REKLAMAATLANTA POLAND - BAKAL - ŚWIĘTA - BANER GŁÓWNY (GRUDZIEŃ 2019)
Mocna pozycja sieci TomiMarkt to rezultat przestrzegania przez jej właściciela kilku z pozoru bardzo prostych reguł: zachowuj płynność finansową, elastycznie dostosowuj się do sytuacji rynkowej, wykorzystuj okazje, dbaj o szczegóły, bądź w swoim sklepie gospodarzem.
REKLAMA
– Producenci dostrzegli, że w dyskontach nie sprzedadzą szerokiej palety wyrobów i zmieniają podejście do handlu tradycyjnego – mówi Rudolf Rygol, szef sieci TomiMarkt

– Producenci dostrzegli, że w dyskontach nie sprzedadzą szerokiej palety wyrobów i zmieniają podejście do handlu tradycyjnego – mówi Rudolf Rygol, szef sieci TomiMarkt

TomiMarkt jest jedną z najmocniejszych prywatnych mikrosieci na Opolszczyźnie. Jej właściciel, Rudolf Rygol, przyznaje z pewnym skrępowaniem, że jest „pracoholikiem”. Pracuje od świtu do nocy, bardziej z wewnętrznej potrzeby niż z konieczności, ponieważ firma jest dobrze poukładana i w zasadzie mógłby ograniczyć się do ogólnego nadzoru nad jej bieżącym funkcjonowaniem oraz do podejmowania strategicznych decyzji. Tyle że on by tak nie umiał, bo po prostu lubi handel, cieszą go nawet drobne sprawy: atrakcyjny towar zdobyty do gazetki promocyjnej, porządek na półkach, kilka dodatkowych groszy utargowanych u dostawcy. – Moja mama pracowała jako kierowniczka geesu, czasem zabierała mnie ze sobą i pozwalała stanąć za ladą. Ledwo mnie było widać zza tej lady, ale z zapałem pomagałem obsługiwać klientów, podawałem towary, odbierałem gotówkę i starałem się dobrze wydać resztę – wspomina kupiec.

Założona przez niego po latach firma TomiMarkt, mimo stosunkowo późnego startu – pierwszy sklep został otwarty w Gogolinie dopiero w 1999 roku, gdy wielu kupców miało już za sobą dekadę działalności – szybko zdobywała sobie coraz mocniejszą pozycję na rynku. Dziś to jeden z regionalnych liderów wśród prywatnych przedsiębiorstw detalicznych. Sieć dysponuje 10 sklepami. Wszystkie działają na Opolszczyźnie, z wyjątkiem jednego, w Kuźni Raciborskiej na Śląsku. Trzy z tych placówek są średniej wielkości (sala sprzedaży 150­‑200 mkw.), pozostałe dysponują większą powierzchnią (od 300­‑750 mkw.) i oferują do 15 000 indeksów.

Pilnuje zdrowych finansów

Rudolf Rygol powtarza z naciskiem, że fundamentem stabilnego rozwoju firmy są zdrowe finanse. Odpowiednio wysoka płynność daje swobodę działania i bezpośrednio przekłada się na rentowność. Solidny płatnik jest w stanie uzyskać lepsze warunki, czasem opłaca się zapłacić gotówką, aby otrzymać dodatkowy upust. Warto też dysponować środkami na okazjonalne zakupy dużej partii towaru w supercenie.

Kluczem do utrzymania właściwego zabezpieczenia finansowego jest zarządzanie oparte o rzetelne, szczegółowe informacje. – W handlu, w odróżnieniu od wielu innych rodzajów działalności gospodarczej, codziennie podejmuje się setki drobnych decyzji finansowych. Od tego, czy są trafne, zależy ogólna rentowność firmy. Dysponując dobrym oprogramowaniem, dającym przegląd sytuacji, można dokładnie weryfikować skuteczność akcji promocyjnych, na bieżąco korygować asortyment, pozbywając się towarów nierentownych czy ze zbyt długą rotacją. Łatwiej jest precyzyjnie planować zamówienia, tak aby nie gromadzić niepotrzebnych zapasów. To wszystko pozwala racjonalizować koszty i zwiększać efektywność – wyjaśnia nasz rozmówca.

TomiMarkt uzyskuje też korzyści finansowe dzięki zapleczu logistycznemu i wewnętrznemu transportowi. Własny magazyn na 60 palet i dwa dodatkowe dzierżawione nie tylko pozwalają dokonywać okazjonalnych zakupów atrakcyjnych towarów w dużym wolumenie, ale umożliwiają też bieżące dostawy centralne od producentów i dystrybutorów, co pozwala uzyskać lepsze ceny zakupu.

Lubi zadbać o każdy szczegół

Oczywiście zdrowe finanse ułatwiają racjonalne planowanie i bezpieczne realizowanie inwestycji. TomiMarkt zamierza otwierać co roku przynajmniej jeden nowy sklep o powierzchni powyżej 250 mkw. Niewykluczone są także przejęcia mniejszych placówek, które z różnych powodów sobie nie radzą, ale mają potencjał możliwy do wykorzystania w większej strukturze. Jak przystało na pracoholika, pan Rudolf samodzielnie nadzoruje wszelkie inwestycje – od projektu, przez budowę i aranżację wnętrz, aż po instalację wyposażenia technicznego. – Cóż, lubię osobiście doglądać tych wszystkich spraw, mieć większy wpływ na ostateczny kształt sklepu. Znam się trochę na kwestiach projektowych, aranżacji sali sprzedaży a także na chłodnictwie i innych sprawach technicznych. Jak coś się nie uda, będę wiedział, do kogo mieć pretensje – zaznacza z uśmiechem.

Ma swoją politykę

Zarówno w przypadku nowych lokalizacji, jak i w już istniejących placówkach, do najważniejszych zadań kupca należy stała obserwacja otoczenia biznesowego i umiejętne reagowanie na bieżącą sytuację. Dzięki czujności i elastyczności sklepy TomiMarkt dobrze radzą sobie w silnie konkurencyjnym otoczeniu. – Niedaleko naszego sklepu w Krapkowicach jest Kaufland, w Gogolinie mamy Polomarket, powstało dużo Biedronek. Działają też sklepy EKO, Dino i innych mocnych sieci. Ale od konkurencji trzeba się uczyć i trzeba umieć się do niej dostosować. Oni mają swoją politykę, ja swoją. Gdy w okolicy pojawia się rywal, trzeba pokazać miejscowym, że jesteśmy dobrzy. Trzeba umiejętnie przeczekać okres zaciekawienia nowym sklepem, kilka pierwszych miesięcy, a potem systematycznie i wytrwale walczyć o klienta – wyjaśnia Rudolf Rygol.
Zresztą, w konkurencji z dyskontami tacy niezależni kupcy stopniowo zyskują znaczące atuty – inni uczestnicy rynku zdają się bowiem powoli dostrzegać, że zbyt silna pozycja kilku wielkich podmiotów zagraża ich własnej egzystencji. – W handlu mamy dominację Portugalczyków. Jak dalej tak pójdzie, to staniemy się handlową portugalską kolonią. Wszystkie dyskonty i hipermarkety są zagraniczne, jeśli nie nauczymy się jakoś wzajemnie wspierać, w przyszłości może nam przypaść rola konsumentów. Producenci zdają sobie z tego sprawę i od kilku lat udaje nam się uzyskiwać u nich lepsze ceny zakupu. Powoli zaczynają rozumieć, że w dyskontach nie sprzedadzą szerokiego asortymentu, a gdy sklepy tradycyjne zaczną masowo padać, to sami będą mieć nóż na gardle.









Konrad Kaszuba

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 2

  • 2
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Andrea 1 ponad rok temu

    Moźę by tak zadbać o lepszą jakoś produktów wędlinarskich a nie sprzedawać badziew, raz kupiłem jeden produkt.... nawet pies nie ruszył...

    oceń komentarz
do góry strony