18.07.2016/09:57

Handel na Węgrzech. Zagraniczne szyldy przegrywają z lokalnymi

Węgry to jedna z najsłabszych gospodarek w Europie Środkowej i Wschodniej. Pięciu operatorów kontroluje połowę rynku sprzedaży żywności. Co ciekawe, trzech z nich to firmy lokalne.

Na Węgrzech funkcjonują te same formaty handlowe co w Polsce – m.in. super- i hipermarkety, dyskonty, sklepy convenience, hale cash & carry itp. Ze względu na strukturę demograficzną najsilniejszą pozycję mają sklepy osiedlowe i spółdzielcze.

Największym węgierskim sprzedawcą są spółdzielcy zrzeszeni pod szyldem COOP Euro. Drugie miejsce zajmują niezależni detaliści skupieni w międzynarodowej grupie zakupowej CBA. Razem te dwie organizacje mają ponad 8500 placówek i kontrolują ponad jedną piątą rynku. W pierwszej piątce, za Tesco i SPAR (Austria), znalazło się miejsce dla trzeciego lokalnego szyldu – Reál Hungária. W przeciwieństwie do pozostałych krajów Europy Środkowej i Wschodniej rodzimi detaliści pozostali na Węgrzech realną i liczącą się siłą. W sumie tych pięć firm kontrolowało pod koniec ub.r. około 45 proc. tamtejszego rynku.

Bez miast nie ma hipermarketów

W formacie hipermarketów niekwestionowanym liderem jest Tesco. Sprzedaż Brytyjczyków na Węgrzech była w ub.r. blisko dwukrotnie większa niż Auchan, który nie załapał się nawet do czołowej piątki detalistów, oraz ponad trzykrotnie większa niż SPAR (Austria). W kanale supermarketów i sklepów osiedlowych łeb w łeb idą miejscowi detaliści z sieci COOP Euro oraz CBA. To najważniejszy format sklepów na Węgrzech, który radzi sobie dobrze nie tylko w małych miastach i na wsiach, ale również w Budapeszcie. Analitycy Planet Retail przewidują, że te sklepy pozostaną najważniejszym kanałem sprzedaży m.in. dzięki inwestycjom w marki własne oraz wzmożonym działaniom marketingowym. Kluczowa dla handlu na Węgrzech jest jednak struktura demograficzna. Brak większych miast to naturalna bariera dla rozwoju wielkopowierzchniowych placówek. Nie licząc Budapesztu, tylko Debreczyn ma ponad 200 000 mieszkańców. Miast liczących ponad 100 000 osób jest zaledwie kilka.

Słabe dyskonty i e-handel

Na rynku dyskontów rządzi należący do Schwarz Gruppe Lidl ze sprzedażą o jedną trzecią lepszą od sprzedaży placówek należących do REWE Group i ponad dwukrotnie większą od Aldiego.
Rynek C&C jest z kolei zdominowany przez Grupę Metro, która zaopatruje nie tylko rynek detaliczny, ale również sektor HoReCa. Niemcy mają na Węgrzech 14 hal.

10 lat temu na e-commerce przypadło ponad 1 proc. całkowitej sprzedaży. Na początku ten kanał rósł wolno – jeszcze w 2010 roku odpowiadał w sumie za 2,2 proc., ale od tamtej pory rośnie w tempie 0,7 proc. rocznie, a pod koniec 2015 roku przekroczył 5 proc. Od połowy 2013 roku na Węgrzech e-sprzedaż prowadzi Tesco. E-handel ma jednak przyspieszyć i w ciągu najbliższych pięciu lat przekroczyć próg jednej dziesiątej rynku.

Dodaj komentarz

1 komentarz

  • Alaryk 19.07.2016

    Orban od lat popiera mały handel , który dla konsumenta jest droższy niż duży. Z tego powodu Węgrzy płacą za żywność o 30% więcej niż Polacy.

Zostaw komentarz

Portal Wiadomoscihandlowe.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.