26.09.2019/05:58

Za ciężką pracę pojedziesz na wycieczkę. Zielony Koszyk motywuje pracowników

Brak rąk do pracy to jeden z głównych problemów, z którymi borykają się lokalne i regionalne sieci sklepów. Detaliści szukają sposobów na pozyskanie pracowników. Jednym z nich są programy motywacyjne, m.in. wycieczki zagraniczne dla najlepszych pracowników opłacane przez firmy. To działa – przekonuje Sławomir Bajgier, dyrektor ds. rozwoju sieci sklepów Zielony Koszyk.

Sieć sklepów Zielony Koszyk działająca w województwie podkarpackim liczy 31 placówek. Większość – 22 to sklepy własne, pozostałe franczyzowe. Operatorem sieci jest przedsiębiorstwo wielobranżowe „Wenta, które powstało w 1990 roku jako spółka siedzibą we Frysztaku. Od początku zajmowało się handlem hurtowym i detalicznym oraz importem produktów spożywczych. W 1992 roku firma otworzyła pierwszą hurtownię spożywczą w Krośnie. W 1996 roku powstał oddział w Sanoku a w 1997 w Ustrzykach Dolnych.

Działalność hurtowni polega na zaopatrywaniu w produkty spożywcze mniejszych jednostek handlowych z terenu województwa podkarpackiego i województw ościennych. Firma jest dystrybutorem wielu znanych marek spożywczych. W 1996 roku zostały otwarte pierwsze sklepy samoobsługowe we Frysztaku i Strzyżowie. Prowadzone przez firmę sklepy pod nazwa Zielony Koszyk na stałe wpisały się w krajobraz placówek handlowych w województwie podkarpackim. Jak na razie firma nie planuje zwiększenia liczby sklepów. Sieć od początku istnienia działa w województwie podkarpackim i nie planuje wyjścia poza ten obszar.

– Głównie ze względu na sposób zaopatrzenia sklepów. Około 50 proc. towaru znajdującego się na półkach sklepowych pochodzi z naszego magazynu w Krośnie. Gdybyśmy mieli sklepy zlokalizowane dalej, przerosły by nas koszty logistyczne. Cała operacja otwierania sklepów w kolejnych województwach nie przyniosła by zysku ze względu na koszty logistyczne, które trzeba by było ponieść – wyjaśnia Sławomir Bajgier, dyrektor ds. rozwoju sieci sklepów Zielony Koszyk.

Firma pracuje obecnie nad optymalizacją istniejących placówek handlowych i nie planuje zwiększenia liczby sklepów. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Jedną z nich, a zarazem główną są trudności z pozyskaniem pracowników i utrzymaniem kadry.

– Wydaje mi się, że większość detalistów boryka się z tym samym problemem. Pokolenie, które weszło ostatnio na rynek pracy, nie jest zainteresowane pracą w sprzedaży detalicznej. Mimo że oferujemy stabilne warunki. A jednak młodzi ludzie, którzy kończą szkoły i poszukują zatrudnienia wiedzą, że praca w placówkach detalicznych to trudny kawałek chleba. Szybko rezygnują, bo wcześniej wyobrażali sobie, że ta praca zupełnie inaczej wygląda. Uciekają też do pracy w sklepach w galerii handlowej, zatrudniając się np. sklepach odzieżowych. Bardzo dużo młodych, zwłaszcza najmłodszych pracowników z najkrótszym stażem pouciekali właśnie do pracy w galerii – opowiada Sławomir Bajgier.

Dodaj komentarz

3 komentarze

  • Asiczka 14.11.2020

    Aby napisać rzetelny artykuł może by się pani tam przyjęła do pracy. Ja rozumiem, Podkarpacie i brak roboty zmusza ludzi do wyjazdu albo za granicę albo do pracy w tych łagrach...

  • StaraMłoda 19.10.2020

    Dlaczego młodzi uciekają do sieciówek? No cóż...ścieżka rozwoju w spożywczaku taka sobie, pracje młody pracownik na kasie z 5 lat za te same pieniądze, czyli najniższą (albo i mniej jeśli inwentaryzacja jest na minusie to się zabiera z pensji). Odpowiedzialność kasowa ale to logiczne przecież. Jak się coś terminuje to też w plecy, a się terminuje bo się po prostu nie sprzeda. Tutaj zawodzi logistyka,ale sprzedawcy! się dostaje. Ciuchy w galerii się nie przeterminują, a jeśli ktoś kradnie to nie przejdzie przez bramki. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, ciągle coś donosić, rozładować, myśleć. Nie masz prawa stanąć bo big brother patrzy. Przerwy w niektórych sklepach nie ma!. To ciężka, fizyczna i psychiczna praca za co tym paniom należy się godna wypłata i odrobina poszanowania. Nie dziwie się, że młodzi nie chcą tak pracować, skoro większość doskonale zna się na urządzeniach mobilnych i zna języki obce.

  • StaraMłoda 19.10.2020

    Dlaczego młodzi uciekają do sieciówek? No cóż...ścieżka rozwoju w spożywczaku taka sobie, pracje młody pracownik na kasie z 5 lat za te same pieniądze, czyli najniższą (albo i mniej jeśli inwentaryzacja jest na minusie to się zabiera z pensji). Odpowiedzialność kasowa ale to logiczne przecież. Jak się coś terminuje to też w plecy, a się terminuje bo się po prostu nie sprzeda. Tutaj zawodzi logistyka,ale sprzedawcy! się dostaje. Ciuchy w galerii się nie przeterminują, a jeśli ktoś kradnie to nie przejdzie przez bramki. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, ciągle coś donosić, rozładować, myśleć. Nie masz prawa stanąć bo big brother patrzy. Przerwy w niektórych sklepach nie ma!. To ciężka, fizyczna i psychiczna praca za co tym paniom należy się godna wypłata i odrobina poszanowania. Nie dziwie się, że młodzi nie chcą tak pracować, skoro większość doskonale zna się na urządzeniach mobilnych i zna języki obce.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.