commerce, ponieważ wcześniej nie zaangażowane segmenty konsumenckie zaczęły polegać na kanale online m.in. w codziennych zakupach. W dłuższej perspektywie, przejście na e-commerce stanowi szansę do zachęcania do bardziej trwałej migracji. Wymaga zsynchronizowanych działań w tradycyjnych i nowoczesnych kanałach handle – tłumaczy Adam Malarsk.

Ponadto, robiąc zakupy w sklepie, konsumenci przestawią się z płatności gotówkowych na cyfrowe narzędzia płatnicze, zwłaszcza karty zbliżeniowe i telefony komórkowe - ponownie, aby uniknąć narażenia na choroby. Co w przyszłości przełoży się na stałą zmianę zachowań konsumentów, którzy gotówkę zaczną traktować z większą rezerwą, a zaufają płatnościom bezgotówkowym, w tym mobilnym.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.