28.08.2020/08:40

Gradowe chmury nad świątyniami wielkiego handlu [FELIETON]

Galerie handlowe stały się swego rodzaju atrapami handlu, smętnymi przestrzeniami ze snującymi się po nich, nieufnymi ludźmi w maskach. Czy jeszcze kiedyś znów będą miejscem radosnych spotkań, świątyniami handlu, usług, gastronomii i rozrywki?

„Tego jeszcze nie było. Pierwsze w Polsce centrum handlowe bankrutuje” – krzyczy tytuł artykułu w jednym z tabloidów. Chodzi o łódzką Galerię Sukcesja (128 tys. mkw.), która została zamknięta po zaledwie pięciu latach od debiutu, a wraz z nią160 sklepów i punktów usługowych oraz 9-salowe kino. Tymczasem Sukcesja wcale nie była pierwszym centrum handlowym, które nie dało rady. Szlak przetarły chociażby CH Sosnowiec czy stołeczne CH Modo i Fort Wola. Praprzyczyny biznesowej klęski każdego z wymienionych projektów były różne: CH Sosnowiec – wiek i brak inwestycji modernizacyjnych, Fort Wola – chybiona lokalizacja obok cmentarza i nieużytków, Modo – nietrafiony mix najemców bez sklepu spożywczego jako kotwicy. Z kolei Sukcesja od początku miała kłopoty – niedoróbki budowlane, duża rotacja najemców, potężny kredyt do spłacenia. Gwoździem do trumny okazał się jednak koronawirus i wiele wskazuje na to, że lada moment ruszy upadłościowe domino wywołane właśnie skutkami pandemii. Pojawiają się nawet głosy, że nadchodzi zmierzch ery centrów handlowych.

Koniec pewnej epoki?

Zasoby powierzchni handlowej w Polsce przekraczają 15 mln mkw. W 2019 roku oddano do użytku galerie i centra handlowe o łącznej powierzchni 406 tys. mkw., około 500 tys. mkw. jest obecnie w budowie, z czego aż 85 proc. ma się otworzyć do końca roku… Rynek jest już mocno nasycony i wcale nie dotyczy to jedynie dużych aglomeracji. Lockdown spadł na branżę jak grom z jasnego nieba. Centra handlowe zostały niemal całkowicie wyłączone na półtora miesiąca (od połowy marca do początku maja br.), działały jedynie nieliczne obiekty, np. sklepy spożywcze, pralnie czy apteki. Ruch w świątyniach wielkiego handlu w zasadzie zamarł. Straty spowodowane pandemią są ogromne. Trudno będzie je odrobić.

Smutny obrazek

Liczba osób odwiedzających galerie spadła w lipcu o 30 proc., w porównaniu z 2019 rokiem. Trudno w takiej sytuacji mówić o stabilizacji. Najemcy zostali postawieni pod ścianą. Zorganizowali się i postawili zarządcom galerii twarde warunki. Części udało się wynegocjować obniżkę czynszu, inni zwinęli interes lub zmienili strategię, stawiając na wolnostojące lokale. A przecież galerie też mają swoje zobowiązania. Przy powrocie 70 proc. czy nawet 80 proc. klientów sprzed lockdownu i takiej samej wartości obrotów, pieniędzy i tak nie wystarczy na marketing, inwestycje i raty kredytów, a banki nie będą przecież chciały odraczać spłaty kapitału w nieskończoność.

Dzisiaj galerie handlowe to smętne przestrzenie ze snującymi się po nich ludźmi w maseczkach. Niemal wszyscy są przestraszeni. Co chwilę słychać komunikaty dotyczące stanu zagrożenia, wzywające do zachowania odstępu, dezynfekcji rąk, noszenia maseczek i jednorazowych rękawiczek. Nikt rozsądny nie powie, że są to – jak kiedyś – miejsca radosnych spotkań, często z rodziną czy znajomymi.

Dlaczego nie wszyscy klienci wrócili?

Wygląda na to, że część konsumentów w czasie pandemii zmieniła przyzwyczajenia, boi się zachorować i do centrów handlowych albo nie zagląda wcale, albo zagląda rzadziej. Jeszcze kilka miesięcy temu spora część z nas nie wyobrażała sobie kupowania w internecie np. butów czy odzieży, o żywności nie wspominając. Woleliśmy pójść do stacjonarnego sklepu, żeby sprawdzić towar na żywo, dotknąć go, przymierzyć. Ale w pewnym momencie stało się to niemożliwe. Odpadł wielki atut galerii handlowych, a pojawiło się zagrożenie związane z koronawirusem. Dla części konsumentów wybór stał się oczywisty – internet.

Tymczasem statystyki zakażeń Covid-19 są coraz wyższe (w dniu, w którym piszę ten artykuł, tj. 21 sierpnia, mamy nowy dobowy rekord zachorowań – 903 osoby). Można przypuszczać, że rozluźnione zaledwie trzy miesiące temu obostrzenia dotyczące korzystania ze sklepów, kawiarni czy innych przestrzeni publicznych wrócą z nową siłą. Nie oznacza to jednak, że na wszystkich galeriach można już postawić krzyżyk – część z nich wróci do formy. Inne będą jednak musiały poszukać na siebie nowego pomysłu, a jeszcze inne staną się pustostanami...

Dodaj komentarz

2 komentarze

  • sporadyczny klient 29.08.2020

    A po co miałbym robić pieszo kilometry po galerii, sterczeć w kolejkach czy wdychać powietrze w zamkniętym budynku bez dostępu naturalnego światła? Coraz więcej rzeczy zamawiam z dostawą do domu, do punktu odbioru albo do paczkomatu, a czas zaoszczędzony spożytkuję na co innego.

  • sporadyczny klient 29.08.2020

    A po co miałbym robić pieszo kilometry po galerii, sterczeć w kolejkach czy wdychać powietrze w zamkniętym budynku bez dostępu naturalnego światła? Coraz więcej rzeczy zamawiam z dostawą do domu, do punktu odbioru albo do paczkomatu, a czas zaoszczędzony spożytkuję na co innego.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
zobacz także