13.02.2014/23:40

Alma w Wilanowie: jeszcze bardziej delikatesowa

Luksusowe Delikatesy Alma pracują w luksusowej dla sklepu lokalizacji. Nie oznacza to jednak, że nie trzeba się starać, bo zasobny klient ma swoje oczekiwania. W warszawskim Wilanowie udało się je zaspokoić.

Jeżeli ktoś nie zna Delikatesów Alma w warszawskim Wilanowie wcale nie musi do nich jechać. Wystarczy włączyć telewizor: to tu kręcono sceny do popularnych seriali „Przyjaciółki”, „Barwy szczęścia” czy „M jak miłość”, zaś wkrótce rozpoczną się zdjęcia do programu TOP Chef. I trudno się dziwić zainteresowaniu ekip telewizyjnych – działająca od blisko roku Alma to zarówno jeden z najnowocześniejszych, jak i notujących najlepsze wyniki, sklepów sieci. Oczywiście w dużej mierze to zasługa specyficznej lokalizacji, ale i umiejętnego jej wykorzystania przez kierownictwo i personel sklepu. Dyrektor placówki Łukasz Błaszczyk podkreśla, że tylko dwie Almy – w Krakowie przy ul. Pilotów i warszawska w CH Promenada – mogą się pochwalić wynikami porównywalnymi do jego sklepu.

Inna, bo nowocześniejsza

Osiedla nieopodal powstającej Świątyni Opatrzności Bożej w Wilanowie należą do najbardziej prestiżowych w stolicy. Dzielnica się rozrasta, mieszkania kupują młode, zasobne rodziny. Otwierają się kluby, kawiarnie, restauracje i sklepy. Gdyby stworzyć ranking siły nabywczej warszawiaków, to Wilanów z pewnością zająłby jedną z czołowych pozycji. Dlatego Delikatesy Alma mogą tu w pełni zaprezentować swoje walory. Zarówno jeśli chodzi o asortyment, obsługę klienta, jak i komfort zakupów. – Jesteśmy jednym z najnowocześniejszych sklepów sieci. Zgodnie z trendami, ściany są wyłożone płytami betonowymi. Stylizowane meble częściowo zastąpiliśmy estetycznymi regałami, zaś lady chłodnicze z mięsem i wędlinami to proste, szklane powierzchnie. Do ekspozycji najciekawszych produktów służą efektowne gabloty. Niektóre stoiska, np. z alkoholami czy pieczywem, nie mówiąc o Krakowskim Kredensie, choć zachowały dotychczasowy charakter, doskonale współgrają z nowoczesnymi elementami sklepu – opowiada o koncepcie dyrektor Błaszczyk.
Szczególnie wyróżnia się oferta alkoholowa. Znaleźć tu można kilkaset pozycji win i alkoholi mocnych z całego świata we wszystkich przedziałach cenowych. Pogrupowane krajami pochodzenia i rodzajami trunki prezentują się imponująco. Stoisko w niczym nie ustępuje wyspecjalizowanym sklepom, a jeśli chodzi o bogactwo oferty, to z pewnością nad nimi góruje.

Dopasować asortyment delikatesowy

Łukasz Błaszczyk karierę rozpoczynał w nieistniejącej już sieci Albert. Kilka ostatnich lat przepracował w Almach, w tym w sklepie na Skoroszach, osiedlu w stołecznej dzielnicy Ursus. Ma więc skalę porównawczą. Przyznaje, że w Wilanowie dobór asortymentu musi być inny niż w pozostałych Almach. Tutejszy klient oczekuje towaru z najwyższej półki. Produkty świeże, czyli mięso, wędliny, sery oferowane są w najbogatszym wyborze. Spośród 17 500 artykułów blisko 10 proc. stanowią te delikatesowe. Tu cieszą się one znacznie większym uznaniem niż w innych sklepach. Kierowana przez Błaszczyka Alma realizuje politykę, polegającą na sprzedaży podstawowych produktów w konkurencyjnych cenach, w stosunku do innych marketów. Jednak to nie ta strategia przesądza o doskonałych wynikach sklepu, a właśnie sprzedaż produktów delikatesowych. – Tak dobieramy asortyment do potrzeb lokalnego klienta, aby wyrobów z wyższej półki miał on naprawdę duży wybór. To sprawia, że ludzie do nas wracają. Prezydentowa Kwaśniewska była tak zadowolona, że odwiedziła nas kilkakrotnie, choć nie mieszka w pobliżu. Skusił ją wybór serów – opowiada Łukasz Błaszczyk. Zamówienia dokonywane są z liczącej około 60 000 indeksów listy referencyjnej. Są na niej różni dostawcy i szef placówki musi dokonać takiego wyboru, aby zaspokoić potrzeby klientów. A nie są to potrzeby byle jakie: dyrektor Błaszczyk twierdzi, że gdy zmienił dostawcę polędwicy wołowej, to mimo ceny przekraczającej 100 zł za kilogram sprzedaż wzrosła kilkakrotnie.

Cena naprawdę nie gra roli

Inne są także założenia działań promocyjnych prowadzonych w wilanowskiej Almie. Tu nie cena odgrywa zasadniczą rolę, ale sposób prezentacji produktów. Jeżeli są wyeksponowane na półkach szczytowych regałów lub wyspach, to ich sprzedaż gwałtownie rośnie – i to bez względu na cenę. Na sali sprzedaży niewiele jest więc bannerów informujących o obniżkach, więcej zaś prezentacji towarowych. W takich przepadkach to jednak nie niższa cena jest wabikiem, a jakość produktów i ich walory smakowe. – Kiedy przed świętami Bożego Narodzenia zaprezentowaliśmy kosze upominkowe, sprzedawały się jak świeże bułeczki, a tanie przecież nie były – wspomina Łukasz Błaszczyk.
W efekcie działań podejmowanych przez sklep udział produktów delikatesowych w sprzedaży jest ponadprzeciętny ­– przekracza 10 proc. To wynik, którym pochwalić się może niewiele placówek sieci. Choć wilanowska Alma położona jest nieco na uboczu, codziennie odwiedza ją prawie 800 klientów, a w okresie przedświątecznym bywa, że jest ich nawet 1500. – Planujemy zwiększenie liczby kas. Obecnie mamy ich pięć, a za obsługę kasową wzięło się nawet biuro obsługi klientów. Chcemy dostawić jeszcze trzy stanowiska, co powinno rozładować pojawiające się okresowo kolejki – zapowiada Łukasz Błaszczyk.
Budowa osiedli mieszkaniowych trwa. Tuż za Almą, tam gdzie teraz widać pola i nieużytki, powstaną kolejne domy. Dla wilanowskich delikatesów może to oznaczać tylko jedno: chociaż dotychczasowe wyniki osiągane przez sklep są doskonałe, to najlepsze lata jeszcze przed nim.













Tekst i zdjęcia
Witold Nartowski

Wiadomości Handlowe, Nr 2 (132) Luty 2013

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • lunka 10.06.2014

    Gdzie te dodatkowe kasy, które tak obiecują? Mamy już czerwiec a tu co? -NIC!!!!! Jeszcze nigdy nie widziałam, żeby było otwarte wszystkie 5 kas. Najczęściej jest jedna lub dwie. Wiecznie te kolejki, które wchodzą aż w alejki z towarem.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.