18.02.2013/11:28

Pracownicy Tesco żądają podwyżek

Po ubiegłorocznych zwolnieniach grupowych wszystkie związki zawodowe działające w Tesco domagają się podwyżek. Ich zdaniem warunki pracy znacząco się pogorszyły.

Z sześcioma postulatami, m.in. podwyżek płac, wzrostu zatrudnienia i poprawy warunków pracy, wystąpiły do zarządu Tesco wszystkie związki zawodowe działające w brytyjskiej sieci: WZZ „Sierpień 80”, NSZZ „Solidarność”, OPZZ „Konfederacja Pracy” i ZZ Pracowników Handlu. Do spotkania związkowców z przedstawicielami zarządu ma dojść w drugiej połowie lutego w krakowskiej siedzibie spółki. Elżbieta Fornalczyk, szefowa „Sierpnia 80” i jednocześnie kasjerka w Tesco, w rozmowie z „WH” podkreśla, że od czasu ubiegłorocznych zwolnień pracuje się dużo ciężej. – Szacujemy, że odeszło około 700 osób, przede wszystkim pracowników centrów dystrybucyjnych, ale i sklepów. W niektórych placówkach wypowiedzenia dostało po kilkanaście osób. Ci, którzy pozostali, muszą wykonywać ich pracę, na kasach często siedzą pracownicy innych działów, bo nie ma kto obsługiwać klientów. W dodatku musimy nabijać punkty na karty lojalnościowe, a to zabiera dodatkowe minuty – mówi Elżbieta Fornalczyk. Dodaje, że kasjerki są przemęczone normami pracy, które zakładają skanowanie 1500 produktów na godzinę. Fornalczyk uważa, że norma nie powinna przekraczać 1200 produktów.
Tymczasem Michał Sikora, rzecznik Tesco Polska, przekonuje, że liczba artykułów przesuwanych nad czytnikiem w ciągu godziny jest często źle interpretowana. – Każdy kasjer skanuje średnio 400­‑600 produktów na godzinę, obsługując w tym czasie 30 klientów. Na szybkość obsługi, poza skanowaniem, wpływa także czas płatności, pakowania, oczekiwania między kolejnymi klientami – zwraca uwagę Sikora. Przekonuje, że podczas trwających w maju i czerwcu ub.r. zwolnień grupowych pracę straciło tylko 350 osób, nie zaś ponad 900, jak to początkowo przedstawiano ani 700 – jak twierdzą związkowcy. Według rzecznika skalę zwolnień udało się obniżyć dzięki zaproponowaniu części osób innej pracy w firmie (jakiej – Sikora nie precyzuje).
W listopadzie 2012 roku szeregowi pracownicy marketów dostali podwyżki rzędu 3­‑4 proc. W efekcie każdy zatrudniony na pełny etat po roku zarabia minimum 1877 zł brutto (w Tesco obowiązują umowy o pracę, przy czym już druga zawierana jest na czas nieokreślony). Firma poszerzyła też pakiety socjalne, a pracownikom dała 10 proc. zniżki na zakupy. Na zarzuty związkowców, że pensje różnią się w zależności od regionu, Michał Sikora odpowiada, iż wynagrodzenie za różną pracę w różnych sklepach musi się różnić. Związkowcy upierają się jednak, że chodzi o tę samą pracę. Najlepsze pensje mają pracownicy warszawskich sklepów, najsłabsze – zatrudnieni w woj. lubuskim i na ścianie wschodniej. Związkowcy domagają się zniwelowania tych różnic. 



(ATE)


Wiadomości Handlowe, Nr 2 (122) Luty 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.