19.09.2016/12:15

Monika Woźniak, Augeo Ventures: Na polskim rynku jest miejsce dla sklepów delikatesowych

Czy nowe regulacje prawne istotnie wpływają na utratę konkurencyjności przez sieci delikatesowe?

Druga stawka podatku handlowego, czyli 1,4%  od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie jest zbliżona do średniej rentowności netto największych sieci sklepów detalicznych. W przypadku sieci, które operują na bardzo niskich marżach, istnieje duże ryzyko, że wprowadzony podatek może zabrać nawet całość ich zysków. Najwięksi gracze, tacy jak Biedronka i Lidl, dzięki swojej skali są w stanie przerzucić dużą część kosztu związanego z nowym podatkiem na dostawców. Sklepy średniej wielkości, takie jak sieci delikatesów oraz supermarkety mogą najbardziej odczuć negatywne skutki tego obciążenia. Warto zaznaczyć, że delikatesy działające w systemie franczyzowym, do których należą np. Delikatesy Centrum lub Piotr i Paweł zwolnione są z tego podatku.

W jakim stopniu na pogorszenie sytuacji delikatesów spowodowane jest przez ekspansję dyskontów, które wprowadzają coraz więcej produktów delikatesowych?

Na przestrzeni ostatnich lat coraz bardziej zacierały się różnice między dyskontami, supermarketami i delikatesami. Wizerunek dyskontów mocno zmienił na ich korzyść. Nadal postrzegane są one jako sklepy tanie, jednak oferujące wysokiej jakości produkty. Zmieniło się również postrzeganie marek własnych dyskontów - ludzie uważają, że są to niedrogie produkty o dobrej jakości. 

Lidl rozpoczął niedawno kampanię, która przekonuje klientów, że soki i serki marki własnej Lidl są tak samo dobre lub nawet lepsze niż produkty z logo znanych producentów. Poza obecnością marek własnych oraz produktów o niskich cenach, zarówno w ofertach stałych, jak i sezonowych pojawiają się produkty oryginalne oraz ekskluzywne, takie jak wina za ponad 100 złotych, drogie wędliny, sery lub owoce morza.

Nikogo już nie dziwi obecność markowych butów, odzieży i alkoholu w Lidlu lub Biedronce. Z drugiej strony, delikatesy nadal posiadają niepowtarzalny asortyment, skierowany do wąskiej grupy klientów, który z pewnością nie pojawi się w ofercie dyskontów.

Czy należy się spodziewać kolejnych upadłości w polskim handlu? A może przyspieszy konsolidacja?

Można spodziewać się, że więcej upadłości nastąpi w handlu hurtowym niż w detalicznym. Duże sieci handlowe dążą do skracania łańcucha dostaw oraz bezpośredniej współpracy z producentami. Według raportu fundacji republikańskiej, polski rynek dystrybucji detalicznej wkracza w fazę koncentracji. Niektóre testy wskazują, iż jest już bardziej skoncentrowany niż rynki wielu rozwiniętych krajów.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • krzyś 20.09.2016

    W miejsce delikatesów często wchodzą sklepy z szeroko pojętą zdrową żywnością .... dodatkowo sprytny i wyedukowany Prosument nie da się nabrać na wyższe ceny w delikatesach za te same produkty lub marki które może kupić taniej w promocji w innych formatach ... delikatesy Alma działała pod prąd kilku trendom rynkowym (zakupy blisko i tanio) ... jeżeli tempo zmian na zewnątrz (rynek) jest większe niż wewnątrz firmy zbliża się koniec bo w handlu jest jeden szef i decydent to klient .... :)
    Firma usługowa musi być cały czas w trendzie albo lekko go wyprzedzać do zachowań konsumenckich, tu można coś zaproponować ale nie można nic narzucić Klientom .... :)

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.