22.01.2021/13:21

E-grocery to nadal branża z dużym potencjałem wzrostu. Internetowa sprzedaż spożywki będzie rosnąć

Pandemia COVID-19 okazała się czynnikiem, który znacząco przyspieszy rozwój internetowego rynku zakupów spożywczych. Wzrost popularności e-grocery z jednej strony został napędzony wiosennym lockdownem, a także wiosennymi i jesiennymi  limitami osób w sklepach ogólnospożywczych – podaje PMR.

Sieci spożywcze odpowiedziały na wzrost popytu ze strony konsumentów, wprowadzając opcję zakupów internetowych. Najczęściej był to wariant click & collect, rzadziej wersja klasycznej (płatność online i dostawa kurierem), co ma związek ze specyfiką oferowanych produktów. Rok 2020 w każdym miesiącu przynosił informację o nowych działaniach sieci detalicznych w obszarze e-commerce.

Firma badawcza widzi jeszcze spory potencjał rozwoju internetowej sprzedaży produktów spożywczych. W tym segmencie sprzedaż online dopiero raczkuje w porównaniu do innych sektorów handlu detalicznego.

Największymi wyzwaniami dla e-sklepów są koszty logistyki, zarówno jeśli chodzi o konfekcjonowanie, jak i dostawę produktów ciężkich, takich jak woda, cukier czy mąka w zbiorczych opakowaniach. Kolejnym zagadnieniem jest szybka dostawa produktów świeżych. Potencjał jest jednak na tyle duży, że o wejściu w dostawy produktów świeżych myśli nawet Allegro.

Spożywczy e-commerce z pewnością będzie również zyskiwał uznanie konsumentów jeśli chodzi o zakup produktów specjalistycznych, np. kaw, herbat, przypraw czy składników kuchni świata. W tym segmencie szansę mają nie tylko duże sieci detaliczne, ale także mniejsze e-sklepy, które mogą budować swoją przewagę konkurencyjną oferowaniem unikalnych i niszowych produktów.

Z raportu Izby Gospodarki Elektronicznej wynika, że w czerwcu 2020 r. około 16 proc. badanych deklarowało, że zdarza się im kupować produkty spożywcze w internecie. Chociaż odsetek ten był jednym z najniższych pośród badanych kategorii (przykładowo w elektronice wyniósł 42 proc., a w segmencie modowym 35 proc.), nie sposób nie zauważyć jego znaczącego wzrostu w porównaniu do poprzednich lat. W latach 2018-2019 zakupy produktów spożywczych online deklarowało bowiem 10-11 proc. badanych. Już w kwietniu 2020 r. w badaniu PMR około 7 proc. Polaków zadeklarowało, że dokonało zakupów spożywczych online w ciągu minionych trzech tygodni po raz pierwszy. Około 18 proc. zrobiło takie zakupy po raz kolejny.

Click & collect to dla większości sklepów pierwszy etap budowy działalności w internecie i podwaliny pod rozbudowę funkcjonalności e-sklepów i wdrożenie bardziej zaawansowanych form dostawy. Dlatego też taka forma sprzedaży online cieszy się dużą popularnością wśród spożywczych detalistów.

Auchan sprzedaż internetową prowadził do tej pory wyłącznie w Warszawie i okolicach, poprzez sklep auchandirect.pl. W lipcu zdecydował się na wprowadzenie usługi click & collect obejmującej 6 tys. produktów w sześciu hipermarketach we Wrocławiu, Krakowie, Łodzi, Gdańsku, Katowicach i Komornikach. W sierpniu usługę click & collect o zakupy spożywcze rozszerzył również Carrefour. Dostępna jest ona we wszystkich supermarketach i hipermarketach Carrefour w Polsce. Już wcześniej sieć działała poprzez klasyczny e-sklep, ale tylko w wybranych kilku miastach w Polsce (ich liczba wzrosła do 10 na początku października). Sieć uruchamia także usługę Carrefour Sprint, czyli ekspresowych dostaw do domu dla lokalizacji w promieniu 5 kilometrów od wybranych sklepów, których obecnie jest około 20.

W listopadzie opcję click & collect w 1,2 tys. spośród 1,6 tys. placówek wdrożyły także Delikatesy Centrum. Co istotne, z racji lokalizacji placówek, zakupy w takiej formie są dostępne także dla mieszkańców wsi i mniejszych miejscowości, co wyróżnia należącą do Eurocash sieć od konkurencji. Polomarket wprowadził w grudniu usługę PoloDrive, która umożliwia odbiór zakupów internetowych w wyznaczonych miejscach przez sklepem, bez konieczności udawania się na salę sprzedaży.

Istotnym ruchem jest wejście w system click & collect przez Żabkę. Po przeprowadzanych w pierwszej połowie 2020 r. testach, sieć zdecydowała się wprowadzić w grudniu opcję Zamów i Odbierz we wszystkich 6,8 tys. sklepów w Polsce. Dostępna jest ona poprzez aplikację. Żabka oferuje krótszy niż inne sieci czas na odbiór zamówienia – wynosi on tylko 2 godziny. Płatność realizowana jest na miejscu w sklepie. Jest bardzo możliwe, że sieć będzie rozwijać się dynamicznie w segmencie e-commerce. Według nieoficjalnych informacji myśli nawet o uruchomieniu własnego dark store.

Jak zauważa PMR, nie zabrakło także sieci, które rozwijały dostawy produktów pod drzwi klienta, chociaż rozwój w tym kierunku, w obecnej chwili, nie jest jeszcze powszechny. W październiku zasięg e-sklepu o Mysłowice i Bytom poszerzył Carrefour, a dostawy do domu uruchomiła Stokrotka (początkowo tylko w Lublinie i Białymstoku, obecnie już w 17 lokalizacjach).

Jednym z bardziej istotnych wydarzeń roku w segmencie e-grocery było także wejście Frisco.pl na rynek wrocławski. Stolica Dolnego Śląska to pierwsze miasto po Warszawie, gdzie Frisco działało od 14 lat, w którym jeden z największych spożywczych sklepów internetowych w Polsce rozpoczął działalność. Teraz jednak ekspansja ma znacząco przyśpieszyć, a Eurocash, właściciel Frisco zapowiada, że w ciągu najbliższych 2-3 lat uruchomi on działalność w największych miastach w Polsce.

Niektóre sieci zdecydowały się również na nawiązanie współpracy z aplikacji specjalizującymi się w dostawach, typu Glovo. Dla części sieci jest to jedyna opcja dostawy produktów (Biedronka), dla innych uzupełnienie innych opcji zakupowych (Auchan).

Według firmy badawczej, 2020 rok to z jednej strony niezwykle dynamiczny rozwój oferty e-grocery, z drugiej strony zamknięcie jednego z największych spożywczych sklepów internetowych w Polsce czyli serwisu Tesco e-zakupy. Przestał on działać z dniem 1 listopada 2020 r., co ma związek z przygotowaniami do przejęcia polskiej części biznesu Tesco przez Netto. Wyjście z rynku Tesco można porównać do wyjścia kilka lat temu Alma24 (październik 2016 r.), też wtedy jednego z liderów rynku. Jednak sytuacja, w której z rynku znika Tesco, jest zupełnie inna od tej sprzed kilku lat.

Przede wszystkim, w momencie wyjścia Alma24 oferta e-sklepów była znacznie mniej rozbudowana. Chodzi tutaj zarówno o liczbę graczy w segmencie, jak i siatkę dowozu w największych miastach w Polsce. Teraz ta oferta jest znacznie szersza i Tesco potencjalnie ma kto zastąpić. Polski konsument nie jest przywiązany znacząco do marki, więc zakładamy również, że ci konsumenci mogliby spokojnie przechodzić ze sklepu do sklepu. Problemem jest jednak sprostanie ogromnemu popytowi, dodatkowo napędzonemu przez COVID-19, przez podaż jeśli chodzi o klasyczne zakupy internetowe z opcją dowozu do domu.

Aby rozbudowa magazynów do obsługi e-zakupów zwiększyła znacząco moce przerobowe, muszą być one zautomatyzowane. Obsługa zamówień w systemie ręcznym pozwala tylko na nieznacznie wzrosty. W świetle ogromnego boomu na zakupy online w 2020 r. występują jednak na rynku ogromne problemy z dostępnością technologii, a w pierwszej kolejności zaspokajane są potrzeby gigantów rynkowych, typu Amazon.

Dlatego też zapełnienie luki po Tesco może nie być proste. Z pewnością część konsumentów przerzuci się na oferty innych e-sklepów (będzie to łatwiejsze w największych miastach), rotując między ofertami poszczególnych sklepów czy też wybierając opcje click & collect. Taka sytuacja stwarza również pole do rozwoju dla aplikacji typu Glovo czy Everli, chociaż ta pierwsza kojarzona jest nadal przede wszystkim z dostawami gastronomicznymi. Dlatego też prognozujemy, że w 2021 r. dynamika rynku e-grocery będzie niższa niż w 2020 r., co będzie wynikało nie tylko z bardzo wysokiej bazy z 2020 r., ale również częściowo z luki pozostałej po Tesco.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także