07.10.2020/11:20

Długi branży HoReCa to już ponad 281 mln złotych

Branża HoReCa nie może odrobić strat spowodowanych pandemią. Coraz mocniej odbija się to na jej zadłużeniu. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów zaległości hoteli, restauracji i firm cateringowych wynoszą już blisko 281 mln zł. Przed pandemią, w lutym, było to nieco ponad 213 mln zł.

Mimo niełatwej sytuacji finansowej, wiele hoteli, restauracji i firm cateringowych liczy, że uda im się wyjść na prostą. Z badania Europejskiego Funduszu Leasingowego wynika, że subindeks branżowy „Barometru EFL” dla segmentu HoReCa w III kwartale wyniósł 55,7 pkt w 100-stopniowej skali. To aż o 27,1 pkt więcej niż pod koniec marca tego roku, czyli u progu pandemii i najlepszy wynik od ponad roku. Barometr informuje o skłonności firm z sektora MŚP do wzrostu. Na najnowszy wynik wpłynęły prognozy sprzedaży. Ponad połowa hotelarzy i restauratorów (54 proc.) liczy na większą liczbę gości. Nadal jednak ankietowani z branży HoReCa – najliczniej spośród wszystkich badanych sektorów - twierdzą, że koronawirus spowoduje zamykanie biznesów hotelarskich i gastronomicznych (50 proc.).

- Na ten umiarkowany optymizm wpłynęło uruchomienie w okresie wakacyjnym bonów turystycznych do wykorzystania w Polsce, ograniczenia w podróżach zagranicznych i związana z tym chęć wypoczynku w kraju oraz pomoc udzielona firmom w ramach tarczy antykryzysowej. A wyjazdy wakacyjne to nie tylko korzystanie z noclegów, ale i z posiłków. Niestety, nie uchroniło to gastronomii przed kryzysem. Segment HoReCa to w dużej mierze system naczyń połączonych – mówi Adam Łącki, prezes zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Także ostatnie dostępne dane GUS rzucają cień na optymizm branży. Liczba Polaków, którzy w czerwcu skorzystali z noclegów w kraju spadła o ponad 1,6 mln w porównaniu z tym samym miesiącem zeszłego roku. Natomiast liczba obcokrajowców zmniejszyła się o ponad 600 tys. Co więcej, w całym I półroczu liczba turystów zmalała o ponad 8 mln. W czerwcu z noclegów w Polsce skorzystało nieco ponad 1,3 mln osób. Z tego ponad 1,2 mln to turyści krajowi, a tylko niecałe 83 tys. zagraniczni.

Te problemy odbijają się we wzroście zadłużenia całej branży HoReCa. Z 213,3 mln zł w lutym urosło ono obecnie do 280,9 mln zł. 83 proc. tej kwoty przypada na mikrofirmy. Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą mają do oddania blisko 233 mln zł, a firmy działające w formie spółek z ograniczoną odpowiedzialnością – 41,7 mln zł.

O ponad 6 tys. zł powiększyło się także średnie zadłużenie, które wynosi już 26 338 zł, a tuż przed pandemią 20 297.

Obecnie w KRD figuruje 10 666 firm z branży HoReCa. Liczba dłużników w czerwcu gwałtownie wzrosła do 11 087, by później spadać. Mimo że ich ubywa, to zaległości ciągle rosną. Wśród najbardziej zadłużonych województw dominuje mazowieckie – to zaległości w kwocie 57,2 mln zł. Za nim plasuje się Śląsk, gdzie restauratorzy i hotelarze są winni kontrahentom 37,1 mln zł. Trzeci jest Dolny Śląsk, gdzie uzbierało się prawie 27 mln zł niespłaconych zobowiązań. 

Obecnie największy dług, bo 133,6 mln zł, branża HoReCa ma wobec instytucji finansowych – banków, firm leasingowych i faktoringowych oraz ubezpieczycieli. 72,4 mln zł powinna oddać firmom zarządzającym wierzytelnościami: funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym. Natomiast 14,1 mln zł musi zapłacić podmiotom z branży spożywczej, a 403 tys. zł innym restauracjom i firmom cateringowym. Ma też duże zaległości czynszowe oraz z tytułu rachunków za prąd, wodę, wywóz śmieci i wobec operatorów komórkowych oraz dostawców Internetu i telewizji – łącznie aż ponad 22,1 mln zł. 

Według badań rynkowych aż ¾  przedsiębiorców z branży HoReCa uważa, że koronawirus będzie mieć zdecydowanie niekorzystny wpływ na przyszłą sytuację firmy. W I półroczu 2020 r. w szeroko pojętej branży gastronomicznej Polacy zarejestrowali 3433 firmy, wykreślając 2349. Oznacza to, że ten segment rynku wzbogacił się o blisko 1,1 tys. nowych podmiotów, co w stosunku do całego 2019 r. oznacza wzrost o 1,3 proc. Najwięcej punktów gastronomicznych powstało w formie foodtrucków.

- Epidemia wymusiła na firmach zmianę modeli biznesowych, przenoszenie działalności do sieci i organizowanie pracy zdalnej. Branża HoReCa radziła sobie, jak mogła. Tradycyjne restauracje starały się nadrobić sprzedażą posiłków na wynos i z dowozem. W wielu przypadkach wymagało to dużej logistyki, ale pomogło przetrwać najtrudniejszy moment, a później wręcz przestawić się na inny model dystrybucji. Problemy mocno odczuły firmy cateringowe dostarczające posiłki do biurowców, gdzie liczni dotąd pracownicy przeszli na pracę zdalną oraz hotele, które na czas lockdownu musiały zamknąć podwoje – wyjaśnia Adam Łącki.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także