REKLAMAHELIO - Baner Główny - Bakaliowe Kieszonkowe (18-29.09.2019)

Czy spisywanie cen jest zabronione? Nie. Czy warto uprzedzić kierownictwo sklepu, że będzie się spisywało ceny? Tak, bo wtedy można uniknąć nieprzyjemności.

REKLAMAEDENRED - eBook - Belka w artykułach (16-24.09.2019)

Prawie wszyscy śledzą ruchy konkurencji, bo to pozwala ustalać własne ceny na atrakcyjnym dla klientów poziomie. Małe sklepy wysyłają „na zwiad” własny personel, duże placówki zazwyczaj korzystają z usług zewnętrznych firm. Jedni i drudzy mają to samo zadanie – spisać ceny wybranych produktów w sklepach, które są dla danej placówki konkurencją. W przypadku małych sklepów jest to zazwyczaj osiedle, w przypadku super- i hipermarketów chodzi o placówki działające w określonym, nawet kilkukilometrowym, promieniu.

Cena to nie tajemnica

Spisywanie cen – choć jest zjawiskiem powszechnym – wciąż budzi sporo kontrowersji. Większość detalistów, mimo negatywnego nastawienia do osoby, która przyszła „na przeszpiegi”, nie reaguje. W końcu sami robią to samo… Wciąż jednak spotkać się można z sytuacją, że właściciel każe przestać i wyjść. Czy ma do tego prawo? – Nie ma przepisów, które zabraniają spisywania cen. Cena nie jest tajemnicą handlową – wyjaśnia Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Zatem zabronić nie można, jednak zdaniem przedstawicielki UOKiK-u, jeśli przedsiębiorca czuje się poszkodowany, może dochodzić swoich praw przed sądem na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Chodzi tu jednak nie o sam fakt spisywania cen, ale o to, co później konkurent z nimi zrobi. Jeśli wykorzysta je w reklamie porównawczej, może się spodziewać reakcji w postaci pozwu sądowego.

Spisuje czy rozmawia?

Sytuacji, kiedy właściciel lub kierownik każe komuś przestać spisywać ceny, jest w ostatnich latach coraz mniej. Wprawdzie osób sprawdzających ceny jest tyle samo, a może nawet więcej, ale one same są mniej widoczne. Głównie za sprawą coraz łatwiejszego dostępu do cyfrowych urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz. Dziś trudno spotkać w sklepie osobę, która do spisywania cen używa długopisu i notatnika. Od tego są smartfony, którymi można robić zdjęcia lub – udając rozmowę – nagrywać na dyktafon. – Skąd mam wiedzieć, czy on robi zdjęcie półki? Może rozmawia przez telefon, może się przegląda w monitorze telefonu albo fotografuje siebie – zastanawia się Janusz Minchberg, dyrektor zarządzający w Delikatesach CM.

Wprawdzie osoba spisująca ceny działa zgodnie z prawem, jednak nic nie straciłaby, gdyby uprzedziła o swoich zamiarach kierownictwo sklepu. Lepiej robić to jawnie – pracując z ukrycia, łatwiej coś przeoczyć lub pomylić. I nie naraża się na pytanie w stylu „A ma pan pozwolenie?”.
 

Poleć innym

Czy ten artykuł był przydatny dla ciebie, twojej firmy i branży? Głosów: 8

  • 7
    BARDZO PRZYDATNY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
REKLAMA
do góry strony