03.02.2014/14:26

Wielki finał Megaloterii Eurocashu

Eurocash rozdał 100 nowych samochodów klientom swoich sieci franczyzowych. Nagrody, skody Citigo, z rąk członków zarządu Carlosa Saraivy, Katarzyny Kopaczewskiej i Pedro Martinho, odebrali klienci, którym los sprzyjał w październiku i listopadzie.

Chciałam podziękować ludziom, którzy nie żałowali pracy i pieniędzy na zorganizowanie Megaloterii, pomyśleli o nas, przeciętnych ludziach z małych miast, miasteczek i wsi – mówiła wzruszona Halina Kopala z Ropczyc, odbierając w Warszawie kluczyki od nowiutkiej skody Citigo, którą wygrała w loterii dla klientów sklepów franczyzowych należących do Eurocashu.
Takich szczęśliwców w eleganckim salonie Skody w podwarszawskich Jankach było w tym dniu 40. Przeważali rzeczywiście mieszkańcy małych ośrodków, gdzie tych sklepów działa najwięcej, ale ponieważ los jest ślepy, to jedną z wygranych była osoba, która wrzuciła kupon do urny znajdującej się w stołecznym sklepie Delikatesy Centrum otwartym pół roku temu. Wygrywali stali klienci, którzy wypełnili po kilkanaście ankiet, ale rozmawiałem też z młodym mężczyzną z Chełmna, który zrobił to tylko jeden raz.
Warunki uczestnictwa w Megaloterii były bardzo proste: trzeba było podać swoje dane i załączyć paragon na zakupy o wartości co najmniej 10 zł, w tym przynajmniej trzech artykułów objętych specjalną promocją. Przez pięć miesięcy trwania Megaloterii, największej akcji promocyjnej w polskim handlu detalicznym, co miesiąc było do wygrania po 20 samochodów wspomnianej marki. W sumie klienci sześciu „eurocashowych” sieci franczyzowych – Groszka, Delikatesów Centrum, Lewiatana, Euro Sklepu, ABC oraz Gamy – wygrali 100 aut. W to olbrzymie przedsięwzięcie zaangażowanych było ponad 1000 osób, materiały promocyjne ważyły 350 ton, a specjalny film z maskotką Megaloterii, uśmiechniętą pluszową różową kulą przetaczającą się przez kraj, obejrzało w najważniejszych stacjach telewizyjnych 28 mln Polaków. Loteria uzyskała wszystkie zezwolenia Ministerstwa Finansów, a nad poprawnością losowań czuwali notariusze.
W Jankach nagrody z rąk członków zarządu Eurocashu, Carlosa Saraivy, Katarzyny Kopaczewskiej i Pedro Martinho, odebrali klienci, którym los sprzyjał w październiku i listopadzie. Była to miła, można powiedzieć rodzinna uroczystość w bardzo polskim klimacie – najwyraźniej Portugalczycy są do nas dalece podobni pod względem emocjonalnym, co zresztą może tłumaczyć sekret sukcesu ich działań w Polsce. Były gratulacje, uściski i ucałowania. Personel każdego sklepu, w którym padła wygrana otrzymał 1000 zł nagrody.
Megaloteria spotkała się z niezwykle ciepłym przyjęciem mieszkańców małych ośrodków, którzy żyją troszkę na uboczu przeobrażeń i modernizacji naszego kraju. Nowa Polska z jej super- i hipermarketami ma oblicze wielkomiejskie, a nagle okazało się, że we własnej gminie w małym sklepie po sąsiedzku też można wygrać bardzo atrakcyjna nagrodę, też się coś dzieje.
Oczywiście Eurocash nie urządził Megaloterii z pobudek charytatywnych. Jej cel jest oczywisty: chodzi o utrwalenie w świadomości klientów nazw franczyzowych sklepów, w których warto robić zakupy nie tylko ze względu na dobrą jakość i korzystne ceny. Pedro Martinho podkreśla, że tak kosztowna i pracochłonna akcja promocyjna, o niespotykanie szerokim zasięgu, nie byłaby możliwa do realizacji siłami pojedynczej sieci. Dopiero połączenie potencjału sześciu szyldów, w których uczestniczy 10 000 sklepów, stworzyło odpowiednie możliwości marketingowe. Czasy kiedy sieć franczyzowa mogła funkcjonować, ograniczając się do rozdania fartuszków, plakatów i gazetek promocyjnych, już się powoli kończą…


Paweł Kapuściński











Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.