01.12.2013/12:03

Kieleccy kupcy: w handlu widać ożywienie

Wśród uczestników kieleckich Targów Regionalnych Jesień 2013 wyraźnie wyczuwało się dobre nastroje. Wielu kupców zauważa pierwsze oznaki ożywienia w handlu, choć ci ostrożniejsi wolą mówić o zahamowaniu tendencji spadkowej.

Organizatorem targów, których 11. edycja odbyła się w połowie października w nowoczesnym kompleksie Targi Kielce, jest hurtownia artykułów spożywczych R&R. To rodzinna firma z tradycjami sięgającymi 1990 roku, zarządzana przez małżeństwa: Jolantę i Ryszarda Bernatów oraz Elżbietę i Ryszarda Młynarskich. Firma należy do liderów dystrybucji spożywczej w regionie, legitymując się umowami dystrybucyjnymi ze 120 producentami, oferując około 6000 produktów – m.in. słodycze, napoje, przetwory, konserwy oraz wybrane wyroby nabiałowe – i osiągając miesięczne obroty rzędu 7 mln zł. Za pośrednictwem magazynu wysokiego składowania o powierzchni ponad 3500 mkw. dystrybutor obsługuje detalistów z woj. świętokrzyskiego i ościennych.

Organizatorzy kieleckich Targów Regionalnych wiedzą doskonale, że istotę tego typu imprez stanowi bezpośredni kontakt partnerów biznesowych, a stworzenie odpowiednich ram dla negocjacji, rozmów i wymiany doświadczeń jest równie ważne, jak przygotowanie atrakcyjnej oferty handlowej. – Naturalnie, zasadniczym celem było zwiększenie sprzedaży, dlatego do udziału w targach zaprosiliśmy wybraną grupę około 50 wystawców, którzy byli w stanie zaoferować ciekawą paletę produktów w specjalnych, bardzo dobrych cenach. Sądząc po liczbie i wartości zamówień, cel handlowy udało się osiągnąć – cieszy się Ryszard Bernat. – Podczas imprezy mieliśmy wiele okazji do rozmów z klientami, mogliśmy lepiej poznać ich potrzeby i oczekiwania, a nawet usłyszeć krytyczne uwagi. Oni zaś mieli sposobność porozmawiania z producentami oraz wymienienia doświadczeń – uzupełnia Ryszard Młynarski.

Twarzą w twarz

Te opinie potwierdzają uczestnicy targów. – Takie bezpośrednie spotkania pozwalają spojrzeć na handel z nieco innej perspektywy, lepiej zrozumieć kontrahenta, zbudować z nim bliższą i trwalszą relację – przyznaje Rafał Mglej, dyrektor handlowy Vobro.

Na inną korzyść zwraca uwagę Małgorzata Skobel, szefowa marketingu w firmie Progress, zarządzającej m.in. supermarketem Helena ze Staszowa. – Oprócz standardowego zaopatrzenia dla naszego marketu, poszukiwaliśmy także oferty specjalnej. Jednym z naszych działań jest bowiem przygotowywanie paczek żywnościowych dla dużych, bardzo wymagających klientów. Trzeba dokładnie spełnić ich oczekiwania, starannie dobrać asortyment. Targi dają taką możliwość – zapewnia nasza rozmówczyni.

Z kolei Beata Mojecka, dyrektor handlowy w Lewiatanie Kielce, ceni sobie możliwość zapoznania się z nowościami, produktami sezonowymi oraz pochodzącymi od nowych dostawców. – Jednym z wystawców jest lokalna firma, która przedstawiła ciekawą i atrakcyjną cenowo ofertę słodyczy świątecznych. Produkują np. malutkie czekoladowe Mikołaje, które mogą stać się przebojem – uśmiecha się menadżerka.

Koniunktura powoli się poprawia

Lewiatan Kielce to niezależna spółka, operator 84 sklepów, zlokalizowanych w woj. świętokrzyskim, mazowieckim i częściowo w łódzkim (3 placówki). Beata Mojecka zauważa pewne oznaki ożywienia handlu. – Dyskonty wyrastają wszędzie jak grzyby po deszczu, ale radzimy sobie. To tylko mobilizuje do pracy. Zauważam w ostatnim czasie wzrost popytu na produkty dobrej jakości, co może wskazywać, że konsumenci mają coraz większą ochotę na zakupy i trochę zasobniejsze portfele – analizuje.
Ostrożnym optymistą jest także Stanisław Haraziński, prezes PSS Końskie. Jego spółdzielnia prowadzi 12 sklepów w Końskich i dwa sezonowe na terenach rekreacyjnych w pobliskiej Sielpi. Większość ma poniżej 100 mkw., ale jest też jeden o powierzchni 330 mkw. Przy dobrym zarządzaniu spółdzielnia rozwija się nawet w trudnych czasach. Ostatnio przejęła cztery sklepy od lokalnego geesu, pierwszy po modernizacji wznowił działalność już w październiku, kolejne będą otwierane w najbliższych miesiącach. – Z jednej strony mamy w regionie 23­‑proc. bezrobocie, z drugiej – tylko w ciągu ostatniego roku w pobliżu naszych placówek powstało 7 dyskontów. W tych warunkach za sukces trzeba uznać fakt, że udało się utrzymać rentowność i jest zysk. Liczę w przyszłym roku na poprawę wyników o około 10 proc. – prognozuje prezes Haraziński.
Plany rozwojowe konsekwentnie realizuje także PSS Busko­‑Zdrój, prowadząca w tej znanej miejscowości uzdrowiskowej 14 sklepów spożywczych i trzy przemysłowe. W tym roku spółdzielnia uruchomiła w budynku miejskiego uzdrowiska delikatesy, z dużym wyborem towarów premium, w tym produktów najlepszych marek w takich działach, jak słodycze czy alkohole. Nowy sklep Kasia już po kilku miesiącach funkcjonowania ma dobre wyniki. Jak przyznaje Józef Żurek, prezes spółdzielni, handel w miejscowości uzdrowiskowej ma swoją specyfikę. Pod niektórymi względami jest łatwiejszy, pod innymi trudniejszy niż w „zwykłych” miastach. – Na pewno w mniejszym stopniu podlegamy wahaniom koniunktury, ponieważ do Buska przez okrągły rok przyjeżdżają kuracjusze z całej Polski – klienci względnie zasobni i nie liczący się aż tak bardzo z każdym groszem. Z drugiej strony propozycja naszych sklepów w części zdrojowej tak różni się od oferty placówek położonych na osiedlach, że w gruncie rzeczy musimy prowadzić jakby dwie sieci, stosując zróżnicowane godziny otwarcia itd. Dodatkowo prowadzimy jeszcze sprzedaż bezpośrednio z samochodu (tzw. vanselling – red.). Wyniki za ten rok zapowiadają się korzystnie – cieszy się prezes Żurek.

W MPT jest siła

Właściciele hurtowni R&R, która zorganizowała targi, mogą być zadowoleni. Impreza się udała, a ich firma również ma przed sobą dobre perspektywy. Ważnym czynnikiem w utrzymaniu konkurencyjności było przystąpienie w maju br. do MPT. Kielecki dystrybutor wiele zyskał na uczestnictwie w tej grupie – już po kilku miesiącach firma odczuwa poprawę pozycji w negocjacjach z dostawcami, uzyskuje lepsze ceny zakupu u wielu producentów, jest też w stanie oferować klientom znacznie atrakcyjniejsze akcje promocyjne. – Wiadomo, że ogólnopolska grupa hurtowni może więcej niż jeden regionalny dystrybutor. W naszym przypadku bardzo interesująca jest, rozwijana przez MPT, formuła franczyzowa Mili. Poza działalnością hurtową prowadzimy bowiem własną sieć sklepów Atut Market i zamierzamy przystąpić z nimi do Mili. Ponieważ naszą specjalnością jest hurt, bardzo chętnie będziemy korzystać z narzędzi wypracowanych przez spółkę MPT ProDetal. Innych detalistów z regionu też będziemy do tego zachęcać, aby rozwijać tę formułę franczyzową w naszym regionie – zapewnia Ryszard Młynarski.
Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.