30.11.2016/09:15

Dyskonty szukając nowych strategii będą rozwijały nowe koncepty

Dyskonty takie jak Biedronka, Lidl, Netto, czy Aldi nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Rynek dyskontów wchodzi na coraz szybszą ścieżkę zmian i testowania nowych rozwiązań. Zdaniem niemieckiego eksperta, Viktora Riemera, wzrost dyskontów będzie zwalniał. Granica nasycenia nimi rynku jest już bliska. Jednak, według Marii Andrzeja Falińskiego z POHiD-u, można ją poszerzyć. Jak twierdzi, sieci dyskontowe ewoluują, podnosząc pozycjonowanie swojej oferty. Ale wciąż zachowują własną tożsamość.

Na rynku wyraźnie widać, że dyskonty ograniczyły swoją ekspansję. Jak mówi MondayNews, Viktor Riemer z agencji badawczej Information Resources Inc. (IRI), te sieci nadal będą otwierały w Polsce kolejne placówki, ale w mniejszym zakresie i zmienionej formie. W praktyce upodobniły się już do supermarketów, poprzez zwiększenie swojego asortymentu. Teraz mogą rozwijać nowe koncepty w ramach tego kanału, np. oferując artykuły ekologiczne i produkty regionalne, a także wprowadzając drobną gastronomię, czyli kawę oraz lekkie posiłki. Zmieniają również swój wystrój na nowocześniejszy. Kolejnym etapem postępu może być zakładanie sklepów w segmencie convenience.

– Brak ekspansji ilościowej dyskontów nie oznacza jeszcze ich stagnacji. Zmieniają one swój asortyment i techniki stosowane w handlu, wprowadzają mnóstwo innowacji natury systemowej oraz technologicznej. Mówi się, że inwestują w sklepy i system dystrybucyjno-zakupowy. To najszybciej rozwijający się segment na rynku. Ma już ok. 26% sprzedaży, przy niemal 9% dynamice rocznej i świetnej rentowności, od 3,5% do 5,5%, podczas gdy średnia sektora mieści się w okolicach 1,2% – mówi Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Brak sztywnej bariery

Obecnie w Polsce działa ok. 3,8 tys. dyskontów. Na każdy z nich przypada ok. 10 tys. klientów.  Szacuje się, że w kraju jest miejsce w sumie na ok. 4-4,5 tys. placówek. Dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji wyjaśnia, że bariera zagęszczenia na rynku nie jest sztywna i właściwie zależy od tego, czy gracze w segmencie wprowadzą nowe formaty, m.in. convenience, kolejne ścieżki ekspansji, np. przez franczyzę oraz rozwiązania multichannel, czyli sprzedaż wielokanałową. Jego zdaniem, kluczowym warunkiem przetrwania i rozwoju podmiotu jest integracja i nie-kapitałochłonna ekspansja. Bez nich niektórym sieciom handlowym może grozić bolesny upadek. Taki jak spotkał Czerwoną Torebkę.

– Na pewno dyskonty powoli zbliżają się do granicy nasycenia sobą rynku, ale jest to bardzo względne kryterium. Firmy, które osiągnęły swój sukces w tym kanale, obecnie bardzo odbiegają od podręcznikowych kanonów swojego formatu. Jego założeniem było bowiem oferowanie ograniczonego i jak najtańszego asortymentu. Obecnie podnoszone jest pozycjonowanie oferty, m.in. poprzez wysokiej jakości marki własne i wprowadzenie produktów markowych. Sieci przyjmują nowe strategie, a przede wszystkim zmieniają formy dyskontowania sprzedaży, m.in. masowo oferując całe kategorie produktów premium po możliwie najniższej cenie na rynku – zauważa Maria Andrzej Faliński.

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • aga 01.12.2016

    Większość naszego społeczeństwa jest biedna a w sieciach jest tanio. Zdecydowanie taniej niż w osiedlowych sklepikach. Przy małych dochodach różnica w codziennych rachunkach nawet o kilka złotych to duża różnica. Dlatego nie ma znaczenia jaki jest właściciel sklepu tylko ile kosztują zakupy. Ot i cała filozofia.

  • won 30.11.2016

    Popatrzcie tylko na to zdjęcie ?? Mówi wszystko !! dziadek nawet na rowerze obładowany i tak jest cały czas oddaliście władze faszystom którzy nas masakrowali !!!!! Może tak wpuszczą nas do siebie co ?? jak myślicie ??

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.