25.06.2020/10:24

Eksperci Nielsena: Pandemia nie sprzyja używkom. Chyba, że tym niszowym

W czasie pandemii piwo, wódka i wino nie zanotowały mocnych wzrostów. Znacznie więcej zyskiwały niszowe kategorie, jak rum i gin. W marcu i kwietniu sprzedało się o 20 mln mniej paczek papierosów – wynika z badań Nielsena, zaprezentowanych podczas webinaru „Branża FMCG po burzy. Jak nawigować w nowej rzeczywistości i przygotować się na kolejną falę?”.

Mocniejsze wzrosty zanotowało także piwo bezalkoholowe, natomiast widać było silny spadek sprzedaży „małpek” – z uwagi na to, że mniej było okazji do konsumpcji. Niektórzy badacze sugerują że częściej sięgaliśmy do barków i dlatego nie chodziliśmy po alkohol do sklepów

Znacznie przyspieszyła konsumpcja produktów „bio”, które jeszcze przed pandemią rozwijały się w tempie 13%, w czasie, gdy koszyk zakupowy rósł na poziomie 5%. – Nabiał, jako kategoria, która wzmacnia naszą odporność również przyspieszył w czasie covidu. Widać wzrosty z 6% do nawet 16%. W przypadku nabiału bez laktozy przyspieszenie jest jeszcze szybsze – nawet do 70% – mówi Magdalena Piwkowska, Trend and Content Development Associate

I dodaje: – Podczas kwarantanny zostaliśmy zamknięci w domu i w związku z tym zmieniliśmy nasze zwyczaj zakupowe: kupowaliśmy więcej produktów chemicznych, np. do prania, do zmywania, ale też zaczęliśmy więcej gotować, bo restauracje, które nas odciążały w przygotowywaniu posiłków, zostały zamknięte. Podstawowe produkty, jak oleje, oliwy, mąka rosły w marcu w tempie 4%. W kwietniu, gdy siedzieliśmy w domu i wiele kategorii miało wstrzymaną dynamikę, te produktu wciąż rozwijały się dobrze. I wciąż są na podwyższonym poziomie – mówi Magdalena Piwkowska.

Wzrosły także produkty z kategorii, które przyspieszają gotowanie, typu pierogi do ogrzania, mieszanki do szybkiego gotowania. – Te kategorie w czasie panicznych zakupów przyspieszyły, ale w kwietniu ich dynamika była już mniejsza niż przed pandemią, natomiast w maju wróciły do swojej dynamiki sprzed covidu, co pokazuje, że po te produkty sięgamy wtedy, kiedy już wróciliśmy do biur i musimy dzielić swój czas pomiędzy inne czynności, nie mamy czasu na przyrządza nie posiłków – mówi Magdalena Piwkowska.

– Rzeczy podstawowe stały się bardzo potrzebne, a luksusowe zbędne. Znacznie zwiększył się popyt był na żywność i konserwy, które można przechowywać. Większym popytem cieszyły się także artykuły kosmetyczne czy chemiczne, zwłaszcza te pozwalające dbać o higienę. Drugą grupą są produkty, które cechowały się stabilnym popytem. W tej grupie znalazła się np. kawa – trudno było byłoby wypić więcej kawy. To samo dotyczy także dezodorantów, płynów do płukania – mówi Konrad Wacławik, Client Team Manager Retailer Services

Jego zdaniem, zmniejszony popyt cechował kategorie impulsowe. – Bo coraz mniej wychodzimy do sklepu i jest coraz mniej okazji do ich zakupu. Chodzi tu np. o napoje funkcjonalne, które zabieramy na siłownię. W tej grupie jest także branża „beauty” – nie było bowiem potrzeby zaistnieć poza domem. To świadczy o tym, że w trudnej sytuacji część kategorii pielęgnacyjnych nie jest uznawana jako pierwsza potrzeba – dodaje Konrad Wacławik.

Dodaj komentarz

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.