05.03.2014/22:26

Do Słoneczka nie tylko po mleko i chleb

Sklepy Słoneczko w Sulechowie i Bojadłach, choć nie działają w dużych ośrodkach, mają wymagających klientów, którzy nie zadowolą się jedynie tanim mlekiem, masłem czy chlebem. Oprócz podstawowych produktów, na półkach można tam znaleźć dużo bardziej wyszukany asortyment – na czele z pysznymi wędlinami z lokalnych masarni, zawsze świeżymi owocami, czy szparagami z zaprzyjaźnionego gospodarstwa.

Anna Tytuła, kierowniczka sklepu sieci Słoneczko w Sulechowie nieopodal Zielonej Góry zawsze lubiła swoją pracę. Nawet w czasach, gdy była zatrudniona w gminnej spółdzielni i klienci oczekiwali głównie podstawowych produktów, potrafiła sprowadzić np. bakłażany, bo pięknie wyglądają i z pewnością chętny na zakup się znajdzie…
Podobnie było później, gdy w tym samym lokalu kierowała sklepem Chaty Polskiej i tak jest obecnie, kiedy prowadzi Słoneczko. – Staram się, aby były tu produkty, których w innych sklepach w Sulechowie się nie uświadczy, a jeśli już to w o wiele wyższych cenach. Nawiązaliśmy np. kontakt z producentem szparagów, prowadzącym plantację kilka kilometrów stąd i eksportującym je do Niemiec. Efekt? Mamy najlepsze i najtańsze szparagi w okolicy. Tylko czekamy na sezon rabowania (tak nazywa się zbiory tych warzyw – red.), aby dostarczyć je naszym klientom – opowiada Anna Tytuła.

Czekają na rabowanie

Dzięki zaangażowaniu 13‑osobowej załogi sulechowskie Słoneczko świetnie daje sobie radę na trudnym lokalnym rynku. A konkurencja jest tu spora: dyskonty trzech największych sieci, do tego supermarkety (m.in. EKO) wiele sklepów prywatnych. A lokalna społeczność niespecjalnie zasobna – wszystkie większe przedsiębiorstwa padły, tylko fabryka wełny mineralnej Rockwool w pobliskich Cigacicach pozostaje znaczącym pracodawcą. Klienta trzeba więc kusić, i to zarówno ceną, jak i ofertą, bo samo niezłe położenie sklepu przy głównej drodze nie wystarczy. Dlatego w sulechowskim Słoneczku znaleźć można aż 8500 produktów, oferowanych na powierzchni handlowej 290 mkw. Ale nie tylko ilość się liczy. Dlatego codzienne dostawy warzyw i owoców zapewnia lokalna firma Karbo z Nowej Wsi koło Zbąszynia, zaś mięso i wędliny lubuskie firmy Artek i Adam. Są oczywiście także ogólnopolscy potentaci, jak Sokołów. Ważne są również dostawy pieczywa od czterech miejscowych piekarni. – Doskonale układa się nam współpraca z centralą sieci w Zielonej Górze. Dostawy z Bać‑Polu, czy Marspolu (Słoneczko jest częścią Grupy Bać‑Pol – red.) są tak pomyślane, aby uwzględniać lokalne potrzeby. Także planowane centralnie promocje biorą pod uwagę nasze sugestie, a tym samym potrzeby klientów. Nie mówiąc już o tym, że niektóre działania promocyjne przygotowujemy samodzielnie – tylko u nas można było w ostatnich dniach kupić ćwiartkę kurczaka po 3,99 zł za kilogram – kontynuuje Anna Tytuła. Dla sklepu dużym bonusem jest fakt, że Sulechów stanowi lokalne centrum edukacyjne. Działają tu szkoły podstawowe, gimnazja, licea, technikum i zawodówki, a nawet wyższa szkoła zawodowa ogrodnictwa. Tak więc klientami Słoneczka są nie tylko osoby czynne zawodowo oraz emeryci, jak to bywa w wielu tego typu miejscowościach, ale i niemała grupa młodzieży. To atut, na który nie może liczyć bratni sklep w położonych nieopodal Bojadłach.

Sposób na marudnych klientów

W oddalonych od Sulechowa o 20 kilometrów Bojadłach sieć Słoneczko prowadzi inną własną placówkę handlową. Sklep w zasadzie nie ma konkurencji, ale działa na jeszcze mniejszym i uboższym rynku – nieduża wieś z siedzibą gminy liczy zaledwie kilka tysięcy mieszkańców. Miejscowe Słoneczko ma powierzchnię zbliżoną do tego w Sulechowie, zaś ofertę o 1500 SKU szerszą. Kierująca tą placówką od niedawna Monika Paluch podkreśla, że najważniejsze jest, aby klienci byli zadowoleni, bo inaczej załoga ma ciężkie życie. – Tutejsi wypatrzą każdy błąd, każdą niedoróbkę, nawet minimalną zmianę cen. Wbrew pozorom, gdy sklep nie ma konkurencji, w takiej okolicy jak nasza musi być prowadzony perfekcyjnie. Inaczej klienci są marudni. Trzeba także pamiętać o tym, że prawie każdy ma samochód i po zakupy może pojechać do pobliskiej Zielonej Góry, Sulechowa czy Konotopy. Nam udało się zbudować taką pozycję sklepu na lokalnym rynku, że ludzie chętnie do nas wracają – opowiada Monika Paluch. Słoneczko w Bojadłach korzysta z podobnych źródeł zaopatrzenia, jak to z Sulechowa. Oba sklepy oferują także produkty marki własnej „Lubię”, wytwarzanej wspólnie przez Bać‑Pol, Piotra i Pawła oraz sieć Topaz. Jak twierdzą kierowniczki, z dużym sukcesem. Sklep w Bojadłach musi jednak podejmować więcej samodzielnych działań, mających na celu utrzymanie klientów. Dlatego rozmaite konkursy, w których można wygrać bony na zakupy, są tu na porządku dziennym. Te działania, w połączeniu z programem lojalnościowym, przynoszą efekty: mimo trudnej sytuacji rynkowej, w obu placówkach obroty utrzymują się na wysokim poziomie.



















Tekst i zdjęcia
Witold Nartowski

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.