15.02.2019/13:59

Fundusze nie chcą już sieci spożywczych? Intermarche, Maxima i E.Leclerc mają potencjał do przejęć

Uważam, że firmy hurtowe mogą odegrać jeszcze ważną rolę w konsolidacji rynku, jeżeli oczywiście pozwoli im na to sytuacja finansowa. Wielu hurtowników pracuje na jeszcze cieńszych marżach niż detal spożywczy.

W budowie sieci własnej przoduje Eurocash.

To prawda. Eurocash opublikował w tym roku aktualizację strategii rozwoju, która zakłada uruchomienie do 2023 r. 900 supermarketów własnych i zbudowanie w ciągu pięciu lat sieci supermarketów proximity liczącej około 2400 placówek własnych i franczyzowych. Eurocash przejął w ostatnim czasie kilku operatorów zarządzających sklepami własnymi, czyli sieć Mila z obrotami na poziomie ponad 1 mld zł, a także Eko Holding z obrotami sięgającymi ok. 900 mln zł. Dzięki temu grupa ma łącznie blisko 1600 placówek proximity. Wspomniane akwizycje dały Eurocashowi ok. 3,5 proc. udziału w rynku detalicznym (włączając w to Delikatesy Centrum).  To wciąż daleko do liderów, choć firma z pewnością ma środki, wiedzę i determinację, żeby ten dystans zmniejszyć.

Jak może wyglądać struktura rynku detalicznego za kilka lat?

Oczekiwania konsumenckie i styl życia Polaków zmieniły się w ostatnich latach na tyle wyraźnie, że można już z pewnością stwierdzić, że pewne formaty się nie sprawdzają, a tym samym są skazane na marginalizację. Doskonałym przykładem są hipermarkety, które mocno cierpią w ostatnim czasie, tracąc udziały w rynku, bo klienci chcą robić zakupy szybko, blisko i po drodze. Sklepy wielkopowierzchniowe, zlokalizowane często daleko od klientów, na obrzeżach miast nie są w stanie tego zagwarantować. Oczywiście operatorzy hipermarketów szukają sposobów na to, aby ich sklepy były bardziej przyjazne dla klienta, poprawiają tzw. doświadczenie zakupowe, ściągają konsumenta powierzchniami usługowymi, ale nie są to jeszcze rozwiązania, które mogą trwale odwrócić trend spadkowy. Hipermarkety w jakiejś formie zapewne przetrwają, ale jak będą wyglądały zobaczymy za kilka lat.

Jednocześnie trendy, o których wspomniałem sprzyjają sklepom niezależnym, albo zrzeszonym w jakiś miękkich franczyzach, bo one nierzadko pełnią funkcję sklepów convenience, czyli są miejscem zakupów uzupełniających. Zakupy weekendowe odbywają się w supermarketach albo supermarketach dyskontowych, takich jak Biedronka. Jeśli przyjrzymy się standardowym potrzebom przeciętnego konsumenta, to jest on w stanie zaspokoić je ok. 100 produktami, a cała reszta to jest fanaberia, zaspokojenie potrzeby doświadczenia przyjemności. To oznacza, że np. Biedronka, która ma kilkakrotnie więcej pozycji asortymentowych jest w stanie zaspokoić podstawowe potrzeby konsumenta w pełni. Dlatego hipermarkety przestają być nam potrzebne, bo mamy w pobliżu sklep, który jest w stanie zaspokoić większość naszych potrzeb. Zakupy uzupełniające pozostaną domeną najmniejszych sklepów, dlatego nie wieszczę totalnego schyłku sklepów niezależnych / tradycyjnych. Będą one trochę ewoluować i mocniej się specjalizować np. w produktach ultra świeżych, czyli mięsie, nabiale, czy warzywach i owocach. Mogą się tym wyróżnić i być takimi lokalnymi ekspertami w określonych kategoriach.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • Gucio 16.02.2019

    Intermarche to co najwyżej może być przejęte a raczej lokalizacje sklepów . Większość franczyzobiorców ma już dosyć współpracy z tzw. centralą i rozgląda się gdzie tu uciec

  • gapcio 15.02.2019

    Wybitny to znawca, skoro uważa, ze Intermarche może kogoś przejąć

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.