29.11.2013/18:35

Beczek używamy tylko raz

Rozmowa z Jeffem Arnettem, Master Distillerem Jack Daniel’s Tennessee Whiskey

Jak wytłumaczyć to, że Polacy odchodzą od wódki i zaczynają pić whiskey?

To trend światowy. Obecnie whiskey ma najwyższy wzrost wśród wysokoprocentowych alkoholi. Ta popularność wynika z tego, że konsumenci poszukują nowych smaków. Można zrobić analogię do piwa. Niedawno wszyscy pili niemal wyłącznie piwo produkowane na masową skalę w wielkich browarach, teraz w Stanach Zjednoczonych – a wiem, że i w Polsce – rośnie popularność piwa smakowego, które robi ogromną karierę, zabierając sporą część rynku. Drugi powód jest taki, że whiskey ma charakter. Jeśli przychodzę do baru i zamawiam Jacka Danielsa, to znaczy, że jestem osobą niezależną. Ćwierć miliona ludzi rocznie odwiedza naszą fabrykę, co świadczy o popularności tego trunku.

Whiskey nie jest już towarem ekskluzywnym, sprzedają ją także dyskonty.

Staramy się, żeby nasz sztandarowy trunek był dostępny w szerokiej dystrybucji, jednak to wciąż klasa premium. Może nie najwyższa półka, ale gdzieś pośrodku. Nawet w Stanach uchodzi za wysokojakościowy. Różnimy się od wyrobów marketowych tym, że nie dodajemy sztucznych barwników i konserwantów. Nasza whiskey produkowana jest tylko w Tennessee i stąd eksportujemy ją na cały świat. To podnosi cenę, ale jakość musi kosztować.

Cena nie przeszkadza, by wasz produkt stał w coraz mniejszych sklepach.

Sprzedaż w małych sklepach ma dla nas ogromne znaczenie. Sprzedawcy, często właściciele placówek, to osoby, które same dobierają asortyment i dbają o to, aby na półkach ich sklepów znajdował się towar najwyższej jakości. Znają swoich klientów i wiedzą, czego oni oczekują, mają też wiedzę na temat oferowanych produktów. Mogą zatem wdać się w merytoryczną dyskusję z kupującymi. Dotyczy to również whiskey. Sprzedawca, który zna produkt, zaprezentuje jego zalety. Jest kimś w rodzaju ambasadora marki.

Jaka jest różnica między amerykańską whiskey a szkocką whisky?

Amerykańska jest leżakowana tylko w nowych, wypalanych od środka beczkach z białego dębu amerykańskiego. W przypadku Jack Daniel’s Tennessee Whiskey koniecznie trzeba jednak wspomnieć o unikalnym procesie filtracji – charcoal mellowing – który poprzedza leżakowanie. Polega on na powolnym przepuszczaniu whiskey – kropla po kropli – przez liczącą ponad trzy metry warstwę węgla drzewnego z twardego klonu cukrowego. Europejską whisky przechowuje się w używanych beczkach, np. po winie, porto, burbonie. My naszych beczek używamy tylko raz, później je sprzedajemy, np. Szkotom. Dlatego nie potrzebujemy aromatów, gdyż beczka je zapewnia. Szkocką whisky wędzi się torfem, żeby uzyskać odpowiedni zapach i posmak. Beczka tego nie odda, bo była już używana. Poza tym w Stanach produkuje się whiskey w innych aparatach, tzw. kolumnowych, co sprawia, że trunek jest bardziej przeźroczysty, delikatny i czysty.

A reszta alkoholi z kategorii brown spirits? Czy mają szanse dogonić whiskey?

Myślę, że niektóre z nich mogą się do niej zbliżyć. To kwestia czasu.

Na czym polega praca master distillera?

80 proc. czasu pracy spędzam w mieście Lynchburg, gdzie nadzoruję proces produkcji. Mieszkam z żoną i dziećmi pięć kilometrów od jaskini, z której wypływa źródlana woda używana do produkcji. Około pięćdziesięciu dni w roku zajmują mi podróże i rozmowy z dziennikarzami.

Czy do tego zajęcia trzeba mieć specjalne zdolności, predyspozycje?

W przypadku pracy na stanowisku Master Distillera najważniejsza jest świadomość tego, jak działa ludzki zmysł smaku. Zanim zacząłem pracę u Jacka Danielsa, byłem oddanym fanem whiskey Jack Daniel’s, ale nie miałem żadnych doświadczeń w kwestii produkcji, fermentacji oraz destylacji whiskey. Siedem lat spędziłem jako uczeń poprzedniego master distillera, pracując jednocześnie na stanowisku menadżera kontroli jakości w destylarni Jack Daniel’s. Dzięki temu, jeszcze zanim przyjąłem posadę master distillera w 2008 roku, poznałem wszystkie fazy produkcji Jack Daniel’s Tennessee Whiskey. Obecnie jestem odpowiedzialny za cały proces produkcji whiskey, ale także za szkolenie osób, które smakują whiskey, czyli degustatorów. Kiedy ja jestem w Polsce, moi degustatorzy nadal kontrolują jakość produkcji w Stanach.

Do kogo adresowana jest smakowa whiskey, jak Jack Daniel’s Honey?

Smakowe whiskey stanowią próbę pozyskania nowych klientów, są produktami dla osób, które wcześniej nie sięgały po brown spirits. I wcale nie chodzi wyłącznie o kobiety, choć wiele z nich polubiło Honey, bo jest dość słodka. To marginalny produkt, sprzedajemy go tylko w sześciu krajach. Klasyczna whiskey, czyli black label, trafia do 160 krajów.

Co czeka polski rynek?

Nad Wisłą sprzedaż Jacka Danielsa pięknie rośnie i mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma. Na tle innych państw bloku wschodniego pozostajecie liderem. Gdy uwzględnimy wszystkie kraje, do których eksportujemy, jesteście na siódmym miejscu. Przed wami plasują się Wielka Brytania, Australia, Niemcy, Francja, Włochy i Hiszpania. W niektórych państwach z pierwszej dziesiątki nie byłem nigdy, a w Polsce jestem już drugi raz. To pokazuje, że jesteście rozwijającym się rynkiem, na którym bardzo nam zależy i dużo w wasz kraj inwestujemy.

Dlaczego?
Po pierwsze ze względów ekonomicznych. W latach kryzysu polska gospodarka radzi sobie lepiej niż inne, także amerykańska. Poza tym w grę wchodzą względy kulturowe, głównie aspiracyjne. Jeśli Polak decyduje się na jakiś trunek, to chce, żeby on miał charakter.

Dziękuję za rozmowę.

Hubert Wójcik

Wiadomości Handlowe, Nr 11-12 (130) Listopad - Grudzień 2013

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.