29.07.2020/20:26

Drogerie Hebe wciąż na fali, ale biznes apteczny idzie pod nóż!

Sieć drogerii Hebe, należąca do Jeronimo Martins Polska, w pierwszym półroczu 2020 r. uzyskała minimalny wzrost sprzedaży, liczonej w złotych. Na wynikach zaważyły spadki w drugim kwartale. Sieć ogłosiła, że wycofuje się z biznesu aptecznego, który okazał się trwale nierentowny.

Drogerie Hebe odnotowały w pierwszych sześciu miesiącach 2020 r. sprzedaż w wysokości 115 mln euro. Oznacza to spadek o -1,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, jednak wyrażona w złotych sprzedaż wzrosła o 1,2 proc. Sprzedaż LfL spadła o -14,8 proc. – łączny wynik nieco poprawiła rosnąca sprzedaż online.

Na wynik całego półrocza dominujący wpływ miało załamanie mające miejsce w drugim – pandemicznym – kwartale, gdy sprzedaż spadła o -16,6 proc. (-11,8 proc. w PLN). Sprzedaż LfL w złotych spadła aż o -26,6 proc.

Najgorzej było w kwietniu i maju, w czerwcu sytuacja uległa jednak znacznej poprawie, w miarę jak stopniowo powracał ruch klientów w centrach i na ulicach handlowych.

Hebe pozycjonuje się i jest postrzegana jako sieć oferująca produkty do pielęgnacji urody. W ramach strategicznej wizji rozwoju, segment apteczny zaczął tracić dla firmy znaczenie. Podjęto więc decyzję o zamknięciu 48 placówek działających wyłącznie jako apteki – przy czym 20 z nich funkcjonuje wewnątrz drogerii Hebe. Łącznie w 2019 r. wygenerowały one zaledwie ok. 10 proc. sprzedaży ogółem.

Jak ujawniła Ana Luisa Virginia, CFO Jeronimo Martins, podczas spotkania z analitykami rynkowymi, koszty związane z likwidacją biznesu aptecznego Hebe to ok. 5 mln euro.

„Drogerie Hebe zostały poważnie dotknięte spadkiem sprzedaży, notowanym od marca 2020 r., wynikającym z faktu, że nie oferowały produktów pierwszej potrzeby – choć jednocześnie odnotowały wzrost sprzedaży w kanale online.

Po kwietniu 2020 r. ruch w sklepach stopniowo rósł, ponieważ państwo podejmowało działania zmierzające do restartu gospodarki i liczba osób pojawiających się w miejscach publicznych zwiększała się. Jednak generalnie liczba klientów pozostaje niższa niż w 2019 r. , jako że konsumenci odwiedzają sklepy rzadziej i jednorazowo kupują mniej. Do tego trendu przyczynia się także fakt, że wciąż wiele osób pracuje zdalnie, odwiedzając sklepy w sposób bardziej zaplanowany, z mniejszą częstotliwością.” – wyjaśnia Jeronimo Martins w półrocznym raporcie finansowym.

 

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także